Louis Vuitton Trophy - dzień 2
10.03.2010.

Image
Photo copyright: LouisVuittonTrophy.com
 

Dzisiaj naszym przeciwnikiem był włoski zespół Azzurra, który wygrał jesienne regaty w Nicei. Wyścig ten rozegraliśmy w wymarzonych wprost warunkach pogodowych, słońce, wiatr 14-16 węzłów, krótka i wąska trasa, zmuszająca automatycznie załogi do wykonywania wielu zwrotów.
Fazę przedstartową pożeglowaliśmy dobrze i można z całą pewnością powiedzieć, że po sygnale startu i przed pierwszym crossem mieliśmy bardzo dobrą sytuację robiąc tzw. mocny lee bow (podkładkę) żeglującemu prawym halsem jachtowi włoskiemu. Chcieliśmy w ten sposób zmusić go do wypłynięcia powyżej tzw. lay line. Niestety w tych warunkach siła mięśni i dobre zgranie ma bardzo duży wpływ na szybkość wykonywania zwrotów. Było wyraźnie widać, że nasze żagle nie są wybierane tak szybko jak u naszego rywala, a genoa po każdym zwrocie jest bardziej wyluzowana. Te małe różnice w technice i sile spowodowały, że po wykonaniu ok. 10 zwrotów straciliśmy komfortową sytuację i okrążyliśmy górny znak ok. 10 sekund za rywalem. Na tej krótkiej, wąskiej i sprinterskiej trasie praktycznie nie ma miejsca na wyprzedzenie, można jedynie starać się sprowokować do zrobienia błędu. Silny prąd faworyzuje jedną stronę trasy i każde pożeglowanie w inną stronę owocuje jeszcze większą stratą.
Włosi są doskonale zgranym teamem i mimo tego, że staraliśmy się ich “zachęcić” do walki na zwroty, oni pożeglowali swoje i nie otworzyli nam furtki do odrobienia strat. Wygrali wyścig z przewagą 40 sekund, co w dzisiejszym dniu było najmniejszą deltą.
 
Niestety potwierdza się ten scenariusz, który już wcześniej przepowiadaliśmy. W tych silnych warunkach wietrznych brakuje nam przede wszystkim siły i opływania. W przeciwieństwie do regat o Puchar Ameryki nie ma tu limitu wagi załogi i większość teamów ma w swoim składzie potężnych grinderów. Mam nadzieję, że sponsorzy i właściciele rosyjskiego zespołu też to zauważą i na majowe regaty dostaniemy zielone światło na zaangażowanie kilku olbrzymów.
Jutro ma powiać ok. 30 węzłów i będzie to nowe doświadczenie dla teamu Synergy.
pozdrowienia,
Karol Jabłoński

 
Louis Vuitton Trophy - dzień 1
09.03.2010.
Wszystko wskazuje na to, że będą to bardzo specyficzne regaty. Mając do dyspozycji tylko dwa jachty i ambitny program regatowy, załogi mają bardzo mało czasu na przygotowanie się do wyścigu. Taka sytuacja zdecydowanie faworyzuje teamy, które trenowały na tych jachtach.
Dzisiaj byliśmy czwartą parą i po bardzo długim oczekiwaniu, wystartowaliśmy o godzinie 19.10. Po przejęciu jachtu nie było nawet czasu, aby przed wyścigiem zrobić dwa zwroty. Ruszyliśmy prosto do boju. W  fazie startowej kontrowaliśmy naszego rywala, którym był team doświadczonego francuza Bertrande Pace i wszystko wskazywało, że będziemy mieli super start. Niestety ostatni nie najlepiej wykonany zwrot przez rufę, spowodował, że straciliśmy sporo szybkości i przeciwnik wymknął mi się z praktycznie beznadziejnej dla niego sytuacji. Jacht NZ 84 jest bardzo specyficzny i “nie lubi” gwałtownych zmian kursu przy małej szybkości. Praca trymerów musi być bardzo delikatna, aby nie stracić kontroli nad sterownością. Niestety, aby poznać specyfikę takiego jachtu, trzeba potrenować na nim sporo czasu, nie zrobi się tego bez wypływania sporej ilości godzin.
Na górnym znaku mieliśmy stratę tylko 11 sekund i wszystko było jeszcze możliwe. Niestety przed dolną boją mieliśmy spore problemy podczas stawiania genuy i zrzucania genakera, który wpadł do wody. Straciliśmy sporo dystansu i było po wyścigu. Do portu wróciliśmy w zupełnych ciemnościach, zmęczeni bardziej mentalnie niż fizycznie. Wyraźny jest brak opływania.
Dzisiejsze pojedynki przegrały również zespoły Team Origin, Artemis i Mascalzone Latino, które bardzo solidnie przygotowywały się do tych  regat.
Jutro żeglujemy z włoską Azzurą i ma wiać mały wiatr.
Powinno być lepiej, pozdrawiam
Karol Jabłoński
 
Omega Auckland Match Race
07.03.2010.

Silnowiatrowa prognoza pogody sprawdziła się tylko częściowo, ponieważ powiało dopiero późnym popołudniem. Do godziny 12.30 mieliśmy czas na rozegranie pozostałych trzech flightów, ale słaby i zmienny w kierunku wiatr uniemożliwił dokończenie drugiej rundy round robin. W takiej sytuacji, w celu ustalenia kolejności stosuje się tzw. system połowy punktów, który bardzo często przewraca do góry nogami klasyfikacje generalną. I tak było tym razem. Dean Barker, który miał 1 zwycięstwo mniej od nas awansował z 6 pozycji do półfinałów! On i jego załoga sklarowali jacht na którym się ścigali i ze smutnymi minami wsiadali już do samochodu... My z kolei byliśmy pewni awansu, ale niestety zostaliśmy poinformowani, że to Ainslie, Mirsky, Minoprio i Dean będą żeglować dalej. Nie tylko my ale wszyscy z żeglarzy byli zaskoczeni takim obrotem sprawy. Główny sędzia tych regat, australijczyk John Standley wystosuje pismo do ISAF z prośbą o weryfikację tego systemu i sens jego stosowania.  
5 miejsce w tak doborowym towarzystwie to wynik, którego nie trzeba się wstydzić. Stoczyliśmy wiele dobrych pojedynków, pokazaliśmy, że nie łatwo jest z nami wygrywać, a szczególnie przy  silnym wietrze.
W dalszym przebiegu regat, w drodze do finału Ben Ainslie pokonał  2:0 Mirskiego a Dean Barker wygrał z Minoprio. 

Nowozelandczyk zdominował też walkę o zwycięstwo, pokonując Ainsliego 2:0.

Image

Image 

Na oglądanie wyścigów finałowych nie miałem już czasu, bo musiałem wziąć udział w pierwszym zebraniu organizacyjnym przed rozpoczynającymi się już we wtorek regatami Louis Vuitton Trophy. 
Do dyspozycji 8 zespołów są dwa jachty Teamu New Zealand, zaplanowane są 2 dwugodzinne sesje treningowe dla każdego teamu. Załoga Synergy w przeciwieństwie do pozostałych teamów wystartuje tu na świeżości, bo ostatnim dniem na wodzie był wyścig z Teamem Origin w Nicei. 
Podczas tych regat spodziewamy się silnych wiatrów i krótkiej trasy. Warunki te na pewno nie faworyzują nas ponieważ jesteśmy zdecydowanie najsłabszą fizycznie załogą, a bez tzw. "koni mechanicznych" na tych jachtach wszystkie manewry trwają dłużej, co ma zdecydowany wpływ na realizację zadań taktycznych.

Pozdrowienia,

Karol Jabłoński

 
Omega Auckland Match Race - dzień 3
05.03.2010.
Image   Wczoraj mieliśmy bardzo wietrzny dzień, a dzisiaj z kolei wiatru było jak na lekarstwo. Do tego przychodzące z różnych kierunków szkwały i spory prąd powodowały, że żaden wyścig nie był zakończony przed przekroczeniem mety. Sytuacja i dystans między jachtami zmieniały się jak w kalejdoskopie i nie było mowy o jakimś kontrolowaniu rywala. Ci co próbowali to robić zazwyczaj tracili prowadzenie. My żeglowaliśmy w miarę poprawnie na trasie regat i można powiedzieć, że wyszliśmy obronną ręką z dzisiejszych pojedynków. 3 wygrane i  2 przegrane wyścigi dają nam obecnie 2 miejsce, ale jutrzejsza walka o półfinał będzie bardzo zacięta, bo za nami jest bardzo ciasno i wszystko będzie możliwe.
Jeżeli ktoś przed regatami by mi powiedział, że będziemy w czołówce po 15 wyścigach, z szansą na wejście do półfinału, to bym potraktował go niepoważnie i powiedział mu, że śni.  Sporo czasu, a dokładniej ponad 6 lat minęło od momentu kiedy po raz ostatni ścigałem się w meczach na takich jachtach. Biorąc pod uwagę fakt, że załoga  żegluje ze sobą po raz pierwszy, to dotychczasowy wynik jest nadspodziewanie dobry.  Zresztą słyszymy od innych zespołów, że to co robimy, wygląda dobrze i to jest najważniejsze.
Jutro ma wiać znowu bardzo silnie, zobaczymy co przyniesie ostatni dzień tych bardzo prestiżowych regat.

Ben Ainslie 13 wins
Karol Jablonski 9
Adam Minoprio 9 żeglował jeden wyścig więcej
Bertrand Pace 8
Torvar Mirsky 8
Dean Barker 8
Magnus Holmberg 6
Francesco Bruni 6
Sebastien Col 5  żeglował jeden wyścig więcej
Chris Dickson 4
 
Omega Auckland Match Race - dzień 2
04.03.2010.
ImageDzisiejszy dzień zakończył się dużo wcześniej niż wszyscy się spodziewali. Powodem był bardzo silny wiatr i rozegraliśmy tylko 2 wyścigi.  Pierwszy, kończący 1. serię round robin wygraliśmy po bardzo zaciętej walce z Chrisem Dicksonem. Kluczem otwierającym drzwi do tego bardzo ważnego zwycięstwa był bardzo dobry start, który dał nam nieznaczną przewagę, której broniliśmy do mety.
Jeszcze bardziej emocjonujący pojedynek z załogą Bertranda Pace, która żegluje tu doskonale. Na pewno pomaga im w tym 3 dniowy trening, który odbyli tu razem z innymi zespołami przed tymi regatami. Siła wiatru dochodziła do ponad 30 węzłów, woda ,,gotowała” się, siła prądu dochodziła do 4 węzłów.
W związku z tym, że mieliśmy tę samą strategię, tzn. obaj chcieliśmy wystartować spod komisji i pożeglować w prawą stronę trasy. W ostatnich 2 minutach przed startem wykonaliśmy bardzo dużo zwrotów przez sztag i rufę, aby w ostatnich sekundach przed startem znaleźć się w korzystniejszej sytuacji. Ten bardzo duży prąd i potężne szkwały komplikowały nam bardzo realizację zadań taktycznych. Moja załoga, a szczególnie trymerzy wykonali dzisiaj bardzo solidną robotę, praktycznie w każdym momencie miałem pełną kontrolę nad  jachtem, co dawało mi dużo komfortu w wykonywaniu ciasnych manewrów. Po sygnale startowym to my byliśmy tym jachtem, który zrobił pierwszy zwrot na hals lewy i pożeglował w korzystną stronę trasy. Przez cały czas trwania wyścigu nie tylko walczyliśmy z rywalem, który żeglował blisko nas, ale również z potężnymi szkwałami. Żeglowanie szybko w takich warunkach, poprawne wykonywanie zwrotów i wykorzystywanie zmian wiatru wymaga bardzo dużego opływania i zgrania załogi. My dzisiaj mimo tak ekstremalnych warunków wietrznych mieliśmy dużo mniej problemów i radziliśmy sobie nie najgorzej.
Jutro wiatr ma wiać z siłą 10-15 węzłów i komisja regatowa planuje zakończenie 2 round robin. Oznacza to, że czeka nas jeszcze 8 bardzo ważnych pojedynków.

Points Table (after RR1 & Flight 1 of RR2)
Ben Ainslie                8 wins
 Dean Barker              6
 Adam Minoprio          6
 Karol Jablonski          6
 Bertrand Pace            5
 Torvar Mirsky            5
 Francesco Bruni         4
 Sebastien Col            4
 Chris Dickson            3
 Magnus Holmberg     3

 
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 1 - 5 z 171