Mistrzostwa Europy

Wczoraj, pierwszego dnia mistrzostw rozegraliśmy 4 wyścigi. Warunki lodowe były bardzo wymagające, tzn. wysokie zaspy śnieżne i pomieszanie z płatami czystego ale chropowatego lodu. Jednym słowem ekstremalne warunki, z którymi wielu sobie nie mogło poradzić. Wiatr wiejący z siłą 5- 7 m/ s  rozpędzał bojery do sporych prędkości, która była skutecznie wyhamowywana w zaspach, a do tego na sternika leciała potężna ilość śniegu ograniczając w dużym stopniu i tak kiepską już widoczność. Cała sztuka polegała na tym, aby tak zestroić bojera, aby w momencie zderzenia się z zaspami nie trzeba było za mocno luzować szotów grota i wytracić jak najmniej szybkości. Wybór odpowiednich płóz też miał kluczowy wpływ.

Czasu na to nie było zbyt wiele, bo komisja regatowa punktualnie o 10 ,,puściła” pierwszy wyścig eliminacyjny.  Pamiętam, ze ostatni raz w podobnych warunkach ścigałem się pod koniec lat 90 w Finlandii i właśnie na Niegocinie podczas Mistrzostw Polski.

Przed startem zrobiłem kilka ,,przymiarek” z Tomkiem i Lukaszem Zakrzewskim,  które pokazały, że szybszy jest ten, który znalazł mniej zaśnieżony tor żeglugi. To sprawiło, że w czasie wyścigu żeglowalo się slalomem, ale zderzenia z zaspami były nie do uniknięcia.

 

W pierwszym wyścigu stoczyłem  zaciętą walkę o zwycięstwo z Węgrem Pieterem Hamrakiem, który ku nie tylko mojemu zaskoczeniu radził sobie rewelacyjnie. Tomek finiszował na 2 miejscu żeglujac szybko i dobrze taktycznie.

Wyścig 2 i 3 ponownie roztrzygnąłem na swoją korzyść.  Już dawno nie czułem się tak komfortowo. W jednym z nich miałem przewagę 1 minuty nad drugim zawodnikiem. Faktem jest, że akurat wtedy udało mi się kilka razy ,,wyczuć” spore zmiany w kierunku wiatru i stąd ta spora przewaga.

 

W 4 wyścigu przy znacznie  słabszym wietrze stoczyłem ponownie match racingowy pojedynek z Hamrakiem, ale tym razem to on był „trzymającym” i nie odpuszczającym mnie. I tam gdzie dwóch się kłóci trzeci korzysta. A był nim Tomek, który bardzo sprytnie wykorzystał nasza walkę i wygrał wyścig w bardzo pięknym stylu. Ja zrobiłem swoje, tzn. wyprzedziłem Węgra.

 

Z miejscami 1,1,1,2 jestem na razie liderem. Wynikami tymi zaskoczyłem sam siebie, ale nie jest to powód do zmartwień :)

 

Obecnie siedzę w hotelu i czekamy na decyzję dokąd zostaną przeniesione mistrzostwa. Niegocin jest przysypany śniegiem i jedyna opcja jest Siemianówka.  Tam podobno jest jego mniej, ale warunki lodowe na tym akwenie są obecnie sprawdzane.

Pozdrawiam
Karol Jabłoński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bojery. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.