Mistrzostwa świata w klasie 49 er i 49FX

Powoli te długie i trudne mistrzostwa świata zbliżają się do końca,

Warunki wietrzne i falowe były dla wszystkich zawodników wielkim wyzwaniem.  Praktycznie w każdym wyścigu zmieniały się jak w kalejdoskopie i nie było tzw. szablonów, którym można by było zaufać.

 

Regaty są doskonale zorganizowane a przekaz w mediach jest ponad przeciętny, Telewizja Sky Sport  Live i sidelineapp pokazuje  na żywo relacje z kilku tras.

 

Z zaplanowanych 17 wyścigów rozegrano już 15 w klasie 49 er,  pozostałe 2 i medal race odbędą się jutro.
Prowadzą faworyci Burling Tuke, którzy profitują z solidnej równej żeglugi bez wpadek.

Łukasz z Pawłem awansowali na 10 miejsce i mają duże szanse na awans do wyścigu medalowego, co też najprawdopodobniej zagwarantowałoby Polsce prawo startu na IO w Tokio.

 

Ola z Kingą walczą wspaniale i pokazują, że są w stanie bez kompleksów rywalizować z zawodniczkami z dużo większym stażem.  Po 14 wyścigach zajmują doskonałą 10 pozycję i jutro będą dalej walczyć o miejsce pierwszej dziesiątce.

Na ostatni dzień regat prognozy przewidują silny  północny wiatr,  a więc sporo będzie się mogło jeszcze wydarzyć.

ja jutro wieczorem wracam już do domu, najwyższy czas….

więcej info na https://49er.org/event/2019-world-championship/

pozdrowienia

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Pozdrowienia z Auckland

 

W pierwszym tygodniu grudnia odbędą się tutaj mistrzostwa świata w klasie 49er i FX.

Od pierwszych dni listopada nasze dwie załogi męskie i jedna żeńska przygotowują się tutaj do tego ważnego startu.

Ola z Kingą są już w doskonałej formie !
Celem podstawowym jest wywalczenie kwalifikacji olimpijskich, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie wszystko.  Łukasz Przybytek z Pawłem Kołodzińskim oraz Dominik Buksak z Szymonem Wierzbickim są doskonale przygotowani i miejsce w czołówce będzie dobrą platformą do budowania formy na IO w Enoshimie.

Ola Melzacka z Kingą Łobodą po dłuższej przerwie spowodowanej poważną kontuzją sterniczki są ponownie w doskonałej formie i miejsce w wyścigu medalowym byłoby ogromnym sukcesem.

A jak będzie to zobaczymy :-)

Trenerzy Paweł Kacprowski i Tomek Stańczyk wykonali z zawodnikami kawał solidnej roboty.

Jutro rozpoczynają się regaty Oceania Cup, które będą dobrym testem i pokażą gdzie jesteśmy i nad czym trzeba będzie jeszcze popracować. Poziom w obu tych klasach jest bardzo wysoki i  niuanse będą decydować. Na to też zwracamy szczególną uwagę.

Trasy regat są rozrzucone wzdłuż zatoki Huaraki co powoduje, że będzie bardzo duże zróżnicowanie w sile i kierunku wiatru, prądu oraz wysokości fali.  Szybkie dostosowanie się do tych zmiennych warunków będzie kluczem do sukcesu. Do tej pory praktycznie wszystkie dni były wietrzne, ale wiatr nie był stabilny w kierunku i duże znaczenie miało odpowiednie  ,,czytanie” tego co się z nim będzie działo.

Ja jestem tutaj już od tygodnia. To jest mój czwarty pobyt w tej mecce żeglarstwa regatowego.  Spotkałem wielu kolegów, z którymi się kiedyś ścigałem, a czasami na wodzie mamy możliwość oglądania nowoczesnej maszyny regatowej TNZ,  przygotowującego się do obrony Pucharu Ameryki.  Wygląda imponująco, a jeszcze kilka lat temu nikt nie przypuszczał, że taka konstrukcja w ogóle będzie możliwa do zaprojektowania i zbudowania i że ,,to’’ będzie żeglowało.

Peter Burling, sternik TNZ i Blair Tuke – ,,kontroler lotu’’, mistrzowie olimpijscy i świata w klasie 49er  wystartują w tych mistrzostwach jako faworyci. To dzięki nim zainteresowanie mediów tymi mistrzostwami jest wyjątkowo duże. Ciekaw jestem w jaki sposób te regaty będą pokazywane, bo 49 ery i FX są niesamowicie widowiskowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa świata w klasie Nacra 15

Przez ostatni tydzień miałem możliwość obserwowania rywalizacji podczas mistrzostw świata w klasie Nacra, które odbywały się w Marsylii na przyszłym akwenie olimpijskim.

Pogoda ekstremalna, tym razem bardzo dużo deszczu, burze i silny wiatr a potem  bardzo słaby. Z zaplanowanych 20 wyścigów rozegrano 12, a dni w ,,biurze’’ były długie, bo każdego dnia planowano rozegranie 4 wyścigów.

W mistrzostwach tych wystartowało ponad 80 załóg, w tym dwie z Polski. Ja przyjechałem na nie  bardzo nieoczekiwanie, bo dwa dni przed ich rozpoczęciem zadzwonił do mnie Thomas Friese z prośbą abym ,,zaopiekował’’ się jego synem, bo ich dotychczasowy trener zachorował. Są ludzie, którym w życiu zawdzięcza się dużo i im się nie odmawia. Tak jest w przypadku Thomasa, który umożliwił mi wejście w świat żeglarstwa zawodowego. W latach dziewięćdziesiątych świętowaliśmy wspólnie wiele sukcesów.

To były trudne i wyczerpujące regaty dla wszystkich. Problem polega na tym, że po 4 długich wyścigach,  wieczorem nie można nawet zrobić dobrej analizy, bo po prostu za dużo się wydarzyło i młodzi zawodnicy nie są w stanie zidentyfikować poprawnie omawianych sytuacji, w czym dodatkowo przeszkadza jeszcze spore zmęczenie fizyczne. Silas i Levke byli jednymi z faworytów tych mistrzostw i po pierwszych dwóch wyścigach wszystko wyglądało OK, bo zajęli miejsca 1 i 3. W następnych dwóch nie mieli już absolutnie szybkości, wiatr osłabł i ich katamaran wyglądał ciężko na wodzie.  Finiszowali za dwudziestką… Na brzegu okazało się, że w każdym kadłubie jest więcej niż 15 litrów wody.  Przyczyną była nieszczelność w skrzynce mieczowej oraz okuciach do steru. Okazało się, że w Hamburgu niezbyt fachowo dokonano prac związanych z przygotowaniem Nacry 15 do żeglowania na foilach, bo tutaj po zakończeniu się tych regat odbyły się mistrzostwa świata w ,,latających’’ Nacrach 15.

Na tych zdjęciach widać wyraźną różnicę w kształcie profilu grota. Silas z Levke byli bardzo szybcy. Nasza załoga ma dużo głębszego grota.

Następnego dnia było już odrobinę lepiej, ale widoczny był brak koncentracji oraz oznaki rezygnacji, bo z szybkością nie było najlepiej. W pływakach ponownie była woda…   Po wyścigach  pompowaliśmy powietrze do kadłubów i okazało się, że jest rozwarstwienie gdzieś w skrzynkach mieczowych…

Jak po takich dwóch dniach zmotywować do dalszej walki młodą załogę, która straciła już szanse na medal ?  Co zrobić aby nie stracili entuzjazmu i nie chodzili z opuszczonymi głowami.  Znalezienie odpowiedzi na te pytania było moim głównym zadaniem.  Czy się udało?  z całą pewnością tak. W środę wiało ponad 40 węzłów i Marsylię zalało, samochody topiły się na drodze, paraliż…

W czwartek nie było szału, ale Silas z Levke żeglowali poprawnie, z wyjątkiem startów… Natomiast w tych słabo i średnio wiatrowych warunkach widać było wyraźnie, że nie są wystarczająco szybcy. A kadłuby w środku były suche :-) .  Na ostatni dzień regat, w którym przy słabym wietrze rozegrano 3 wyścigi finałowe zmieniliśmy ustawienie masztu i w końcu ruszyli… wygrywając ostatni wyścig awansowali z 14 miejsca na 6 !!! Dziwili się, że taka mała zmiana może zrobić tak kolosalną różnicę i zadawali sobie pytanie dlaczego do tej pory tego nie wypróbowali …

W sobotę i niedzielę zabrakło wiatru, aby rozegrać w normalnych warunkach mistrzostwa świata na foilach. Silas i Levke na pewno zrewanżowaliby się co pomogłoby im odrobinę szybciej ,,zagoić rany’’ po poprzednich regatach.  Najważniejsze, że po tych 10 trudnych dniach moja załoga wracała do domu zadowolona. Thomas i ja również.

pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Les Voiles de ST. Tropez

 

Regaty te zakończyły się w ubiegłą sobotę a pierwszy wyścig rozegraliśmy  we wtorek przy bardzo słabym wietrze, w którym zajęliśmy doskonałe 2 miejsce. Niestety  pierwszego dnia i w środę wiał silny mistral i nie żeglowaliśmy.  W czwartek był oficjalny lay day – czyli dzień, w którym  podczas tych regat odbywają się liczne wydarzenia  na brzegu i są od wielu lat tradycyjną częścią programu tego wspaniałego święta żeglarskiego gromadzącego ogromną ilość nowoczesnych i klasycznych jachtów.

Y3K i Lyra tuż po starcie

W tym roku pogoda była doskonała, słońce i temperatury powyżej 20 stopni mile nas zaskoczyły, bo pamiętam wiele edycji tych regat rozegranych w deszczu i sporym chłodzie…

W klasie Wally, która niestety się rozpada, startują tylko 4 jachty. Identyczny ,,skład’’ jak w Porto Cervo przed trzema tygodniami.  Nasz plan do wykonania nie zmienił się od dawna, walczymy o każdą sekundę co w rzeczywistości oznacza maksymalną koncentrację i optymalne żeglowanie przez cały wyścig, bo na końcu po przeliczeniu ,,czasowym’’ sekundy decydują o miejscach.

W piątek i sobotę  rozegraliśmy po 1 wyścigu, w których uplasowaliśmy się na 3 i 4 pozycji, co dało nam 3 miejsce w generalnej klasyfikacji z taką samą liczbą punktów co dużo szybszy ,,wyścigowy’’ Magic Carpet. Regaty wygrał jak zwykle dużo mniejszy ale za to posiadający rewelacyjny ,,przelicznik ‘’ czasowy 77 stopowy jacht Lyra.  Miejsce drugie zajęła szybka Galatea.

Motorówką dopływaliśmy każdego dnia na jacht, który stał na boi w zatoce, bo zbyt duże zanurzenie uniemożliwiało wpłynięcie do portu. Szkoda, bo tam jest niesamowita sceneria :-) .

więcej info na https://www.lesvoilesdesaint-tropez.fr/les_voiles_de_saint_tropez/

Teraz nadszedł czas na planowanie następnego sezonu i to nie tylko dla naszego Wally ale przede wszystkim dla zawodników kadry olimpijskiej.

Przed regatami w St. Tropez oglądałem wyścigi mistrzostw świata w klasie RSX, które odbywały się w północnej części jeziora  Garda, a bazą był klub żeglarski w Torbole.  Ta obserwacja pozwoliła mi jeszcze bardziej poznać specyfikę rywalizacji i wyciągnąć sporo wniosków, które w najbliższym czasie omówię z trenerami i zawodnikami.

pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Maxi Yacht Rolex Cup – dzień 5 i 6

W piątek powiało solidnie, w szkwałach do 30 węzłów i w tych warunkach najważniejsze jest aby bezpiecznie ,, bez strat w ludziach i sprzęcie” opłynąć trasę regat. Risk management jest głównym czynnikiem, ale wiadomo, że w tej rywalizacji nikt nie odpuszcza i zachowanie ,,zimnej głowy” nie zawsze się udaje. Przed startem mieliśmy problemy z kontrolą ,,wózka” szotów grota, ale  awaria ta została  sprawnie naprawiona w ostatnim momencie.

zdjęcie: Carlo Borlenghi – Rolex      – Krótko po starcie..

Wystartowaliśmy bardzo dobrze do  30 milowego wyścigu, w którym dużo się działo.  Sporo porwanych żagli, złamany maszt, uszkodzone duże kabestany, które nie wytrzymywały olbrzymich obciążeń, mniejszy 80 stopowy Wally J one okrążając wyspę stracił kontrolę podczas wykonywania zwrotu przez rufę i ,, pocałował” dziobem skały uszkadzając poważnie dziób.

J one on the rocks…

Kilku żeglarzy odniosło poważne kontuzje i zostali zabrani do szpitala.  My dopłynęliśmy na 4 miejscu, bo niestety inne jachty żeglują dużo szybciej, szczególnie na ,,połówkach” i kursach z wiatrem. Lecą w ślizgu a za naszym ciężkim Wally robią się tylko większe fale :-)

Mimo tak dużego genakera i grota Y3K jest za wolny na tym kursie…

zdjęcie: Carlo Borlenghi – Rolex   Magic Carpet i Galateia w akcji – sailing away :-)

Ostatniego dnia regat rozegraliśmy ponownie dwa wyścigi po bojach, które rozwiały ostatnie nadzieje, że przy równym wietrze o sile 10 – 14 węzłów i małej fali będziemy w stanie powalczyć o zwycięstwo. Miejsca 3 i 4 po solidnej i bezbłędnej żegludze były frustrujące bo liczyliśmy na lepsze lokaty.  Mimo wszystko były to bardzo potrzebne regaty, bo pozwolą wyciągnąć odpowiednie wnioski, mamy nadzieję, że ,,boss” zamówi nowy jacht albo podejmie decyzję, że będziemy ścigać się z jachtami o podobnej charakterystyce, czyli w grupie maxi cruising racer a nie z maszynami wyścigowymi jakimi są Wally Cento i podrasowane mniejsze 80 stopowe Wally.

Pod koniec września spotykamy się ponownie w St. Tropez, gdzie tradycyjnie w tym czasie odbywają się najpiękniejsze regaty Voile de St. Tropez, skupiające wielką ilość nowoczesnych i tradycyjnych jachtów. Do tego czasu będę głównie zajęty ,,sprawami olimpijskimi”.

Pozdrowienia z drogi do domu :-)

tu jest link pięknych zdjęć z tych regat https://www.yccs.it/regate-2019/fotogallery/maxi_yacht_rolex_cup-275.html

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Maxi Yacht Rolex Cup

W środę rozegraliśmy dwa wyścigi up and down po bojach. Siła wiatru osłabła z 16 węzłów do 7 a duża fala  pozostała. Warunki te nie dawały żadnych realnych szans dla naszego jachtu na równorzędną walkę.  Był to frustrujący dzień dla naszej załogi i pokazał wyraźnie, że powinniśmy się ścigać z jachtami, które mają podobną wagę i wielkość.  Może taką decyzję podejmie właściciel w przyszłym roku. Pożyjemy – zobaczymy :-)

Dzisiaj zaplanowany jest jeden wyścig dookoła wysp, wieje 20 węzłów + i będzie się działo. Zapowiada się ciężki dzień w biurze :-)

Marina w Porto Cervo

pozdrowienia

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Maxi Yacht Rolex Cup dzień 1 i 2

W tym roku liczba jachtów Wally biorących udział w regatach zmniejszyła się bardzo mocno i w Porto Cervo startuje tylko 5 teamów. Magic Carpet i Galateia to dużo  szybsze i nowoczesne 100  stopowe konstrukcje a J one i Lyra to zoptymalizowane 80 stopowe piękne jachty ale wcale nie dużo wolniejsze od naszego 10 letniego Y3K. Wczoraj i dzisiaj rozegraliśmy po jednym bardzo długim, intensywnym i skomplikowanym pod względem taktycznym i technicznym wyścigu.  Bardzo duża ilość zmian żagli wymagała bardzo dobrego zgania załogi oraz poprawnej komunikacji z ,,afterguardem” podejmującym trudne decyzje w bardzo skomplikowanych warunkach wietrznych, szczególnie pokonując tzw. conversion zone, tzn. miejsce w którym wiatr zmienia diametralnie swój kierunek i siłę.

Nasza załoga radzi sobie coraz lepiej, bo nie ukrywam, że dwa dni treningu po długiej przerwie to za mało, aby oczekiwać aby wszystko szło bezproblemowo i szybko.

Z miejscem 3 i 2 zajmujemy na razie doskonałe 2 miejsce ale zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że utrzymanie tej pozycji będzie graniczyć z cudem. Potencjał szybkościowy naszego jachtu jest relatywnie niski, bo jesteśmy zdecydowanie najcięższym jachtem w naszej klasie. Nasz cel to jak najlepsze pokonywanie trasy regat. Do tej pory ,,udało” nam się ,,wyczarować” lepsze momenty :-) . Jutro i w piątek zaplanowane są po dwa wyścigi  up and down a w sobotę jeszcze jeden costal race. Pogoda jest genialna, zresztą jak zwykle tu w Porto Cervo. Szampańskie żeglowanie :-) .

więcej info i zdjęć na https://www.yccs.it/regate-2019/fotogallery/maxi_yacht_rolex_cup-275.html

trasa 1 wyścigu

pozdrowienia

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sopot Match Race

16 edycję tych regat zakończyliśmy na 2 miejscu. Droga do finału, który nie odbył się z powodu braku wiatru nie była łatwa. Najpierw 9 wyścigów w rundzie round robin, w której głównym celem był awans do ćwierćfinałów i lepsze zgranie się, ponieważ w tym składzie startowaliśmy po raz pierwszy  i trenowaliśmy zaledwie 1 godzinę. Ćwierćfinał wygraliśmy 3:1 z załogą Przemka Tarnackiego i w półfinałach pokonaliśmy 2:1  utalentowaną i bardzo dobrze żeglującą australijsko – nowozelandzką załogą Harrego Price.  Rozpędzaliśmy się z wyścigu na wyścig i na pewno mieliśmy duże szanse aby w finale powalczyć o zwycięstwo z doskonale zgranym szwajcarskim zespolem Erica Monina.

Copyright Robert Hajduk – Pojedynek ćwierćfinałowy z załogą Przemka Tarnackiego.

Po wieloletniej przerwie miałem wielką przyjemność żeglować ponownie z Kubą Schneiderem i Jes Gram Hansenem.  Kuba to doskonały dziobowy i trymer a Jes to jeden z najlepszych żeglarzy match racingowych – sternik startowy teamu Mascalzone Latino w regatach o Puchar Ameryki w Walencji w 2007 roku. Nasz team wzmocnił  młody i utalentowany Duńczyk Lars Peter a po zakończeniu rundy Round Robin Marcin Banaszak – popularny Banan, który zastąpił kontuzjowanego Kubę.

Robert Hajduk – copyright  Od lewej Banan z synem, Lars Peter, Kuba, Jes Gram i Karol

Teraz jestem już w drodze wystartuję do Porto Cervo, gdzie w regatach Maxi Yacht Rolex Cup wystartuję na 100 stopowym Wally Y3K.

Jutro i pojutrze trening a od poniedziałku do soboty wyścigi.  Jak zwykle będą to bardzo interesujące i piękne wyścigi dookoła malowniczych wysp Costa Smeralda. Właśnie mija 30 lat od momentu kiedy przyleciałem tam po raz pierwszy…  Wtedy startowałem na jachcie Saudade, w klasie jedna Tona. Trymowałem grota i pamiętam, że pierwszego dnia przy bardzo silnym wietrze złamaliśmy maszt…. To był ,,mój’’ pierwszy ale nie ostatni :-)

Pozdrowienia z drogi na lotnisko

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Preolympic Test Event – 3 brązowe medale polskich reprezentantów i 2 miejsce w klasyfikacji medalowej państw !!!!

Najpierw Piotr Myszka w klasie RSX pożeglował doskonale w wyścigu medalowym awansując na 3 miejsce, potem Łukasz Przybytek z Piotrem Kołodzińskim wywalczyli brąz w klasie 49 er. A dzień później podbudowana tymi sukcesami nasza żeńska załoga w klasie 470 rewelacyjnie finiszowała w wyścigu medalowym wskakując na niższy stopień podium.

W ciemno wziąłbym taki bilans przed rozpoczęciem tego wielkiego żeglarskiego wydarzenia na akwenie IO 2020. Jeszcze raz gratuluję żeglarzom, ich trenerom oraz wszystkim, którzy dołożyli swoją ,,cegiełkę” do ich sukcesów.

zdjęcie Paweł Kołodziński – pierwszy z prawej, Łukasz obok niego, Jola z Agnieszką i z lewej Piotr Myszka

Jestem bardzo zadowolony z poziomu sportowego prezentowanego przez naszych reprezentantów i progresu zrobionego przez  większość z nich w ostatnim okresie.  Najważniejsze, że nasz team nabiera powoli odpowiedniego momentum w dążeniu zrealizowania postawionych przed sobą celów a test w Enoshimie nie tylko pod względem sportowym oceniam bardzo  pozytywnie.

Przed nami sporo pracy, nikt nie spoczywa na laurach :-)

 

pozdrowienia z Łupstycha

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Dwa tygodnie w Enoshimie były pracowite i  bardzo owocne. Cały Team funkcjonuje harmonijnie i jest odpowiednio przygotowany do tych ważnych regat.

Po trzech dniach rywalizacji w zmiennych, trudnych warunkach wietrznych i falowych najlepiej radzi sobie w klasie 49-er załoga Łukasz Przybytek – Paweł Kołodziński,  trenowana od lat przez Pawła Kacprowskiego. Po 9 wyścigach zajmują doskonałe 2 miejsce. Piotr Myszka awansował na 4 pozycję a Paweł Tarnowski na 6, obydwaj zawodnicy mają szanse na walkę o medale.

Agnieszka z Jolą miały dzisiaj słabsze 3 wyścigi i z pozycji liderek spadły aż na 7 miejsce. Cieszy fakt, że potrafią żeglować w czołówce. Do rozegrania zostały jeszcze 4 wyścigi + tzw. medal race. Jestem przekonany, że powalczą jeszcze, podobnie jak i Zośka, która plasuje się również  na 7 miejscu.

 

Jestem już w kraju i jutro jadę już do Sopotu, oficjalny trening, a od środy ruszają tam już regaty Sopot Match Race. Eksperymentalny, nowy skład mojej załogi, start bez treningu nie ułatwi nam zadania, a  rywale w tym roku są  mocni, opływani, regularnie startujący w regatach match racingowych.

 

Na pewno wielu zadaje sobie pytanie, jak to ? regaty tam a ja tu?  Uspokajam, wszystko ma swoje uzasadnienie a decyzje są dobrze przemyślane. Szczegółów nie będę ujawniał.

 

Pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone