kilka zdjęć CARLO BARONCINIEGO z wyścigów, Dzięki Carlo Grande !

To były wspaniałe i bardzo udane regaty, które zakończyliśmy na drugim miejscu z taką samą liczbą punktów co zwycięski szwajcarski jacht Mathilde. Niestety w dzisiejszym długim wyścigu brak prędkości z powodu braku odpowiednich żagli zadecydował o końcowej klasyfikacji w tych regatach. Mimo to jestem bardzo zadowolony z ich przebiegu i stylu w jakim tu żeglowaliśmy. Wspaniała pogoda, wiatr, słońce i walka o każdy metr w każdym wyścigu dostarczyły wielką ilość niesamowitych przeżyć i wrażeń. Liczba jachtów w klasie Swan 50 rośnie bardzo szybko i w  najbliższym czasie będzie ich około 20 sztuk.

Juto lecę do Marsylii a od wtorku będziemy już  pracować nad trymem masztu na dużo większym 100 stopowym Wally Y3K,

serdecznie pozdrawiam ze słonecznej i ciepłej Majorki

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

http://palmavela.com/noticias_ampliadas.php?ln=uk&id=109

The crew of the chartered Earlybird, under tactician Karol Jablonski, charterer-helm Pit Finis and navigator Wouter Verbraak, have proven quick learners and lead the nascent ClubSwan 50 fleet. Their day improved with each successive race, going 3,2,1 today. With a two point lead going into their last race, also a coastal, Earlybird are well placed to win the first ever ClubSwan 50 regatta in Europe. Tactician Jablonski is already a big fan of the exciting new one design class, but admits their three race day in more than 20kts of shifty breeze, was taxing:
“With three races it was a tough day for all the teams. In 18, 20 up to 23kts we really were pushing the boats and the crew towards their limits, it was hard work. So we are exhausted. The boats are very much different to sail in 18 to 20kts to what they are in 14 or 15kts because the loads get so much bigger. You need a strong team which has sailed together a lot. We are learning every day, every race.”

He adds:
“ In the first race we made a few mistakes but we say we lost against the boat, not against the opposition. It was our biggest opponent. But we kept the momentum up after our third in the first one, then getting a second, then winning. Every boat had a one, two and three. We are happy with our performance considering it is crew we did not really know each other, a mix of good guys and some amateurs. We had to go through the Wally fleet in the first race and make a split from the fleet that lost us the lead.”

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Palmavela,

Jesteśmy po dwóch dniach rywalizacji, wczoraj na ,,dzień dobry’’ rozegraliśmy 3 wyścigi przy stabilnym w kierunku wietrze od 15 do 18 węzłów a dziś tylko jeden w bardzo jeziorowych warunkach wietrznych.   W naszej nowej klasie Swan 50 startują tylko trzy jachty, podobnie jest w klasie Mini Maxi i kilku innych. Ściganie się w tak małej flocie nie jest łatwe, tym bardziej, że w załogach naszych rywali znajdują się bardzo doświadczeni żeglarze.  Z miejscami 1,1,2,2 na razie prowadzimy regaty ale nie ukrywam, że będzie niezmiernie ciężko obronić się. Nasz wyczarterowany jacht żegluje wolniej na kursach z wiatrem a na halsówce prędkości są prawie takie same.  Żagle, którymi dysponujemy nie są najnowsze a ich profile pozostawiają sporo do życzenia.  ,,Składana’’ załoga wykonuje skomplikowane manewry poprawnie a Pit, coraz lepiej czuje się za sterem.  Jeszcze dwa dni przed nami, jutro więcej wiatru i co najważniejsze słońce, którego tak brakowało mi w Polsce.

Więcej info na www.palmavela.com

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

najbliższe plany

Już w poniedziałek lecę na Majorkę, gdzie na Swanie 50 wystartuję w prestiżowych regatach Palmavela. Pit, z którym żeglowałem ostatnie dwa lata na J 70 wyczarterował jacht Early Bird z całą załogą. ,,Wskakujemy’’ obaj praktycznie z biegu, on za ster a ja będę taktykiem i jego ,,doradcą’’ nie tylko w czasie trwania wyścigów ;-) Jest to piękna alternatywa do planowanego pierwotnie startu w regatach MAIOR w Kilonii. Tam dzisiaj temperatura powietrza wynosiła  6 stopni a woda nie jest o wiele cieplejsza. Cieszę się, że po długiej zimowej przerwie w końcu będę mógł się pościgać na wodzie.

Stamtąd udaję się prosto do La Ciotat we Francji, gdzie na 100 stopowym  Wally  Y3K będziemy ustawiać maszt po zmianie salingów i want. Pierwsza generalna próba nastąpi podczas Loro Piana Superyacht Regatta w Porto Cervo na Sardynii pod koniec maja. Wspaniale, że po prawie 10 latach przerwy jestem z powrotem  w tym teamie. Będę żeglował z moimi ,,chłopakami’’, z którymi odnosiłem największe sukcesy match racingowe. To oni stanowią główny człon tej załogi.

Ale w międzyczasie z La Ciotat lecę prosto do Kilonii na weekendowe regaty, w których wystartuję ponownie z Pitem ale tym razem na J 70. Będzie to nasz pierwszy start w tym sezonie na tej małej żaglówce a następny to Kieler Woche.


Najbliższe dwa miesiące będą bardzo intensywne, bo oprócz startów dużo czasu będę poświęcał na pracę w klubie a i nowe władze PZŻ też chcą ze mną omówić plan wspólnych działań… Jak widać nie będę się nudził ;-)

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

NOWY PREZES PZŻ – wybory

Długo zastanawiałem się czy wziąć udział w dyskusji na temat wyboru nowego prezesa PZŻ, ale spora ilość maili od wielu osób podpowiada mi, że powinienem jednak dorzucić moje ,, 3 grosze’’ do debaty przedwyborczej.  Kilka dni temu otrzymałem najnowszy ,,Wiatr’’ (dziękuję Krzysztofowi za regularne przysyłanie tego fachowego wydawnictwa) i przeczytałem w nim program wyborczy Tomka Chamery, który jednocześnie oficjalnie ogłosił zamiar kandydowania na to stanowisko.  Z tego co w trawie piszczy wiadomo, że stary prezes Pan Wiesław Kaczmarek nie ma zamiaru zrezygnować z kierowania związkiem żeglarskim i będzie się ubiegał o reelekcję, chociaż jak sam się publicznie przyznaje… na żeglarstwie się nie zna i do niedawna mówił, że jest to jego ostatnia kadencja.

Osobiście wykluczam pojawienie się jakiegoś trzeciego poważnego kandydata, który mógłby te wybory wygrać, ale nie wykluczone, że się mylę.

 

W związku z tym dla mnie wybór jest w miarę klarowny, bo bardzo łatwo jest stwierdzić kto jest osobą bardziej kompetentną, osobą, która może przeprowadzić w związku konieczne zmiany.

Lubimy rozliczać polityków, działaczy, sportowców z ich sukcesów i porażek. Przy każdym takim ,,podsumowaniu’’ koncentrujemy się przede wszystkim na wytykaniu błędów, tych mniejszych i większych a nie na tym co zrobiono dobrze.  Wszyscy wiemy, że kierowanie taką organizacją jaką jest związek sportowy nie jest łatwe i każdy z nas ma swoją wizję, jak taki organizm miałby funkcjonować. Lubię powtarzać słowa trenera piłkarskiego, którego nazwiska teraz nie potrafię przywołać, że w Polsce wszyscy wiedzą jak daną rzecz zrobić lepiej ale niewielu wie jak ją zrobić dobrze! I jest w tym zdaniu dużo prawdy. Wydaje mi się, że każdy z nas powinien sobie rzetelnie odpowiedzieć na pytanie, czy PZŻ byłby tam gdzie jest teraz i  funkcjonowałby lepiej gdyby od lat nie było w nim Tomka Chamery czy prezesa Kaczmarka? Który z nich rzeczywiście ,,ciągnął ten Związek’’ przez ostatnie lata.

To, że PZŻ wymaga naprawy, wiemy o tym doskonale. Ale kto ma być tą maszyną napędową? Stary prezes? Jestem przekonany, że nie.

W obecnej kadencji miałem możliwość współpracowania z obu kandydatami pełniąc funkcję wiceprezesa do spraw sportu.  Niestety ważnych zmian strukturalnych, personalnych i finansowych nie udało się przeforsować ponieważ zabrakło akceptacji prezesa i jego ,,dworu’’.  Dużo łatwiej były one wprowadzane w ,,sporcie’’, gdzie taka akceptacja nie była potrzebna.

Na pewno wszyscy byli zaskoczeni moją rezygnacją z tej funkcji. Wtedy przemilczałem jej powody.  Otóż miałem objąć stanowisko trenera głównego i kierować przygotowaniami do IO w Rio.  Wszystko było uzgodnione z obecnym prezesem, a rozmowy i negocjacje, w które były zaangażowane inne osoby, trwały sporo czasu. Musiałem jednak wcześniej oficjalnie zrezygnować z funkcji wiceprezesa i taką prośbę złożyłem pisemnie na zebraniu Zarządu PZŻ, na którym byłem nieobecny.  Prezes Kaczmarek wyraził wielkie… zdziwienie moją rezygnacją, a wniosek o powołanie mnie na trenera został odrzucony. I tak się zakończyła moja kolejna ,,przygoda’’ z PZŻ, ale wiem, że nie ostatnia ;-)

 

Leży mi na sercu przyszłość żeglarstwa regatowego w naszym kraju i mocno wierzę, że nowo wybrany prezes odważnie zapoczątkuje radykalne zmiany w sposobie funkcjonowania PZŻ a przede wszystkim w jakości kadry trenerskiej. Chętnie podzielę się moim doświadczeniem i punktem widzenia wielu spraw. Na pewno podobnie zrobi wielu innych doskonałych trenerów i zawodników. Najważniejsze jest to aby  PZŻ w końcu chciał nas wysłuchać i zacząć wdrażać proponowane przez nas zmiany…

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

a w międzyczasie….

A w międzyczasie byłem w Gmunden, nad jeziorem Traunsee, gdzie wiele lat temu z sukcesami ścigałem się na RC 44. Dokonałem tam odbioru technicznego motorówki  Mirage Air 747 o napędzie elektrycznym zbudowanej dla mojego dobrego znajomego przez renomowaną stocznię Frauscher. Piękne cudo obecnej techniki i technologii. Wkrótce przyjedzie do kraju.


Stocznia ta buduje wspaniałe motorówki również z silnikami spalinowymiwygląda to imponująco

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

I kolejna… tym razem Gala Sportu 2017 w Olsztynie.

Marszałek Województwa Warmińsko – Mazurskiego, Pan Gustaw Marek Brzezin  wręczył mi nagrodę za wybitne osiągnięcia sportowe w 2016 roku. Wielkie dzięki Panie Marszałku !

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Ach te gale….

Po powrocie z Francji wziąłem udział w dwóch galach, pierwszej zorganizowanej przez Marszałka Warmińsko Mazurskiego ,,Laur najlepszym z najlepszych” i drugiej zorganizowanej przez Klub Biznesu Warmii i Mazur ,,Osobowość Roku.”

W obu odebrałem statuetki za osiągnięcia sportowe i promocję naszego regionu.  Cieszy to, że to co robię od wielu lat zostaje zauważone przez osoby nie związane bezpośrednio ze sportem.

Laureaci Laur Najlepszym z NajlepszychLaureaci Osobowości Roku,

zdecydowanie lepiej czuję się na wodzie lub lodzie….

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

To i owo…

Sezon bojerowy skończył się ponownie szybciej niż tego się spodziewałem. W planach miałem jeszcze start na mistrzostwach Szwecji i Finlandii, ale nic z tego nie wyszło. Chciałem jeszcze przetestować nowe maszty, płozownicę i żagiel ale niestety muszę  przełożyć to na listopad.

Najważniejsze regaty  były bardzo skompresowane, do tego mistrzostwa świata w USA. To uniemożliwiło mi przeprowadzenie odpowiednich testów nowego sprzętu. W moim wieku trzeba też mądrze zarządzać swoimi siłami, tak aby być w najlepszej formie podczas wszystkich ,,championatów’’.  To był też sezon, w którym najwięcej czasu spędziłem w podróżach w poszukiwaniu odpowiednich warunków do treningów, Finlandia, Węgry… mistrzostwa świata w USA, Europy na Węgrzech no i Polski za zachodzie Polski.  Do tego trzeba dodać wiele godzin poświęconych na pracę przy sprzęcie w warsztacie oraz na ,,szlifowanie’’ formy fizycznej.  Bojery to sport ekstremalnie wyczerpujący energię  i siłę.  W grudniu ważę zazwyczaj około 90 kilogramów a sezon kończę z wagą około 85. Taką tendencję obserwuję od kilku lat mimo tego, że staram się bardzo dobrze odżywiać i odpowiednio uzupełniać ,,kalorie’’.

Teraz nadszedł czas na  wolne odbudowywanie utraconej masy ciała. Już wkrótce rozpoczyna się ściganie na wodzie.

Zwycięstwa w trzech najważniejszych imprezach mistrzowskich pokazują, że solidna praca wykonana przed rozpoczęciem sezonu startowego i w trakcie jego trwania zaprocentowała sukcesami.  Wielkie słowa podziękowania należą się wszystkim tym, bez których pomocy i wsparcia nie osiągnąłbym takich wyników.

 

Jestem w drodze do Francji, gdzie będę trenował 3 dni na 48 stopowym jachcie  z młodym polskim zespołem, który w tym sezonie ma bardzo ambitny plan startowy. Postaram się pomóc moim doświadczeniem tak jak będę mógł najbardziej.  Może nawiążemy dłuższą współpracę, kto wie….

Po ponad 30 latach kariery zawodowego żeglarza czuję się lekko zmęczony i wypalony intensywnym żeglowaniem.  Powoli szukam odpowiedniejszego balansu między moim życiem zawodowym i prywatnym. Co nie znaczy, że nie będę już w ogóle ścigał. W tym sezonie mam w planie kilka startów na żaglówce klasy J 70. Mały jacht wymusza ciągłe utrzymywanie wysokiej formy, a ściganie się  bez instrumentów w dużej flocie sprawia wielką przyjemność, mimo tego że nie trzymam steru w ręce…

 

W tym sezonie chciałbym się bardziej zaangażować w pracę na rzecz Olsztyńskiego Klubu Żeglarskiego.  Adam Liszkiewicz wraz z doskonałymi trenerami w krótkim czasie wykonali potężną pracę w naborze i szkoleniu dzieci i młodzieży.  Są oni pozytywnie ,,zarażeni’’ żeglarstwem a przede wszystkim atmosferą panującą w klubie i sposobem prowadzenia nauczania tego trudnego sportu. Niestety bardzo mizerne dofinansowanie klubu ze strony miasta nie pozwala na ,,rozwinięcie’’ skrzydeł. Nie będę tu wymieniał tej ,,zabójczej kwoty’’ bo ,,koń by się uśmiał’’, ale dla ,,orientacji ‘’ powiem, że mój prywatny budżet na sezon bojerowy tu jest dużo wyższy…

Moim głównym zadaniem będzie szukanie alternatywnych źródeł finansowania działalności naszego klubu oraz współpraca w dobrze zorganizowanym procesie szkoleniowym.  Mamy już pierwszą firmę, która wspomaga OKŻ finansowo. Wielkie dzięki Asia i Darek. Jestem przekonany, że wkrótce uda się nam stworzyć ,,rodzinę’’ firm i osób, którym będzie zależało na odpowiednim rozwoju tego klubu. Serdecznie zapraszam do współpracy.

pozdrawiam serdecznie

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

VII Gala Sportu w Mrągowie

Wczoraj odbyła się Mrągowska VII Gala Sportu, na którą zostałem zaproszony przez Panią Burmistrz Otolię Siemieniec. Super się złożyło, że mogłem być na nie obecny, bo miałem okazję poznać wielu młodych mrągowskich sportowców i  zapoznać się lepiej się z wydarzeniami sportowymi, które odbyły się w 2016. Muszę przyznać, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony tym co się dzieje w Mrągowie, którego jestem honorowym obywatelem.

Ucieszył mnie bardzo fakt, że na  pierwszych 8  miejscach znaleźli się zawodnicy Klubu Sportowego ,,Baza’’, który reprezentowałem ponad 45 lat. Mimo tego, że od dwóch lat reprezentuję Olsztyński Klub Żeglarski jestem członkiem honorowym ,,Bazy’’, której zawdzięczam to kim jestem i co osiągnąłem w mojej karierze sportowej.

Gala była bardzo dobrze zorganizowana a Pani Burmistrz wręczyła mi nagrodę Sportowego Ambasadora Mrągowa.  Oprócz tej cennej statuetki otrzymałem  kapelusz  ,,cowboyski’ i tytuł Szeryfa Mrągowa :-)   Jestem bardzo zaszczycony tym, że władze  tego pięknego miasta pamiętają o mnie i doceniają to co robię.  Wielkie dzięki !

 


Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone