Y3K kończy Maxi Yacht Rolex Cup na sensacyjnym 2 miejscu !!!

W piątek mieliśmy dzień przerwy, który zazwyczaj zaplanowany jest na czwartek. Zmiana ta była spowodowana złą prognozą i faktycznie lało jak z cebra od samego rana.

W sobotę miał odbyć się ostatni wyścig, ale z powodu słabego wiatru komisja regatowa zmuszona była wysłać nas z powrotem do portu po ponad trzygodzinnym oczekiwaniu na wodzie.

 

Mieliśmy realne szanse w walce o zwycięstwo ale również mogliśmy stracić naszą doskonałą drugą pozycję, bo w takich warunkach słabo wiatrowych wszystko byłoby możliwe.

W czwartek wieczorem oraz w piątek   spotkałem się  z Jury w sprawie kontrowersyjnego ,,zabrania” nam pierwszego miejsca w czwartym wyścigu. Po długich ,,debatach” i moich argumentacjach przywrócono nam to cenne zwycięstwo – ale dopiero w sobotę rano… Niestety przepisy regatowe są bardzo często mocno zagmatwane i trzeba poświęcić sporo czasu na ich prawidłową interpretację. Tak było i tym razem, ważne że się udało.      Po tej korekcie mieliśmy realne szanse na zwycięstwo, bo nadrobienie dwóch punktów straty do Magic Carpet było możliwe. Naturalnie istniało też ryzyko, że moglibyśmy stracić naszą doskonałą drugą pozycję, bo w takich warunkach słabo wiatrowych wszystko byłoby możliwe. Szkoda jednak że ten wyścig się nie odbył.

w pracy :-)

Cała załoga i ja jesteśmy bardzo zadowoleni ze stylu w jakim tu ścigaliśmy się. Przed rozpoczęciem regat kalkulowaliśmy, że w tej tak doborowej flocie jachtów 6-7 miejsce to będzie bardzo dobre miejsce dla nas.  Kluczem do sukcesu było praktycznie bezbłędne wyegzekwowanie  założeń taktycznych unikając błędów przy wykonywaniu skomplikowanych manewrów. W  czwartym, wygranym przez nas wyścigu, nasi bezpośredni rywale nie uniknęli problemów ze sprzętem oraz błędów technicznych, kosztujących ich sporo czasu.  Ściganie się na długich trasach wyścigów prowadzących dookoła różnych wysp wymaga odpowiedniego planowania doboru optymalnych żagli, biorąc pod uwagę zmiany i siłę w kierunku wiatru. Na tych wielkich jachtach  przygotowanie ich do postawienia zajmuje dużo czasu, a same manewry wymagają perfekcyjnego zgrania załogi. Łatwo tu o mały błąd a na mecie różnice czasowe wynoszą zaledwie kilkadziesiąt a czasami nawet tylko kilka sekund.

 

Załoga jachtu Y3K składa się w większości z bardzo dobrze wyszkolonych żeglarzy amatorów, pochodzących z Niemiec oraz Danii ale od wielu lat wspierana  jest przez najlepszych polskich żeglarzy zawodowych, z którymi święciłem wielkie sukcesy nie tylko w match racingu.

Grzesiek Baranowski, Paweł Bielecki, Arek Fedusio, Arek Ornowski, Filip Pietrzak, Piotr Przybylski, Jacek Wysocki to specjaliści wielkiego kalibru i jestem dumny, że mogę z nimi współpracować.

Arek Ornowski, Piotr (Gniewko)i Jacek (Kaczor) startowali w tych regatach na jachcie Topaz, klasy J  najpiękniejszych jachtach jakiekolwiek zbudowano. z takimi jachtami rywalizowaliśmy podczas tych regat.

Za trzy tygodnie spotykamy się w St. Tropez na ostatnich regatach tego sezonu dla naszego teamu

więcej info na

https://www.yccs.it/en/regate-2021/press/maxi_yacht_rolex_cup-305/31st_maxi_yacht_rolex_cup_draws_to_a_successful_conclusion-505.html

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Maxi Yacht Rolex Cup

 

31 edycja Maxi Yacht Rolex Cup zgromadziła na starcie zaskakująco liczną flotę jachtów.

 

44 załogi różnych nie tylko pod względem wielkości jachtów została podzielona na 3 główne grupy, Supermaxi, Maxi i Mini Maxi.  Biorąc pod uwagę ich charakterystykę, stworzono jeszcze podgrupy, co ma na celu wyrównanie poziomu rywalizacji.

 

Wystartowałem na inauguracyjnej pierwszej edycji w 1990 roku na Saudade, jachcie klasy 1 Tona. Od tamtej pory jestem tu prawie regularnie o tej porze roku a teraz ponownie ścigam się na 31 metrowym wally Y3K, z tym samym właścicielem i załogą, z którą wygraliśmy te prestiżowe regaty w 2005 roku.  Czas płynie bardzo szybko :-)

W naszej grupie jest 12 jachtów, większość dużo szybsza co komplikuje startowanie i realizację taktyki, za którą jestem odpowiedzialny.

 

Po 4 dniach rywalizacji zajmujemy zaskakującą wszystkich, doskonałą 2 pozycję.  Do zakończenia regat został tylko jeszcze jeden wyścig i będziemy bronić miejsca na podium, co dla nas będzie wielkim sukcesem. Przed regatami nikt nie dawał najmniejszych szans, że Y3K będzie w czołówce klasyfikacji generalnej naszej grupy, bo mamy naprawdę bardzo ,,zacnych’’ rywali na dużo nowocześniejszych i nowszych jednostkach…. Lubię takie sytuacje :-)

najpiękniejszy rewir do żeglowania – Costa Smeralda !

Więcej info na  https://www.yccs.it/en/regate-2021/press/maxi_yacht_rolex_cup-305.html

 

Pozdrowienia z Porto Cervo

 

 

 

Opublikowano Żeglarstwo morskie | Komentarze są wyłączone

Morskie Żeglarskie Mistrzostwa Polski,

Wczoraj zakończyły się te trzydniowe regaty, których wyścigi rozegrały się praktycznie we wszystkich warunkach wietrznych i przy pięknej słonecznej pogodzie.

Pierwszego dnia jeden krótki i dłuższy20 milowy żeglowaliśmy przy relatywnie słabym wietrze, przybierającym na sile w trakcie trwania dnia, co naturalnie faworyzowało wolniejsze jachty, które ostatnie mile tego dłuższego wyścigu kończyły z większą szybkością. My wygraliśmy pierwszy up and down  a ten po zatoce przegraliśmy o ok. 50 sekund z Nauticusem.

Drugiego dnia do południa czekaliśmy na wiatr w porcie. Komisja zdecydowała, że odbędzie się tylko długi, bo prawie 33 milowy wyścig. Okazał się on bardzo wymagający dla mnie nie od strony taktycznej ale pod względem  podejmowania prawidłowych decyzji dotyczących wyboru odpowiednich żagli i dla załogi, która musiała wykonać kilka skomplikowanych zmian żagli i manewrów, których do tej pory nie trenowaliśmy.

Code O na genakera i odwrotnie, zwrot przez rufę ze zrzuceniem genakera i żegluga na Code O… sporo złego mogłoby się wydarzyć… ale nie u nas

Egzamin ten zespół 42 stopowego  jachtu Konsal zdał bardzo dobrze, co miało ,,przełożenie’’ na sporą przewagę na mecie nad naszymi rywalami.

 

Ale takie prawdziwe ,,SPRAWDZAM’’ zaoferowała nam pogoda w poniedziałek – ostatniego dnia regat. Wiało od 16 do 22 węzłów z północnego wschodu a typowa dla tego akwenu wysoka ale za to krótka fala, miotała jachtami i żeglarzami utrudniając im ,,życie’’ :-)

Wyścigi były rozgrywane na relatywnie krótkiej trasie – trzy okrążenia – dużo manewrów i mało czasu na ich wykonanie – wszystko musiało zagrać ! i tak było na jachcie klasy Dehler 42, którym sterował doświadczony Przemek Tarnacki.  Konsal żeglował szybko na halsówce, dobrze strymowane żagle -  odpowiedni  balans – ułatwiały przebijanie się przez strome fale, które często zalewały pokład i wyhamowywały prędkość. Trymerzy – Ryszard i Japa, przy mojej małej pomocy,  szybko ustawili  optymalnie żagle.  Dobre manewry stawiania genakera, jego bezbłędne przygotowanie przez dziobowego – Bartka – ,  błyskawiczne wciągnięcie fału przez silnego  Grzegorza, szybkie ,,odpalenie’’ tego dużego żagla po dobrym trymie Japy i Bigosa gwarantowało możliwość wykonania zwrotu przez rufę  praktycznie minutę po okrążeniu znaku offsetowego.  Z falą surfowaliśmy osiągając prędkość dochodzącą do 15 węzłów.  Zrzucanie genakera – też bez problemów i bardzo skutecznie. Tomek i Oleg  zgarniali szybko na pokład olbrzymie  połacie materiału, Grzegorz  błyskawicznie wciągał  żagiel pod pokład a Max na ,,picie ‘’ z odpowiednią szybkością kontrolował luzowanie fału, tak aby genaker nie wpadł do wody. Jednym słowem doskonały team work bez którego nie wygralibyśmy dwóch wyścigów gwarantujących zwycięstwo w mistrzostwach.

Najbardziej cieszy mnie duży progres zrobiony przez całą załogę w tak krótkim czasie !.

Następny start to Rolex Maxi Yacht Cup na Sardynii,  postaram się w miarę czasu regularnie relacjonować z tych regat,

 

Pozdrowienia

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Lotos Nord Cup

 

W miniony weekend po raz pierwszy od bardzo wielu lat wystartowałem w regatach jachtów morskich na Zatoce Gdańskiej.  Przemek Tarnacki zaprosił mnie na wspólne ściganie się na nowym 42 stopowym jachcie  Dehler 42, który w trakcie trwania projektu, będzie odpowiednio modyfikowany.  Performance tej jednostki był dla nas dużą niewiadomą.

Niestety przez wszystkie wyścigi z wyjątkiem ostatniego siła wiatru nie przekraczała 6 węzłów, a często nawet 4. Czuliśmy duży ciężar jachtu i brak wyścigowego foka, którego nie mogliśmy użyć, bo nie dotarł na czas sztag. Ten ,,cruisingowy’’ na rolerze był  ciężki i mniejszy, co na pewno miało duży wpływ na szybkość Konsala – bo tak nazywa się ten piękny jacht.

W ostatnim wyścigu powiało w końcu 8-9 węzłów i od razu było nam dużo łatwiej. Wygraliśmy go z dużą przewagą.

Mieszana załoga – (amatorzy i Pro) Ocean Challenge Yacht Club, mimo tylko jednego dnia treningowego i pewnych ograniczeń technicznych doskonale opanowała wszystkie manewry.

podczas piątkowego treningu wiało 15-20 węzłów i było mokro :-)

Osobiście byłem zadowolony ze startów, które były ,,dziełem’’ Przemka oraz szybkości, nad którą pracowali Ryszard – właściciel jachtu i ,,Japa”.  Moja taktyka i,,lay liny’’ były OK, mimo sporej przerwy w żeglowaniu na tak małych jachtach i krótkiego czasu na poznanie specyficznych ,,kątów’’ żeglugi.

Wystarczyło to na zajęcie drugiego miejsca w tych regatach, co uważam za duży sukces i dobry prognostyk przed następnymi startami., ale  co najważniejsze wygraliśmy bardzo prestiżowy wyścig  o Bursztynowy Puchar Neptuna J.

Następne treningi za około 4- 5 tygodni,

pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

Opublikowano Żeglarstwo morskie | Komentarze są wyłączone

Loro Piana Superyacht Regatta

Melduje się po dłuższej przerwie :-) sorry ponownie za brak informacji o mojej aktywności  zawodowej ale na prawdę nic się nie działo .

Wróciłem z regat Porto Cervo, gdzie zakończyły się Loro Piana Super Yacht Regatta organizowane od 2009 roku.  Do połowy maja nie mieliśmy jeszcze pewności , że te regaty się odbędą.  30 metrowy jacht Y3K ,,czekał w blokach’’ na ,,go’’ we Francji a ponad 20 osobowa załoga u siebie  w domach.  Całe szczęście, że sytuacja ,,covidowa’’ polepszyła się i 27 maja wsiadłem do samolotu.

Wiele innych teamów niestety odwołało wcześniej swój udział ponieważ żeglarze zza oceanu mieli duże trudności aby dolecieć do Włoch.

Pustawo w porcie przed regatami

Flota jachtów Southern Wind

 

Kilka dni przygotowań było bardzo potrzebnych, bo po ponad rocznej przerwie w startach pokazały się nieoczekiwane problemy techniczne.  Uniemożliwiło nam to zrealizowanie całego planu treningowego, ale mimo to podczas regat  nasz zgrany zespół wykonywał poprawnie i szybko wszystkie skomplikowane manewry.  ,,Siłą napędową’’ teamu Y3K są moi polscy koledzy, którzy zajmują kluczowe pozycje na jachcie. Grzesiek Baranowski i Arek Fedusio ,,obsługują’’ foka i genackera, Piotr Przybylski trymuje grota, Jacek Wysocki jest dziobowym a najsilniejszy Paweł Bielecki dowodzi przemieszczaniem i zrzucaniem ciężkich żagli. Dobrze było znowu wspólnie pożeglować :-)

W akcji

Rozegraliśmy 4 wyścigi, każdego dnia po jednym. Jak zwykle trasa prowadziła wokół malowniczych wysp Costa Smeralda.

3 miejsce pokazuje, że naszym kilkunastoletnim Y3K trudno jest powalczyć z nowoczesnymi i nowszymi jachtami.  Optymistycznie patrzymy w przyszłość, bo właściciel zamówił nowy, który będzie gotowy za dwa lata.

Następne nasze regaty  odbędą się na początku września, też w Porto Cervo.

 

 

https://www.yccs.it/en/regate-2021/loro_piana_superyacht_regatta-304.html

pozdrowienia z Łupstycha, gdzie ogród czeka już od dawna na ogrodnika :-)

 

 

 

 

Opublikowano Superyacht | Komentarze są wyłączone

Puchar Ameryki zostaje w Nowej Zelandii

 

7:3 Emirates Team New Zealand pokonał włoski team Luna Rossa Prada Pirelli.

 

Wygrał zespół posiadający szybszy jacht i który zrobił mniej błędów. Duże brawa oraz uznanie należą się włoskiemu zespołowi, za to, że mogliśmy być świadkami kilku równorzędnych wyścigów.

 

Potwierdziły się przypuszczenia sprzed rozpoczęcia tej rywalizacji, że Te Rehutai jest dużo szybszy od Luna Rossy. W pierwszych wyścigach nie było to zbyt widoczne, bo Włosi po lepszych startach skutecznie uniemożliwiali Kiwi żeglugę w czystym wietrze. Ale jak tylko udało im się wystawić dziób na niezakłócony wiatr Te Rehutai pokazywała swój prawdziwy potencjał i frunęła ponad wodą kilka węzłów szybciej, torując drogę do zwycięstwa.  Niewątpliwie jedna generacja do przodu, obecnie nie do osiągnięcia dla żadnego z challengerów. Podobnie było 4 lata temu na Bermudach… wtedy wszyscy podkreślali różnicę w kształcie i wielkości foili,  co i tym razem jest bardzo widoczne.

Powierzchnia mniejsza o 30 % niż u Luna Rossy a co za tym idzie mniejsze opory, do tego dwa skrzydła ustawione w jednej linii a nie w kształcie odwróconego V. ,,Po prostu’’ inny koncept, gwarantujący większą szybkość końcową ale najtrudniejszy do skonfigurowania tak, aby jacht szybko wychodził z wody na fiole i nie spadał z nich podczas zwrotów i przy słabym wietrze i mniejszej prędkości.  Najwyraźniej nie do skopiowania przez rywali w tak krótkim czasie.

 

Same wyścigi z wyjątkiem krótkich faz przedstartowych i kilku ciasnych sytuacji na trasie były monotonne.  Wirtualne granice ograniczające szerokość trasy wyścigu ograniczały bardzo możliwości taktyczne i zwiększały faktor przypadku. Z 11 osobowej załogi tylko dwóch, max. trzech miało ,,przegląd’’ wyścigu, reszta pochylona zmniejszając opory powietrza pracowała bez przerwy na ,,młynkach’’ umożliwiając hydrauliczną kontrolę  nad żaglami.

 

36 Puchar Ameryki wejdzie do historii jako najbardziej spektakularny pod względem szybkości jachtów i rekordowo krótkiego czasu trwania wyścigów.

 

Czy to jest ten kierunek w którym powinno pójść żeglarstwo, czy ten PA  spopularyzował bardziej nasz piękny sport? Śmiem wątpić !

 

Większość tęskni za tradycjonalnym żeglarstwem – na wodzie a nie nad, w którym procentowo większe znaczenie będą mieli żeglarze a nie technologia.  Obecnie ta równowaga jest zachwiana.

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sezon bojerowy zakończony

Niestety aura nie pozwoliła na rozegranie kolejnych regat. Mimo tego, że grubość lodu na niektórych jeziorach jest jeszcze wystarczająco gruba, to spora ilość przełomów i odparzelisk uniemożliwia bezpieczną żeglugę.  Ryzyko ,,połamania’’ się jest zbyt duże, a kości w moim wieku nie zrastają się już tak szybko :-


To był nieoczekiwanie długi i intensywny sezon, z czego wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni.  Rozegraliśmy 5 regat, łącznie z Mistrzostwami Polski. Może ilość wyścigów była relatywnie mała ale jeżeli dodamy wiele dni treningowych, w których też się ścigaliśmy to okaże się, że było sporo pięknych dni na lodzie. W obecnej sytuacji trzeba to szczególnie doceniać !

Jeżeli w nadchodzącym tygodniu przyjdą przymrozki, to nie wykluczone, że może uda nam się jeszcze polatać na Darginie, bo tam lód był najgrubszy.  Ja co prawda już ,,rozpakowałem’’ sprzęt i zrobiłem listę ,,to do’’ na następny sezon, ale na pewno wrócę na lód jak tylko warunki będą bezpieczne. W każdym razie zacznę już szlifować płozy, bo ręka i oko są bardzo dobrze wyćwiczone, co ułatwia osiągnięcie zaplanowanego kształtu ostrza. Jest to bardzo skomplikowany proces wymagający dużej precyzji, a przede wszystkim spokoju i czasu.

Jestem bardzo zadowolony z tego co udało mi się osiągnąć. Należy pamiętać, że mistrzostwa świata i Europy nie odbyły się a więc był to w pewnym sensie taki sezon ,,na większym luzie’’.  Dwie wygrane imprezy i brązowy medal Mistrzostw Polski to bardzo satysfakcjonujące wyniki, których wielu moich młodszych kolegów może mi pozazdrościć. Oprócz tego cieszy mnie fakt, że ,,znalazłem’’ nowy zestaw ( maszt i płozownicę), na którym żegluję bardzo szybko na silnym wietrze.  Na moim sprawdzonym ,,latałem’’ bardzo szybko w warunkach słabo wiatrowych, a brakowało na nim ,,koni mechanicznych’’ przy szybszej ,,jeździe’’, którą nazywam ,,jazdą na zegary’’. Bez odpowiedniej prędkości nie ma co marzyć o nawiązaniu równorzędnej rywalizacji, bo opcje taktyczne są zazwyczaj ograniczone i trudno jest ,,coś wyczarować’’ :-) .  Ale najważniejsze jest to, że ten sport nadal mnie pasjonuje i mam nadzieję, że to tak zostanie, choć  coraz więcej wysiłku trzeba wkładać w wykonanie tych samych czynności, choć większy ból odczuwa się w całym ciele, choć czasem brakuje sił dotykając coraz częściej i szybciej granic wytrzymałości.

Ważne jest aby zawsze pamiętać, że aby przekroczyć linię mety najpierw trzeba do niej… dotrzeć.  W drodze do niej najważniejsze są entuzjazm i  frajda tzw. joy.

Już teraz z niecierpliwością czekam na przyszłą zimę z nadzieją, że ta zaraza minie i będziemy mogli swobodnie podróżować.

 

 

 

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Puchar Komandora Floty Polskiej DN

Regaty miały odbyć się na jeziorze Dargin, dokąd pojechałem w piątek.  ,,Polatałem ‘’ godzinę  ale  warunki lodowe były daleko od optymalnych. Lód był pokryty jeszcze wysokimi i mokrymi zaspami śnieżnymi a ,,cięcie’’ płozami przemokniętej wodą kilku centymetrowej warstwy twardego śniego – lodu uniemożliwiało szybką żeglugę i dobrą kontrolę nad bojerem.

Piękna ,,plaża” w Zdorkowie śniegolód na Darginie

W międzyczasie okazało się, że na Zalewie Zegrzyńskim jest czysta tafla lodowa, bez śniegu i została podjęta decyzja, że tam odbędą się kolejne regaty tego niespodziewanie długiego sezonu.  Spakowałem się i ,,ruszyłem’’ w stronę Warszawy.

Rano jak zwykle wczesne śniadanie i rozpakowanie sprzętu.  Prognoza wiatrowa była optymalna, bo akurat przy średnim i silnym wietrze chciałem przetestować nową płozownicę i nowy maszt. Znalezienie odpowiedniego ,,ustawienia’’ nie zajęło mi zbyt dużo czasu ponieważ ,,parametry’’  pomiarowe tych dwóch elementów były w ,,zielonym’’ obszarze.


w akcji :-) Wojtek Baranowski w pełnym ,,gazie”Górna boja była niedaleko od mostu, dystans między bojami wynosił 1800 metrów czyli praktyczny maks dla Zegrza.

,,Fine tuning’’ – znalezienie trymu, w którym maszt pracuje dynamicznie jest kluczowe dla szybkości. Minimalne zmiany w napięciu want lub pochyleniu masztu są natychmiast widoczne w pracy masztu. Naturalnie trzeba wiedzieć czego się szuka :-) , ale akurat z tym to ja nie mam problemu – i nie ważne czy jest to DN czy też 30 metrowy jacht.

Jarek Radzki na pełnej szybkości tuż przed okrążeniem dolnej boi

Byłem zadowolony z szybkości, która pomogła mi wygrać te regaty. Rozegraliśmy tylko 3 ale za to wspaniałe, długie wyścigi. Około godziny 14 musieliśmy ,,ewakuować ‘’ się z lodu, który nie wytrzymał temperatury powyżej 10 stopni oraz promieni słonecznych. Bardzo rozsądna decyzja komisji regatowej została podjęta w odpowiednim momencie, wyrazy uznania dla Doroty i jej zespołu.

Teraz czekamy z niecierpliwością na to co stanie się z lodem na Darginie. Prognozy są obiecujące, nocne przymrozki dają duże szanse na przeprowadzenie kolejnych regat. Żeglowanie na lodzie w temperaturach plusowych jest zawsze wyjątkowym i wspaniałym przeżyciem. Minęło już sporo lat od takich chwil :-)

Wyniki tu:

2021.sailingnet.pl/pkfpdn/results.html#tab

Pozdrowienia z Łupstycha

 

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Polski – brązowy medal

W niedzielę, na Zalewie Wiślanym a dokładnie w Krynicy Morskiej, niegdyś centrum żeglarstwa lodowego, w którym wielu naszych reprezentantów zdobywało medale   mistrzostw świata i Europy, zakończyły się Mistrzostwa Polski Seniorów w klasie DN.  Podczas dwudniowej rywalizacji odbyły się tylko 4 wyścigi a triumfował Tomek Zakrzewski, drugi był Jarek Radzki a ja zająłem 3 miejsce.

Warunki lodowe były bardzo trudne, przemoknięty śnieg a pod nim warstwa chropowatego i miękkiego tzw. śniegolodu.  Odpowiednie przygotowanie i dobór właściwych płóz miał kolosalne znaczenie.  Wiatr z kolei słaby, a w szkwałach porywisty, drugiego dnia zdecydowanie faworyzujący prawą stronę trasy.  Moja szybkość była dobra, ale w wyścigu 2 i 3 wiatr nie był po mojej stronie. Tak czasami jest w bojerach. Miejsca 6 i 9 pokazują, jak trudno jest żeglować cały czas w czubie nawet dla tak doświadczonego zawodnika jak ja. Krótka trasa i szablonowa jazda prawą stroną trasy nie ułatwiała odrabianie strat. Wygrany pierwszy i czwarty wyścig cieszą mnie bardzo, bo rywalizacja jest na bardzo wysokim światowym poziomie.

@ Robert Hajduk      W akcji – wysiłek widoczny na twarzy ale odczuwalny we wszystkich mięśniach :-)

Zwycięzca 1 wyścigu w MPS otrzymuje przechodni Puchar poświęcony pamięci Holendra Wima Van Ackera, który pod koniec lat 60 – tych sprowadził klasę DN do Europy i Polski. Wielki przyjaciel polskich bojerowców, bez którego wsparcia nie nastąpiłby tak dynamiczny rozwój DN-a w naszym kraju.

 

zdjęcie archiwum Henry Bosset – Wim ze swoim sławnym wehikułem – marzeniem każdego w tamtych czasach – podczas mistrzostw świata w 1984 roku w …. Krynicy Morskiej.

Pamiętam doskonale rok 1977, kiedy  odebrał z dworca w Amsterdamie całą reprezentację Polski na mistrzostwa świata w klasie Cadet.  Miałem wtedy 15 lat a Wim najwidoczniej wiedział, że ja też żegluje na bojerach, bo pod koniec wizyty w jego firmie wręczył mi komplet hartowanych tasaków, które używam do dzisiaj. W tamtych czasach takie płozy były marzeniem ,, ściętej głowy”, nie osiągalne w żaden możliwy sposób, szczególnie dla tak młodego żeglarza. To był wspaniały człowiek, od którego wiele można było się nauczyć.

Archiwum: Maria Szarska   Regaty 25-28.03.1973 Niegocin – Wim i jego bolid H 31

 

Teraz chwila przerwy i w najbliższy weekend prawdopodobnie rozegramy kolejne regaty, tym razem na jeziorze Dargin. Prognoza pogody jest obiecująca ale zobaczymy jak będzie.

 

Pozdrowienia z Łupstycha

Wyniki regat:

 

https://profil.sailingnet.pl/miedzynarodowe-mistrzostwa-polski-w-klasie-dn–2021

 

 

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Zwycięstwo w regatach Caligula Cup

Regaty odbyły się na jeziorze Dargin.  Rozegraliśmy 8 wyścigów, 3 pierwszego dnia przy słabym wietrze a w niedziele powiało już zdecydowanie silniej i w wymagających warunkach, przy bardzo szybkiej ,,jeździe’’  pożeglowaliśmy 5 biegów.


Jestem bardzo zadowolony z tych dwóch dni zaciętej rywalizacji. Co prawda w sobotę żeglowałem suwerennie najszybciej finiszując w pierwszym wyścigu na drugim miejscu odrabiając systematycznie straty i wygrywając ,,spokojnie’’ dwa następne.  Nowy maszt i płozownica zrobiona przez Tomka Zakrzewskiego współpracowały ze sobą bardzo dobrze.

W niedziele w pierwszych dwóch biegach ,,szukałem’’ odpowiedniego ustawienia masztu na dużo silniejszy wiatr. Miejsca 5 i 7 pokazują, że z trymem nie było najlepiej, poza tym moje bieganie na starcie nie jest tak szybkie jak moich młodszych kolegów co powoduje szukaniem czystego wiatru i odrabianiem strat. Większość zawodników dysponuje doskonałym sprzętem i żegluje bardzo szybko, co nie ułatwia mi zadania.  Dominował Tomek Zakrzewski wygrywając te 2 wyścigi z dużą przewagą i mogło się wydawać, że tego dnia będzie poza zasięgiem.

Na trzeci wyścig dokonałem kolejnej małej korekty trymu, zmieniłem żagiel na bardziej płaski i założyłem inne płozy. Prędkość była już porównywalna a nawet bardzo dobra co pozwoliło mi  na rozegranie 3 bardzo pasjonujących wyścigów i bezpośrednią walkę z Tomkiem o zwycięstwo w tych regatach. Po wywalczeniu miejsca 1 i 2 ostatni wyścig decydował o tym kto wygra a roztrzygnięcie padło dosłownie na ostatnich metrach, kiedy to ,,rzutem na taśmę’’ wyprzedziłem go dosłownie o ułamek sekundy.

To były bardzo wyczerpujące regaty a takie wyścigi pozostają na długo w pamięci i właśnie dla takiej rywalizacji uwielbiam ten sport  !!!

wyniki tutaj

http://2021.sailingnet.pl/caligula-cup/results.html#tab

Pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone