To i owo

Długa ta jesień… inna niż wszystkie do tej pory, dopasowanie się do ograniczeń  spowodowanych Covidem jest dużym wyzwaniem i swego rodzaju sztuką.  Ilu ludzi tyle opinii na temat jak i co zrobić aby się nie zarazić tym nieobliczalnym wirusem albo żeby nie …zwariować. Dla niektórych czas zwolnił a dla innych stał się walką o życie, o przetrwanie, o minimalizowanie strat.  Jedno jest pewne, że świat już nigdy nie będzie taki sam jaki był. A więc trzeba patrzyć z odwagą i entuzjazmem w przyszłość i cieszyć się z tego, że mieliśmy możliwość żyć w bardzo dynamicznie rozwijającym się świecie, w którym prawie nie było rzeczy niemożliwych…. Teraz ON powiedział ,,SPRAWDZAM”!!!  Przed każdym z nas postawił nowe wyzwania.

Ja czekam na zimę z nadzieją, że tym razem przyjdzie do nas.  Moi dwaj koledzy ze Szwecji żeglują na super gładkiej tafli jeziora Luossajarvi koło Kiruny. To jedyne 2200 km z Olsztyna J . Poczekam aż lód pojawi się trochę bliżej.  Na początku grudnia zaplanowane są pierwsze regaty i znając życie pojawią się tam prawie wszyscy jeżeli tylko warunki lodowe będą obiecujące.  Oczywiście jeżeli nie zblokuje nam tego Covid i kwarantanna…  Dopracowuję detale mojego nowego sprzętu, mierzę jego parametry i przygotowuję  koncepcję jego doboru na pierwsze dni na lodzie. Szukanie szybkości jest zadaniem nr 1 tu nie wolno zwolnić. Cieszę się, że po kilkuletniej przerwie naszymi  żaglami zainteresowali się ponownie nasi czołowi bojerowcy.

Śledzenie regat Vendee Globe oraz ,,newsów’’ z Auckland daje sporo satysfakcji. Strach pomyśleć, gdyby i one w rozpędzie chaotycznie podejmowanych decyzji nie odbyły się. Wytworzyłoby to ogromną pustkę i tak już w bardzo mocno okrojonym świecie żeglarstwa regatowego. A tak przynajmniej możemy popatrzeć na te nowoczesne ,,fruwające’’ maszyny. To już nie jest żeglowanie, to latanie przy olbrzymim wykorzystaniu technologii i komputerów.  Dla mnie to już jest zupełnie inny wymiar sportu. Nieosiągalny dla większości nie tylko z powodu niewyobrażalnie wysokich budżetów ale przede wszystkim z poziomu know – how jaki trzeba posiadać, aby ,,coś takiego’’ zbudować.

tutaj Luna Rosa traci kontrolę i startuje…

fruwające ,,maszyny” startujące w regatach dookoła świata – Vendee Globe.

Ogromną satysfakcję daje mi fakt, że my na tych małych bojerach ,,latamy’’ dużo szybciej i minie jeszcze wiele lat, zanim na wodzie ktoś uzyska podobne szybkości.

Igrzyska olimpijskie zbliżają się szybko, wiele europejskich teamów trenuje teraz w Portugalii w Villamourze, albo na Sycylii. Potem prawdopodobnie większość przeniesie się na wyspy kanaryjskie. Ograniczenia w podróżowaniu oraz brak regat są sporym utrudnieniem, ale to nie zmienia faktu, że prace domowe trzeba dobrze odrobić.  Czas na wodzie – lodzie jest bardzo cenny o czym wiemy my bojerowcy. Pracując z naszą kadrą odniosłem wrażenie, że jest inaczej, ale mogę się mylić J …  ..SPRAWDZAM’’ będzie na przełomie lipca i sierpnia 2021…  a potem już niedługo w Marsylii w 2024r.

 

co trzeba zrobić aby wygrać ?  ja to formułuję w ten sposób – czego nie wolno zrobić aby nie stracić szansy na walkę o wygranie regat bądź medalu. W żeglarstwie jest tak, że często już po pierwszym dniu kilku czołowych zawodników ,,wyżeglowuje’’ się z walki o medale. Tylko nieliczni wiedzą jak się wygrywa.  Mnie ,,udała’’ się ta sztuka wiele razy i to nie tylko na lodzie….  najważniejsza jest wiara  a cały proces zaczyna się, trwa nieprzerwanie i kończy w głowie… kto ma uszy niechaj słucha

pozdrowienia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Bojery, zdrowie i bieg :-)

Do zimy jeszcze sporo czasu ale przygotowania do sezonu już dawno się rozpoczęły.

Z Maciejem optymalizujemy profile i finisz naszych bardzo szybkich żagli.

Celem jest ,,dopasowanie’’ ich do masztów, które budowane są w różnych technologiach i ich ,,gięcie’’ też ulega zmianie. Do tego budowniczowie masztów zmieniają bez informowania nas np. grubość likszpary, co powoduje zwiększone  trudności z wciąganiem żagla bądź jego wypadanie pod pełnym obciążeniem.

Taka kosmetyka jest bardzo ważna, bo wszyscy  zdajemy sobie sprawę z tego, że ,,diabeł tkwi w szczegółach’’. A w bojerach perfekcyjne dopracowanie każdego elementu ma decydujący wpływ na szybkość i sukces.

 


Wysłałem to zdjęcie mojemu bojerowemu koledze  z Holandii – oh przepraszam z Nederlandów :-) , a on odpowiada, że wykonałem dobrą pracę ale nad … trawą. Nie zaprzeczyłem, bo faktycznie wygląda OK. Ale nowy żagiel też :-)

Zobaczymy jaki to będzie sezon, czy nie zabronią nam podróżować i startować.

Na pewno pod dużym znakiem zapytania stoją mistrzostwa świata, które w styczniu  2021 powinny odbyć się w USA.  Mam nadzieję, że  sytuacja z Covidem 19 unormalizuje się na tyle, że jednak polecimy za ocean…

Na razie wyruszam do Mielna na tygodniową przygodę z dietą Pani Dr. Dąbrowskiej.  Jak będzie potrzeba to przedłużę pobyt.  Mielno pamiętam z regat na Cadecie, startowało wtedy ponad 100 załóg i ,,ciasno’’ było nie tylko na linii startu.

Ciekaw jestem rezultatów  tego innego sposobu zaspokajania głodu :-) i to mnie motywuje. Wiele czytałem na ten temat i wiem, że krzywda mi się nie stanie.

Zamiast jeżdżenia na MTB i pływania kajakiem planuje rozpocząć regularne bieganie. Do tego gimnastyka w wodzie – bardzo to lubię.

takie ciche jezioro Ukiel to wyjątek…

A 11.10 pobiegnę gościnnie w tym szczególnym charytatywnym biegu. Zapraszam wszystkich do wsparcia tej akcji pomocy dla chorych dzieci.

do zobaczenia na linii startu

serdeczne pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

To już koniec sierpnia !!!

Czas płynie szybko również bez żeglarstwa ;-) i trudno uwierzyć, że w tym sezonie jeszcze nie żeglowałem.  Za to spędziłem wiele dni na motorówce i w kajaku… a na początku sierpnia odwiedziłem mojego przyjaciela i mentora bojerowego Bogdana Kramera. Spotkaliśmy się w JKW w Kiekrzu, gdzie odbywały się zainicjowane przez niego 42 lata temu regaty o Srebrny Żagiel Optymista.  Miło było powspominać stare czasy i zobaczyć po latach  wiele znajomych twarzy.

Bogdan ,,trzyma” się wyśmienicie i mam nadzieję, że zimą pościgamy się na lodzie.

Potem, na kilka dni, po raz pierwszy od bardzo wielu lat pojechałem do Pucka.  Dużo się tu zmieniło J.  Gościnnie obserwowałem Mistrzostwa Polski w klasie L’Equipe, na które zaprosił mnie Adam Liszkiewicz.  Powoli zaczynam się angażować w pracę z młodymi żeglarzami naszego olsztyńskiego klubu, którzy zajęli 2,3 i 4 miejsce w tych regatach.


Ta mała ,,żaglóweczka’’ – miniaturowa kopia popularnego niegdyś  FD czyli Latającego Holendra jest doskonała do wszechstronnego szkolenia młodych żeglarzy. Szkoda, że jej potencjał nie jest wykorzystywany czy w ogóle zauważony przez większość trenerów i kluby, które wolą szkolić dzieci na Optymistach do górnej granicy wieku.  W rzeczywistości jest to ślepa uliczka, z której potem tylko niewielu potrafi powrócić i nadrobić zaległości. Wydaje mi się, że  ,,górę’’ bierze wygoda  a za nią idzie naciąganie i ,,mamienie’’ rodziców, którzy przecież w większości finansują szkolenie i udział w regatach swoich pociech.   Zderzenie z rzeczywistością przychodzi zazwyczaj w momencie konieczności zmiany klasy ze względu na limit wieku.  Wtedy wyraźnie widać, że dzieci – młodzież szkoląca się wszechstronnie ma dużą przewagę nad tymi, którzy ,,przesiadają’’ się z Optymista.

Całe szczęście, że jest kilka klubów, w których nie ,,rządzą’’ tylko klasy jednoosobowe…

Co z moich ,,newsów’’ zawodowych.

Z powodu Covida 19 wszystkie zaplanowane regaty na 100 stopowym (33m) Wally Y3K zostały przełożone na przyszły rok. Kilka dni temu oficjalnie zostały też odwołane Maxi Yacht Rolex Cup i Swan Cup, które tradycyjnie miały się odbyć w Porto Cervo na Sardynii.

Sopot Match Race również odbędzie się dopiero w 2021.

Prawdę mówiąc, nie szukałem na siłę innych możliwości ścigania się. Czuję, że dobrze mi zrobi taka przerwa od żeglarstwa regatowego, którym po tych wielu latach czuje się zmęczony.

Na początku maja zakończyłem też oficjalnie współpracę z PZŻ  a tylko  w ,,okrojonym’’ zakresie pomagam załodze FX trenowanej przez Tomka Stańczyka.

Co dalej?   Życie pokaże.  Niedługo już przecież zima ;-) Mistrzostwa świata powinny odbyć się USA w styczniu ale w obecnej sytuacji szanse są małe…

Puchar Ameryki – szkoda, że podróżowanie jest tak ograniczone i niepewne, bo chciałem te regaty obejrzeć ,,na żywo’’ w Auckland.

Za to mój ogród jest zadbany jak nigdy a założony wiosną ,,warzywniak’’ nadspodziewanie dobrze obrodził. Rowerem   w lesie przejechałem ponad 1500 km, zdrowie jest, czego życzę Wam wszystkim

pozdrowienia z Łupstycha, gdzie czasami są takie zachody słońca :-)

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

TO już maj :-)

Już 1 maja a ja znów poleniuchowałem z opisywaniem tego, co się działo i dzieje w moim życiu sportowym.

Zima się szybko skończyła i w Polsce nie odbyły się żadne regaty. W marcu poleciałem na Majorkę potrenować wspólnie z Tomkiem Stańczykiem naszą najlepszą i jedyną załogę w klasie 49 FX.  Treningi były bardzo efektywne, tym bardziej, że Ola z Kingą mogły trenować w grupie 5 osobowej z najlepszymi załogami, co było dla nich bardzo nobilitujące.  W ciągu trzech dni wykonaliśmy kawał solidniej pracy, szlifując przede wszystkim elementy techniczne podczas startów. Niestety Covid 19 spowodował, że wszyscy żeglarze i trenerzy byli zmuszeni do powrotu do domu. Wszystkie regaty zostały odwołane i będąc tam nikt sobie nie zdawał sprawy, że następne tygodnie przyjdzie spędzić nam w tak dużej izolacji.

Zmiana systemu komunikowania, przełożenie IO o rok oznaczały duże ,,przemeblowanie’’  w funkcjonowaniu i w planowaniu dotychczasowych działań.

w pracy z ochroną twarzy przed słońcem a obecnie przed wirusem…

 

Z Hiszpanii dostałem info, że to już 13 lat minęło od naszych startów w PA w Walencji.

Nie mogę uwierzyć w to, że czas płynie tak szybko… miłe wspomnienia,

Zapraszam do obejrzenia skrótów z naszych dwóch najlepszych pojedynków w półfinale LVC stoczonych z ETNZ.

Niesamowite emocje – jeszcze teraz…  aż łezka w oku się zakręciła :-)

https://www.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=UmgtNmAbOgQ&app=desktop

https://m.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=ydx6uYH3dOo

a co dalej ? zobaczymy. Na razie wszystko  wskazuje na to, że  pierwsze regaty odbędą się na początku września – dla mnie byłby to start na Maxi Yacht Rolex Cup.

Sytuacja spowodowana przez pandemię sprawiła, że praktycznie wszyscy żeglarze zawodowi zostali bez pracy… pewne jest, że kryzys ten spowoduje dużą redukcję liczby dużych jachtów  biorących udział w regatach a więc dużo mniejszy rynek pracy. Nic nie będzie już tak jak do tej pory i do tej nowej rzeczywistości będziemy musieli się przyzwyczaić.

Ogród wygląda lepiej niż zwykle, wykonałem dużo pracy . W ,, normalnych czasach” byłbym gdzieś w podróży… a dziś popłynąłem kajakiem i mimo dobrej pogody na jeziorze było spokojnie. Żadnych wariatów szalejących na jet ski i motorówkach, tylko trenujący kanadyjkarze i żeglarze. Dla mnie mogłoby tak zostać :-) ale tylko na jeziorze !

Pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa świata – srebrny medal

Mistrzostwa świata odbyły się praktycznie w ciągu dwóch pierwszych dni. Na jeziorze Orsasjon rozegraliśmy tylko 4 wyścigi, w których zająłem następujące miejsca: 26, 1,1,1. Z 29 punktami zająłem doskonałe 2 miejsce i jest to mój 5 tytuł vice mistrza świata.  Łukasz Zakrzewski, który żeglował najrówniej po raz pierwszy wywalczył złoty medal a na trzecim miejscu uplasował się młody, bardzo utalentowany rosyjski bojerowiec Anton Didenko.

Pierwszego dnia było bardzo mokro…

Na rozegranie kolejnych wyścigów zabrakło wiatru.

tak natura ,,rzeźbi” lód

Jestem bardzo zadowolony z faktu, że mimo 58 lat  nadal rywalizuję z moimi dużo młodszymi rywalami. 3 wygrane wyścigi, w tym dwa ostatnie z dużą przewagą pokazują, że przy słabym wietrze nadal nadaję ton rywalizacji.

 

Obecnie praktycznie wszyscy zawodnicy  w ,,złotej” grupie dysponują już doskonałym sprzętem i najmniejszy błąd w doborze płóz lub trymie ma duże konsekwencje.  Taki ,,wymuszony” błąd zdarzył mi się w pierwszym wyścigu, kiedy to, krótko przed startem siła wiatru zaczęła się mocno wzmagać a ja nie miałem już możliwości odpowiednio zareagować.  Miałem zbyt małą prędkość, aby odrobić dodatkowe straty spowodowane niekorzystną zmianą wiatru.

Dobrze, że ,,pozbierałem’’ się i w następnych wyścigach było już ,,normalnie” :-)

w tym wyścigu miałem też dużą przewagę nad drugim – P 31. ja już żegluje na bagsztagu…

Mistrzostwa Europy nie odbyły się i dzisiaj wracamy do kraju.

 

 

Pozdrowienia ze Sztokholmu.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Ach ta zima ;-)

To już koniec stycznia i wszystko wskazuje na to, że szanse na lód w Polsce topnieją z dnia na dzień.   Mistrzostwa świata już za 10 dni i na 99.9 % odbędą się w Szwecji, a dokładnie gdzie dowiemy się w czwartek lub piątek.  Finlandia, którą ,,obstawiałem’’ została zasypana śniegiem.

Haapsalu Mś 2014 – wyścig z łabędziem.

Obecnie mamy dwie lokalizacje, które są brane pod uwagę: Orsa – czyli znane miejsce gdzie byłem niedawno i jezioro Dellen koło Hudiksvall.

Logistycznie mam już wszystko dopięte, w środę wieczorem promem do Szwecji a potem … zobaczymy gdzie poprowadzi nas nasz ,,wódz”.

dla takich chwil warto jest podróżować 24 godziny :-)

Ostatnie przygotowania sprzętu są w toku, muszę dokładnie sprawdzić każdy detal, bo nie ścigałem się przecież w zeszłym roku a lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.

Cieszę się na spotkanie z tą niewielką międzynarodową grupą ,,ostatnich dinozaurów’’, jak nazywa nas moja żona Iza. Biorąc pod uwagę to co dzieje się z pogodą i jeżeli ten trend się tak utrzyma to na pewno bojery jak i inne sporty zimowe będą powoli umierać śmiercią naturalną.

Regaty Masters Cup na jeziorze Orsa

Ja jestem wdzięczny losowi, że ,,trafiłem’’ na najlepsze lata tego fascynującego sportu, co częściowo oddają zamieszczone zdjęcia. Pamiętam doskonale moje pierwsze latanie na DN-ie na jeziorze Tałty, miałem wtedy 14 lat. Teraz w wieku 58, nadal ciągnie mnie na lód jak wilka do lasu. Czy nie jest to genialne?  ,,Odpuściłem’’ kilka lat,  mieszkając w Hiszpanii oraz poprzedni rok, kiedy ,,podróżowałem’’ z naszymi olimpijczykami. Ale była to usprawiedliwiona nieobecność :-)

Mistrzostwa świata 2016 Szwecja

W tym sezonie postanowiłem już wcześniej, że wystartuje na mistrzostwach świata i Europy, tym bardziej, że organizuje je nasza Polska Flota DN. A to, że jedziemy do innego kraju to dla nas chleb powszedni.  Z poważnych przygotowań praktycznie nic nie wyszło. Dobrze, że ,,polatałem’’ te kilka dni w Szwecji… start na ,,świeżości’’ to też atrakcja, cel numer 1 to mieć przyjemność ze ścigania się i bycia częścią wyjątkowego wydarzenia sportowego.

pozdrowienia

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Międzynarodowe regaty bojerowe w Szwecji

Pierwsze moje latanie w tym sezonie po dłuższej przerwie i nie było wcale tak źle.

Zająłem doskonałe 2 miejsce. Rozegraliśmy 3 wyścigi – tylko przy słabym wietrze. Ściganie się w takich warunkach wymaga bardzo dobrego wyczucia wiatru i jego porywów oraz zmian. Do tego dochodzi umiejętność szybkiego rozpędzenia się i utrzymania prędkości.  Na początku sezonu zazwyczaj ,,głowa’’ ucieka do tyłu i trudno znaleźć sobie miejsce w kokpicie, ale jakoś sobie poradziłem :-)

3,3 i 2  świadczą o szybkiej i dobrej żegludze – w każdym wyścigu goniłem moich rywali, do czego się już przyzwyczaiłem. Na starcie nie biegam już tak szybko i nie będzie lepiej. Zdaję sobie z tego sprawę i mam przygotowaną odpowiednią taktykę na każdą pierwszą halsówkę, chodzi o to aby przede wszystkim minimalizować straty :-)

 

Regaty wygrał Tomek Zakrzewski a miejscami 2,2,3 a trzeci był jego brat Łukasz, 1,6,5.

 

Jestem bardzo zadowolony, że mogłem nawiązać z nimi równorzędną walkę. Pozytywnie zdał nowo zaprojektowany i wyprodukowany w Gdańsku nowy radialny żagiel, który wzbudził tu duże zainteresowanie u większości bojerowców.

dzień pierwszy – mokro ale mimo to dobry nastrój :-) 24 godziny póżniej – sucho i słonecznie – nastrój też dobry :-)

A mieszkam w takim małym domku… (pierwszy z prawej)

Zostaję tutaj jeszcze dwa dni aby potrenować, bo wszystko wskazuje, że będzie to ostatnia możliwość pożeglowania, przed mistrzostwami świata i Europy, które rozpoczną się 9 lutego.  Mała szansa, że odbędą się w Polsce bo prognozy pogody nie są obiecujące. Pożyjemy  zobaczymy.

 

Pozdrowienia z Orso

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Zeszyty żeglarskie – wywiad

https://zeszytyzeglarskie.pl/korespondencja-z-auckland-wywiad-z-karolem-jablonskim/

Korespondencja z Auckland: wywiad z Karolem Jabłońskim.

Tomek M. Głowacki: Mistrzostwa Świata w Auckland, Nowa Zelandia, 3-8 grudnia, 2019 roku, w klasie 49er, 49erFX i Nacra 17  — zakończone. Tym razem walczyłeś o zwycięstwo, ale w inny sposób niż zwykle. W takiej samej roli byleś, jak współpracowałeś z Mateuszem Kusznierewiczem. A więc, była to podobna rola jak na Igrzyskach Olimpijskich w Savannah 1996r?  Jakbyś określił swoją rolę i co w takiej roli uważasz za najtrudniejsze?

Karol Jabłoński: Moja rola jest ściśle określona już od dłuższego czasu. Ja jestem trenerem głównym polskiego teamu olimpijskiego i z większością żeglarzy pracuję już od półtora roku. Praca polega na przekazaniu całego mojego doświadczenia w sposób umiejętny, co nie jest łatwe do zrealizowania, ponieważ mam problem z ,,dotarciem’’ do większości zawodników. I jest to niestety bardzo frustrujące. Od tamtych Igrzysk minęło już bardzo wiele lat… sport olimpijski też się zmienił ogromnie. Praca z Mateuszem zabrała mi prawie cały rok i zakończyła się bardzo dobrze. To wyjątkowy żeglarz o mocnej psychice, a moja pomoc okazała się na tyle skuteczna, że osiągnęliśmy tam ogromny sukces. Obecnie jest zupełnie inaczej…

TG. Ważne jest to, aby każdą imprezę odpowiednio podsumować. W jednej z Twoich wypowiedzi mówisz: “Jeśli wygrywam, to jest super, ale jak nie wychodzi, to świat się nie wali. Trzeba dokładnie przeanalizować, co się wydarzyło. Znaleźć przyczyny, dlaczego nie wyszło, i nazwać je po imieniu. Nie wolno się oszukiwać…”.
Jak byś podsumował te mistrzostwa. Co było dobre, co złe i jaką drogą pójść dalej?

KJ. To są moje ,,procedury’’, sposób myślenia oraz funkcjonowania. Według tego schematu pracuję już od bardzo wielu lat. Teraz jest za wcześnie aby przedstawić takie dokładne podsumowanie tych mistrzostw, choć swoją analizę mam już prawie gotową … Z pewnością były to jedne z najtrudniejszych mistrzostw świata, trwały 7 dni, a rozgrywano codziennie po cztery lub trzy wyścigi. Do tego zmienne warunki wietrzne i falowe powodowały, że nie było takiej szablonowej jazdy. Trzeba było mieć oczy zawsze otwarte i przewidywać, co wydarzy się z wiatrem.                                                                                                                                                             Najważniejsze jest to, że zawodnicy zdobyli dla Polski klasyfikację olimpijską. Bardzo dobrze oceniam start naszej żeńskiej załogi w klasie 49erFX, Oli Melzackiej i Kingi Łobody, których trenerem jest Tomek Stańczyk. One żeglują dopiero drugi rok i mają najmniejszy staż. Ola miała kontuzję i nie wiedzieliśmy czy tutaj wystartuje, a zajęły doskonałe 12-te miejsce, nawiązując równą walkę z czołówką światową, która jest dużo bardziej doświadczona. Naturalnie, cieszę się też ze zdobycia kwalifikacji przez załogę męską. Faktem jest, że nie jestem absolutnie zadowolony z ich stylu żeglowania. Konkretna analiza musi nastąpić bardzo szybko ponieważ następne Mistrzostwa są już w lutym w Australii. Tak więc, dużo czasu na korektę i przemyślenia nie ma. Co innego jest wiedzieć nad czym trzeba pracować, a co innego wdrożyć to podczas wyścigów. Na to potrzeba sporo czasu, szczególnie jeżeli chodzi o podniesienie odporności na stres sportowy oraz ,,opanowanie “ presji. Podejmowanie właściwych decyzji podczas wyścigów w regatach mistrzowskich jest możliwe tylko z ,,zimną’’ głową, a takiej brakuje wszystkim naszym zawodnikom.

TG. W oczekiwaniu na samolot nasza rozmowa musi być siłą rzeczy krótka i dlatego odwołam się do książki, którą mi podarowałeś Czarodziej Wiatru. Jest to obszerny wywiad z Tobą prowadzony przez Wojciecha Zawioła. Dawno tak szybko nie przewracałem kartek jak tym razem. To jest bardzo inspirujące wyznanie, które powinien przeczytać każdy młody człowiek, a szczególnie ci, którzy nie mają jeszcze celu w życiu, albo mają cel, ale nie wiedzą jak go osiągnąć. Gdzie można kupić tę książkę?

KJ. Cieszę się, że Ciebie też ,,wciągnęła’’ . Książka jest dostępna w Internecie, a najlepiej szukać jej wpisując tytuł: Czarodziej Wiatru – życie na regatach, czyli historia wyjątkowego żeglarza.

Czarodziej Wiatruhttps://www.ceneo.pl/45163983

TG. W książce piszesz: “żeglowanie na dużych jachtach nastąpiło po kilku latach ścigania się na mniejszych żaglówkach, które nawiasem mówiąc, budowałem w stoczni jachtowej w Steinhude koło Hanoweru, gdzie mieszkałem przez kilka lat po wyjeździe do Niemiec
Czy chodzi Ci po głowie taki pomysł, aby otworzyć nową stocznię. Teraz! W Polsce!, np. “Jabłoński Offshore Design” i budować na przykład takie jachty jak ten – “Wilk w owczej skórze”.

Wilk w owczej skorze“Wilk w owczej skórze”

(Śmiech) Tomek, ja zbliżam się pomału do sześćdziesiątki i to jest zdecydowanie za późno, aby otwierać stocznię. Gdybym chciał to zrobić to może zrobiłbym to w latach 90-tych kiedy zacząłem importować jachty do Niemiec z Polski, ale nigdy nie rozważałem takiej opcji. Wyznaję zasadę, że aby jeść bułki, nie trzeba budować piekarni. Koncentrowałem się na tym co umiem robić najlepiej czyli na żeglarstwie. A w Polsce stoczni jest dużo. Budują praktycznie wszystko, w różnych technologiach.

TG. W twoich dążeniach zawsze było, aby zasiąść za sterem “dużych” jachtów. Czy widzisz się za sterem statku rejowego, jak ten poniżej?

statek rejowyKJ. To jest mały stateczek, który tu widzę. Ja żeglowałem jako taktyk na 68 metrowym Hetairos’ie, nie włączając 10 metrowego bukszprytu. Powierzchnia żagli na wiatr wynosi 1800 m2, a jak postawiliśmy wszystkie to mieliśmy 3800 m2. To jest niesamowite przeżycie i zarazem wielka odpowiedzialność. Dowodzenie trzydziestosześcioosobową, bardzo doświadczoną załogą, wymaga ogromnego doświadczenia. Podjąłem się tego wyzwania, bo byłem przekonany, że sobie dobrze poradzę, I tak też było. Ja kocham żeglarstwo, inaczej nie wytrzymałbym w tym trudnym sporcie przez tyle lat. Każdy jacht ma swoją specyfikę i swoją urodę, i trzeba to tylko odnaleźć. Jestem szczęśliwy, obojętnie na jakim jachcie żegluję.

Czas wsiadać do samolotu. Jeszcze przez chwilę słuchamy muzyki Klausa Schulze. Dziękuję za rozmowę. Przyjemnej podróży.

Rozmawiał: Tomek M. Głowacki

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

cel minimum zrealizowany.

49er i 49 FX wywalczyli kwalifikacje dla Polski na IO.

Ostatniego dnia mistrzostw świata prognoza pogody sprawdziła się w 100 %, wiało silnie a do tego wysoka, stroma fala szczególnie na trasie Takapuna, gdzie ścigały się dziewczyny. Ola z Kingą, mimo doskonałych startów nie dopływały do mety w czołówce. W porównaniu z innymi czołowymi załogami są odrobinę lżejsze, co w tych ekstremalnych warunkach ma znaczące znaczenie na kontrolę FX-a i jego szybkość.   Po wyścigach powiedziały, że po raz pierwszy ścigały się na tak trudnej fali.  Problemem jest ,,jazda w ślizgu’’ na pełnym, kiedy to rozpędzony FX wbija się w falę i zatrzymuje się, co najczęściej prowadzi do wywrotek i nie omija to nawet najlepszych teamów.

Mistrzyniami świata zostały Holenderki, które po przekroczeniu linii mety się wywróciły :-)

Ich 12 miejsce uważam za bardzo dobre, kilka rewelacyjnych wyścigów w ich wykonaniu pokazało olbrzymi potencjał drzemiący w tej młodej załodze uważnie  trenowanej przez  Tomka Stańczyka.  Zostały zauważone przez innych trenerów i zyskały respekt u innych zawodniczek, co nie jest bez znaczenia.

Łukasz z Pawłem zajęli 10 miejsce i rzutem na taśmę zdobyli kwalifikację, co ułatwi finansowanie i realizację dalszych planów.

Dominik skończył regaty na rozczarowującym 25 miejscu mimo, że w pierwszych dwóch dniach pokazał z Szymonem, że mogą żeglować w czołówce. Co się wydarzyło potem będzie podlegać szczegółowej analizie.

Doświadczona załoga Przybytek – Kołodziński praktycznie nie błysnęła w żadnym wyścigu….  Nie mogli nawiązać równorzędnej rywalizacji w żadnych warunkach z czołowymi załogami, z którymi przecież wygrywali już niejednokrotnie.

Najwyraźniej obie załogi a przede wszystkim ich sternicy mają olbrzymie problemy z poradzeniem sobie z presją, stresem sportowym.   A ,,ciśnienie’’ będzie rosło w miarę zbliżania się IO…

Mistrzami świata zostali faworyci, Burling – Tuke, którzy w wyścigu medalowym musieli dać z siebie wszystko, aby zniwelować stratę z pierwszej halsówki do niemieckiej załogi Heil – Ploessel, prowadzącej ten wyścig i mistrzostwa.

wyniki tutaj https://49er.org/event/2019-world-championship/#49erresults

Po 30 godzinnej podróży dotarłem do domu.

pozdrowienia z Łupstycha

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa świata w klasie 49 er i 49FX

Powoli te długie i trudne mistrzostwa świata zbliżają się do końca,

Warunki wietrzne i falowe były dla wszystkich zawodników wielkim wyzwaniem.  Praktycznie w każdym wyścigu zmieniały się jak w kalejdoskopie i nie było tzw. szablonów, którym można by było zaufać.

 

Regaty są doskonale zorganizowane a przekaz w mediach jest ponad przeciętny, Telewizja Sky Sport  Live i sidelineapp pokazuje  na żywo relacje z kilku tras.

 

Z zaplanowanych 17 wyścigów rozegrano już 15 w klasie 49 er,  pozostałe 2 i medal race odbędą się jutro.
Prowadzą faworyci Burling Tuke, którzy profitują z solidnej równej żeglugi bez wpadek.

Łukasz z Pawłem awansowali na 10 miejsce i mają duże szanse na awans do wyścigu medalowego, co też najprawdopodobniej zagwarantowałoby Polsce prawo startu na IO w Tokio.

 

Ola z Kingą walczą wspaniale i pokazują, że są w stanie bez kompleksów rywalizować z zawodniczkami z dużo większym stażem.  Po 14 wyścigach zajmują doskonałą 10 pozycję i jutro będą dalej walczyć o miejsce pierwszej dziesiątce.

Na ostatni dzień regat prognozy przewidują silny  północny wiatr,  a więc sporo będzie się mogło jeszcze wydarzyć.

ja jutro wieczorem wracam już do domu, najwyższy czas….

więcej info na https://49er.org/event/2019-world-championship/

pozdrowienia

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone