Enoshima – akwen olimpijski Tokio 2020

Właśnie wróciłem z Enoshimy w Japonii, gdzie pracowałem z  trenerami i zawodnikami polskiej kadry narodowej oraz starałem się ,,rozpoznać’’ akwen olimpijski.  Najwięcej uwagi poświęciłem żeńskiej załodze 470 Agnieszki i Joli, współpracując z Zizim – Zdzisławem Staniulem oraz Dominikowi i Szymonowi, których od lat trenuje Paweł Kacprowski. Dzięki ich wielkiemu zaangażowaniu i zaufaniu w moją wiedzę, która przejawiała się ochotą  wypróbowania nowych ,,ustawień’’ , sprawiła, że zrobiliśmy duży krok do przodu a współpraca sprawiała dużo przyjemności.

Warunki pogodowe były skomplikowane i zmieniały się prawie każdego dnia. Wydaje mi się jednak, że w ciągu tych kilku dni nauczyłem się poprawnie ,,czytać’’ wiatr na podstawie obserwacji chmur, a prąd wodny dzięki precyzyjnym pomiarom trenerów  też był ,,pod kontrolą’’, mimo tego, że na różnych trasach miał on inny kierunek i siłę.  Cieszył mnie fakt, że podczas wyścigów potrafiłem wytypować poprawnie ten właściwy sposób rozegrania pierwszej halsówki – i nie polegało to tylko na stwierdzeniu lewa czy prawa strona ;-)

Mój 9 dniowy pobyt był bardzo intensywny pod względem czasowym. Przed regatami, które odbyły się w dniach 22-24  dużo czasu  poświęciliśmy na testy szybkościowe i zmiany w trymie masztu i żagli oraz ich analizę. Na pewno ,,zwiększyliśmy’’ szybkość 470 przy słabym wietrze, z którą Agnieszka i Jola miały problemy.  W 49- erze Dominik z Szymonem  żeglowali już szybko na nowym kadłubie i doprecyzowany został sposób trymu masztu i żagli w warunkach słabo i średnio wiatrowych.

Omawialiśmy również wiele sytuacji taktycznych i założeń strategicznych czyli rozgrywaliśmy wyścigi ,,na sucho’’. Wszyscy wiemy doskonale, że jedno to jest wiedzieć a drugie to jest zastosować w praktyce. Na to potrzeba sporo czasu, ale bardzo mnie cieszyło, że zawodnicy podczas rozgrywania wyścigów więcej uwagi poświęcali na zrealizowanie omawianych tematów.  Faktem jest, że należy  intensywnie ,,trzymać rękę na pulsie ‘’, aby u wszystkich zwiększyć tzw. dyscyplinę taktyczną i zmniejszyć ilość niepotrzebnych strat miejsc. W tenisie ziemnym takie błędy nazywa się fachowo – unforced error czyli niewymuszony błąd.  Na pewno rzadziej stosuje się takie określenie w żeglarstwie, bo są one trudniejsze do ,,wyłapania’’ ale tym bardziej trzeba im poświęcać więcej uwagi.

Podróż powrotna trwała prawie 25 godzin, a do tego zmiana czasu – 7 godzin wstecz, nie jest obojętna dla nikogo.  Ja już następnego dnia bez większych problemów funkcjonuję normalnie ale nie ukrywam, że przyda mi się teraz kilka ,,luźniejszych’’ dni.

 

Pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sopot Match Race

W sobotę zakończyła się 15 edycja tych regat, w których wystartowałem z Jackiem Wysockim, Piotrem Przybylskim i Dominikiem Buksakiem.  Dwie godziny oficjalnego treningu musiały wystarczyć, aby się zgrać, dokładnie omówić i podzielić czynności na Diamoncie, którego ,,ujarzmienie’’ nie jest najłatwiejszym zadaniem.

Pierwszego dnia przy wietrze o sile 14 – 18 węzłów i sporej fali radziliśmy sobie dużo lepiej niż nasi rywale i wygraliśmy wszystkie 7 wyścigów pierwszej rundy round robin . Zapewniliśmy sobie awans do ćwierćfinałów, które zostały rozegrane następnego dnia już przy dużo słabszym wietrze. 3:0 pokonaliśmy załogę Szymona Szymika. W piątek pogoda się popsuła, padał deszcz i długo czekaliśmy na wiatr. Przejaśniło się po południu i zaczęło lekko powiewać od brzegu. Do godziny 18.30 walczyliśmy o awans do finału ze Szwajcarem Erickiem Monninem, aktualnym mistrzem Europy i bardzo doświadczonym sternikiem nie tylko match racingowym.  Dwa wyścigi odbyły się przy silniejszym wietrze, a dwa przy praktycznie kompletnej flaucie. Uważam, że przynajmniej ten ostatni powinien być przerwany, bo ściganie się w takich warunkach to loteria i nie ma nic wspólnego z match racingiem.   Niestety więcej szczęścia miał Eric i dzień zakończył się stanem 2:2. W drugim półfinale  załoga Przemka Tarnackiego pokonała Włocha Botticiniego 3:1.

Zauważyłem, że  coraz częściej w różnych regatach ilość zastępuje jakość co powoduje, że sport spychany jest na dalszy plan.  Komisja Regatowa, sędziowie i organizatorzy zbyt często pozwalają sobie na przeprowadzenie wyścigów ,,na siłę’’, tylko po to aby zrealizować program regat. Oni przecież i tak będą mieć swojego zwycięzcę, ale dla nas , zawodników, ważne jest to aby został on wyselekcjonowany w rywalizacji fair play, której my jesteśmy zobowiązani przestrzegać.

Sobota rano – wiatr słaby od brzegu – pochmurnie – start do decydującego wyścigu półfinałowego o 10.30.   Trasa bardzo krótka, za krótka jak na tak ważny pojedynek, coraz częściej pojawiają się jakieś szkwały na prawej stronie trasy. Z lewej dużo spokojniej , 5 – 6 węzłów. A więc plan w miarę jasny. W fazie przedstartowej nie ma klasycznego dial up-u, bo ,,pin’’, z którego wpływa nasz rywal jest ustawiony poniżej linii 90 stopni do kierunku wiatru i Eric  oswobadza się z pierwszej trudnej sytuacji i przepływa nam przed dziobem. Mimo to kontrolujemy jej przebieg doskonale i na 30 sekund przed sygnałem startu, będąc za rufą rywala, który jest za wcześnie na linii startu możemy wybrać stronę, w którą chcemy żeglować. Potwierdzenie prawej wydaje się być oczywiste, bo widać nadchodzące silniejsze szkwały . Wysyłamy rywala w lewą stronę i po niecałej minucie żeglugi okazuje się, że … Eric znikąd dostał zmianę 30 stopni z lewej strony i jest już przed nami ponad 150 metrów. Było pozamiatane… Duża frustracja, bo przecież nie żeglujemy od dziś i potrafimy czytać wiatr – Dominik, Gniewko i ja patrzyliśmy sobie w oczy i nie mogliśmy znaleźć wytłumaczenia dla naszej błędnej decyzji. Dopiero na wieczornej ,,party’’, która odbyła się w Sheratonie trochę się uspokoiliśmy bynajmniej nie serwowanym tam doskonałym Chivasem, tylko stwierdzeniem Erica, że on też chciał pożeglować w prawą stronę trasy ale my mu to uniemożliwiliśmy i myślał, że jest już po wyścigu…

W małym finale pokonaliśmy zdecydowanie załogę młodego Ettore, który jest aktualnym młodzieżowym mistrzem świata w match racingu,  a Przemek wygrał z Monninem, w którego załodze było dwóch polskich żeglarzy. Gratulacje dla zwycięskiej załogi.

Regaty Sopot Match Race – od lat są organizowane na najwyższym światowym poziomie a ściganie się przy molo w Sopocie było, jest i pozostanie czymś szczególnym dla żeglarzy. Wielkie gratulacje i podziękowania dla wszystkich, którzy są zaangażowani w organizację tego wyjątkowego wydarzenia  żeglarskiego.

więcej info + zdjęcia na https://sopotmatchrace.com i https://cloud.cleverframe.com/index.php/s/2bi33tv9UlVJOAc

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Latające jednokadłubowce

jak widać prototypy jednokadłubowców na których zostaną kolejne regaty o Puchar Ameryki już fruwają :-) ,  można to śmiało określić początkiem nowej ery w żeglarstwie!!!
https://www.facebook.com/LondonCorinthianSailingClub/videos/1980897878616717/?t=4

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Europy w klasie 49 i 49 FX

Od poniedziałku do piątku byłem w Gdyni, gdzie obserwowałem rywalizację w tych dwóch klasach a moim zadaniem była ,,delikatna’’ pomoc trenerom i zawodnikom oraz dokładniejsze poznanie specyfiki ścigania się na tych bardzo szybkich i wymagających niesamowitej sprawności skifach.

copyright Robert Hajduk

Tu muszę otwarcie powiedzieć, że Paweł Kacprowski – popularny Kacper od wielu już lat wykonuje solidną pracę z kadrą naszych zawodników. Oni też tworzą praktycznie najlepszy team na świecie, bo praktycznie w każdych regatach plasują się na czołowych miejscach. Ale cel jest jeden – zdobycie medalu, oczywiście najlepiej złotego ma mistrzostwach świata a przede wszystkim na IO w Japonii.

Podobny cel ma też Tomek Stańczyk z dziewczynami, które od zeszłej jesieni zrobiły ogromne postępy i wygrywają już wyścigi na regatach mistrzowskich. Ja komentuję to jako ,,pionowy start’’, ale podobnie do czołowych żeglarzy z 49 trzeba jeszcze sporo godzin, aby ,,ustabilizować’’ poziom ich żeglowania. Mam tu na myśli unikanie kosztownych ,,wpadek’’, które przecież zdarzają się też najlepszym teamom. W żeglarstwie wygrywa ten, kto zrobi mniej błędów, a więc na ich minimalizowaniu poświęcimy najwięcej uwagi.

Start 49 -era

Każdego dnia śledziłem wyścigi z motorówki, zebrałem bardzo dużo informacji,  a niektóre z nich przekazywałem od razu trenerom i zawodnikom, tak aby nie zakłócić ich rytmu oraz sposobu funkcjonowania.  Były to bardzo długie i trudne mistrzostwa ze względu na dużą ilość wyścigów oraz bardzo trudne warunki wietrzne i falowe.  Vice – mistrzostwo Europy Domika Buksaka i Szymona Wierzbickiego – młodej i przebojowej załogi oraz ,,raczej pechowe’’ 4 miejsce dominującej przez całe mistrzostwa  Łukasza Przybytka i Pawła Kołodzińskiego są wielkim sukcesem oraz nagrodą za bardzo ciężką i intensywną pracę.

Dominik i Szymon po wyścigu medalowym                                        copyright Robert Hajduk

Copyright Robert Hajduk Łukasz z Pawłem i złamany bugszpryt, który kosztował ich medal

Wspaniale żeglowały też dziewczyny,  Ola Melzacka i Kinga Łoboda zajęły rewelacyjne 9 miejsce pokazując, że bez kompleksów walczą z  bardziej doświadczoną czołówką światową. Siostry Zielińskie były osiemnaste pokazując, że też potrafią wygrywać wyścigi.  Wielkie słowa uznania i gratulacje dla trenerów oraz zawodników i zawodniczek.

Ola i Kinga w akcji!                                                                                Copyright Robert Hajduk

Teraz czas na sporządzenie przez nich oraz przeze mnie dokładnej analizy tego startu, którą dokładnie omówimy na zgrupowaniu w Sopocie.  Mistrzostwa świata już w sierpniu i jest jeszcze trochę czasu, aby wzmocnić a najlepiej wyeliminować słabsze elementy. Wszyscy wiemy doskonale, że ,,wszystko zależy od głowy’’ – jak się popularnie zwykło mówić. Postaramy się, aby wszystko było w niej odpowiednio poukładane.

Jestem pod dużym wrażeniem Volvo Gdynia Sailing Days, które na pewno są wielkim świętem żeglarstwa regatowego w Polsce i doskonałą promocją naszego kraju. Szkoda tylko, że ten port w Gdyni nie zmienił się znacząco od 35 lat, kiedy ścigałem się jeszcze na 470. Może kiedyś coś się wydarzy…

Warunki pogodowe były bardzo dynamiczne, a przez moment wyglądało to tak jakby miało wydarzyć się coś złego. Całe szczęście ,,ta ściana” nie doszła do Gdyni….

serdecznie pozdrawiam już z Łupstycha

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Pożeglowałem Dla Dzieci

Przed wyjazdem do Kilonii miałem wielką przyjemność spełnić moją obietnicę żeglowania ze zwycięzcami licytacji, która odbyła się  w lutym podczas Balu Sportu i Biznesu  w pięknym hotelu Przystań nad jeziorem Ukiel. Słońce i wiatr do 2-3 w skali B – to wymarzona pogoda do spędzenia czasu na wodzie. Na naszej klubowej Delphii 24 opłynęliśmy całe jezioro Ukiel, które akurat tego dnia ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu było w miarę ciche.  Sporo żaglówek, kajaków i różnych ,,pojazdów” wodnych napędzanych mięśniami nóg i brak zakłócających spokój bardzo głośnych pędzących z wielką szybkością skuterów wodnych oraz motorówek to widok bardzo rzadki na tym jeziorze – NIESTETY !!!

poniżej artykuł z Gazety Olsztyńskiej

Mirosław Hiszpański z żoną żeglowali z Karolem Jabłońskim

Autor zdjęcia: Arch. GO

Karol Jabłoński to mistrz świata i Europy w żeglarstwie. Znaleźć się na pokładzie żaglówki z kimś takim to nie lada wyzwanie, ale i przyjemność. Tym bardziej że połączyła się z pomaganiem podopiecznym Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”.

Słoneczna Polana, sobotnie upalne przedpołudnie, wieje słaby wiatr. Na małych żaglówkach odbijają od pomostów rozkrzyczani i roześmiani adepci żeglarstwa. A obok Karol Jabłoński przygotowuje się do niecodziennego rejsu.

— Podczas tegorocznego Balu Sportu i Biznesu, zorganizowanego przez „Gazetę Olsztyńską”, przeprowadziliśmy licytacje, z których dochód zasilił fundusz leczenia i rehabilitacji naszych małych podopiecznych — opowiada Agnieszka Terebiłów z Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. — Zależało nam, aby goście mogli zawalczyć o coś wyjątkowego. Dlatego do współpracy zaprosiliśmy wyjątkowych ludzi. Przedmiotem jednej z licytacji był rejs z Karolem Jabłońskim, drugiej golf z siatkarzami Indykpolu AZS Olsztyn, trzeciej obrazy Witolda Podgórskiego, a kolejnej koszulka Roberta Lewandowskiego. 
„Żeglowanie z Karolem Jabłońskim” wylicytowała Sylwia Hiszpańska.

Powody udziału w licytacji miałam dwa — powiedziała nam. — Po pierwsze, chciałam pomóc dzieciom. Po drugie, zależało mi, żeby zrobić mężowi ciekawy prezent na urodziny

Walka była zacięta. Zwyciężczyni przekazała na konto Fundacji „Przyszłość dla Dzieci” 15 tys. zł.

Przypomnijmy, że Karol Jabłoński to żeglarz, sternik jachtowy, skipper, żeglarz lodowy i zawodowy sternik regatowy. To jeden z najbardziej wszechstronnych żeglarzy na świecie, z sukcesami w żeglarstwie morskim, bojerach i żeglarstwie meczowym, wielokrotny mistrz świata oraz Europy. Pływa po morzach i oceanach całego świata, a przy tym to wychowanek klubu Baza Mrągowo.

— Teraz mam chwilę wolnego, więc postanowiłem wykorzystać ją w taki właśnie sposób — powiedział nam, kiedy spotkaliśmy się na Słonecznej Polanie. — Po raz pierwszy biorę udział w takiej akcji. Ale żeglowanie tutaj w Olsztynie to przyjemność, tam na morzu to ciężka praca, w której staram się znaleźć przyjemność.

Państwo Hiszpańscy też żeglują i to razem z dziećmi.

Jak mówi Agnieszka Terebiłów, Karol Jabłoński jest zaprzyjaźniony z Fundacją „Przyszłość dla Dzieci”.

— To coś fantastycznego, że zgodził się na udział w naszej licytacji. I był zaskoczony, że „Żeglowanie z Karolem Jabłońskim” osiągnęło tak wysoką cenę.
Pieniądze z licytacji przeprowadzonych podczas Balu Sportu i Biznesu zostały przeznaczone na leczenie i rehabilitację podopiecznych Fundacji „Przyszłość dla Dzieci”. 
Przypomnijmy, że Fundacja działa od 15 lat. W tej chwili pomaga 320 dzieciom. Z pomocą dotarła jednak do znacznie większej liczby osób. Niektóre z dzieci wyzdrowiały, ale kolejne czekają na swoją szansę.

Fundacji „Przyszłość dla dzieci” pomaga wiele osób, w tym znanych
. Jej ambasadorami podczas zbierania środków z 1 proc. podatku byli na przykład siatkarze z klubu Indykpol AZS Olsztyn. Potrzebującym może pomóc każdy już teraz, wpłacając pieniądze na konto: 58 1240 1590 1111 0000 1453 6887. Dla wielu dzieci te darowizny to jedyna szansa, by mogły wrócić do zdrowia.

Ewa Mazgal
e.mazgal@gazetaolsztynska.pl

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Minęło sporo dni od mojego ostatniego wpisu, aż sam się przestraszyłem, że ten czas tak szybko leci J, Nie znaczy to, że nic ważnego się nie działo się u mnie. W czasach kiedy większość społeczeństwa przynajmniej kilka razy dziennie informuje o tym co robi ja mam spore problemy aby napisać kilka słów…Nie wiem czy nie jest to przypadkiem moja jakaś mniej zdefiniowana forma protestu na fakt, że internet nieustanie zalewany jest falą ,,chłamu’’ – czyli wiadomości bez większych wartości czy  też  nie jest to … małe letnie lenistwo, na które mogę sobie przecież pozwolić.

 

Tydzień temu wróciłem z Kilonii, gdzie byłem zaproszony przez Audi jako specjalny gość,  aby przez 6 dni żeglować z zaproszonymi przez nich gośćmi. Ta nowa ,,rola’’ odpowiadała mi, poznałem wiele ciekawych ludzi, którzy do tej pory nie mieli styczności z żeglarstwem. Podobnie do 5 innych sterników miałem sporo przyjemności w  pokazywaniu im na czym polega nasz sport.  Żeglowaliśmy na jachtach klasy  J 70, które przecież znam doskonale.  Nie ukrywam, że przy silniejszym wietrze, a taki wiał przez te kilka dni, zadanie to nie było łatwe.  Jednak  za każdym razem nasi goście  schodzili z żaglówek  uśmiechnięci opowiadając sobie to co przeżyli na wodzie. Śmiechu i radości było wiele, a o to przecież chodziło.

Na regatach Kieler Woche można spotkać wielu przyjaciół i znajomych żeglarzy oraz trenerów, i tak było tym razem. Dobrze było porozmawiać z nimi nie mając…. presji wyniku i będąc zupełnie zrelaksowanym.żeglarze w drodze na linię startu

Teraz pochłonęło mnie oglądanie piłkarskich mistrzostw świata i zbieranie wiśni ;-) obrodziły w tym roku ekstremalnie…

serdecznie pozdrawiam z Łupstycha

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

MRG dzień 5 – ostatni,

Dzisiaj było bardzo gorąco, bo wiatr wiał bardzo słabo, temperatura powietrza osiągnęła 26 stopni, a do tego walka o każdy metr z doskonale zgraną i żeglującą ze sobą już od wielu lat załogą Erica Monina ze Szwajcarii powodowała, że praktycznie ,,gotowaliśmy” się.  On doskonale wiedział, że w tych warunkach wietrznych ma przewagę nad nami, my zdawaliśmy sobie z tego faktu też doskonale sprawę, ale nie chcieliśmy się poddać bez walki.  Mimo to pokonali nas 3:0 po zaciętych meczach. Ja jestem bardzo dumny i zadowolony z tego, że awansowaliśmy do finałów w tak doskonale obsadzonych regatach, które wchodzą w skład  Match Race Super League.

Copyright Nico Martinez/MR

Nie można oczekiwać ,,cudów’’ od załogi, która żegluje ze sobą tylko raz na dwa lata i to też ze zmianami w składzie.  I tak udało nam się odbić od ,,ZERA’’ po 4 przegranych pierwszych wyścigach i awansować do ćwierć, pół i finałów. W ekspresowym tempie osiągnęliśmy poziom załogi, która żeglowała poprawnie ale to nie wystarczyło dzisiaj, aby pokonać załogę szwajcarską. To perfekcyjnie funkcjonujący team jak mechanizm  najlepszego szwajcarskiego zegarka, ich sposób poruszania się po jachcie, manewry, szybkość jachtu można ocenić jako znakomite, wspaniałe. Jest to poziom doskonałości, do którego powinni dążyć  wszyscy Ci którzy chcą kiedyś wygrywać takie regaty jak Match Race Germany lub inne.  Jestem przekonany, że przy silniejszym wietrze mielibyśmy dużo większe szanse na wyrównaną rywalizację. Tym razem, to jednak Eric kontrolował przebieg wydarzeń. Następnym razem może będzie inaczej, najprawdopodobniej zobaczymy się ponownie na regatach meczowych w Sopocie.

Pozdrowienia z upalnego Langenargen

www.matchrace.de

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

MRG dzień 4

 

Wczoraj nie zdążyłem napisać nawet krótkiej relacji, bo nasz ostatni wyścig półfinałowy zakończył się o… 20.30. Plan na przedostatni dzień regat było rozegranie ćwierćfinałów i półfinałów. Bardzo słaby wiatr lub jego kompletny brak nie ułatwiało pracy KR ani też nam.  O 10.00 byliśmy już na wodzie, czekając na pojawienie się pierwszych szkwałów.

 

Nasz pierwszy mecz ćwierćfinały przegraliśmy, mimo wygranego startu. Na krótkiej trasie żeglując  na lay line lewym halsem równolegle ale powyżej naszego rywala musieliśmy odpaść za rufą jachtu z innej pary, który był na prawym halsie. To spowodowało, że wylądowaliśmy prawie z rufą naszego rywala. Potem na tej krótkiej trasie nie było już możliwości ,,powrotu’’. Byliśmy bardzo wkurzeni takim niefartownym przebiegiem tego wyścigu ale to nas jeszcze bardziej zmotywowało.  Dwa następne decydujące wyścigi wygraliśmy mimo tego, że doświadczona francuska załoga Maxima Mesnila robiła wszystko co możliwe, aby nas pokonać.  To z nimi żeglowaliśmy  wietrzny finał tych regat przed dwoma laty.

Copyright Christof Grandl /MRG

Półfinał ze słoweńską załogą Dechana Presena też miał swoją dramaturgię. W pierwszym meczu na górnym znaku dostaliśmy tzw. red flag penalty, mimo tego że na 100% to my wpłynęliśmy jako pierwsi do strefy dwóch długości łodzi a jacht rywala był oddalony o kilka metrów od uzyskania krycia. Ewidentny błąd sędziów, którzy  tłumaczyli po wyścigu, że to jacht Słoweńca był pierwszy w tej strefie. Nawet Damian był zdziwiony taką argumentacją sędziów!!!  Ale tu jest podobna sytuacja do piłki nożnej, ich decyzje są nieodwołalne mimo tego, że mają decydujący wpływ na wynik.

Dwa następne, to nasza wyrazna dominacja w fazie przedstartowej i na trasie wyścigu.

Copyright Christof Grandl/MRG

 

W finale zmierzymy się z bardzo doświadczoną szwajcarską załogą Erica Monina, który wygrał te regaty rok temu.

Zaczynamy o 12 i wygra team, który uzyska 3 punkty. Świeci słońce i jest bardzo ,,mało’’ wiatru.  Ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Najważniejsze że nie pada deszcz a świeci słońce. Będzie gorąco :-) ale najważniejsze aby powiało…

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

MRG dzień 3

Awansowaliśmy do ćwierćfinałów i jutro będziemy się ścigać  z  francuską załogą Maxima Mesnila.  Dziś z 3 wyścigów wygraliśmy dwa przegrywając pierwszy dosłownie o metr z doskonale żeglującą niemiecką załogą Maxa Gurgle.

Najważniejsze, że jesteśmy w następnej rundzie, jutro ważny dzień i zobaczymy co przyniesie.

www.matchrace.de

zdjęcia -copyright  Nico Martinez/MRG

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Match Race Germany, dzień 2

 

Dzisiaj przy w miarę równym wietrze o sile 5-8 węzłów rozegraliśmy 5 wyścigów z rzędu, co było nie lada próbą naszych sił a przede wszystkim koncentracji.

Wygraliśmy cztery ostatnie i z bilansem 4:4 czekamy na jutrzejsze ostatnie 3, które zdecydują czy wejdziemy do czołowej szóstki, która będzie rywalizowała w ćwierćfinałach w systemie KO. Tzn. zwycięzca tej round robin wybierze sobie rywala i ten który uzbiera 2 Punkty  awansuje do półfinałów.  Piszę  2 punkty a nie zwycięstwa, bo za spowodowanie kolizji odejmowane są punkty…

Powoli rozpędzamy się, manewry, komunikacja i szybkość są coraz lepsze i mam nadzieję, że będzie lepiej z wyścigu na wyścig, Jest jeszcze sporo do zoptymalizowania,  ale nie ma co oczekiwania fajerwerków od załogi, która w tym składzie żegluje po raz pierwszy…

Po tym intensywnym dniu muszę szybko zregenerować siły, cel na jutro – awans do ćwierćfinałów !

pozdrowienia z coraz cieplejszego Langenargen, własnie nadciąga potężna burza…

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone