Match Race Germany – sensacyjne zwycięstwo

 

Właśnie wróciłem do domu z bardzo udanych regat podczas których jak zwykle nie było czasu na nic z wyjątkiem żeglowania.

Każdego dnia śniadanie o 7.30, o 8.00 zebranie sterników i od 9 do 19 trzeba było być gotowym do wyścigów.

Trochę zaniedbałem mój trening wytrzymałościowy, z trudem nadrabiałem zaległości w ,, moim biurze’’ tzn. planowanie, organizowanie i spinanie wielu wątków związanych z moimi następnymi startami.

Już w ten czwartek lecę do Danii na mistrzostwa tego kraju w klasie Dragon .

Po zajęciu 1 miejsca w pierwszej rundzie Round Robin wygraliśmy ćwierćfinał, półfinał i finał 3:0. W trakcie trwania regat budowałem z moją młodą lokalną załogą  tzw. momentum, które zaowocowało coraz lepszą żeglugą  z wyścigu na wyścig.  Pojedynki półfinałowe a szczególnie finałowe odbyły się już przy silnym wietrze, w których opanowanie jachtu Bawaria 40 wymaga dużego zgrania  i doświadczenia.

We wszystkich fazach przedstartowych tych wyścigów dominowałem moich rywali a moi chłopcy wykonali kawał porządnej roboty przezwyciężając stres i zachowując zimną krew w decydujących momentach.  Ich wspaniały entuzjazm, zdrowe podejście do rywalizacji, nieustanna chęć uczenia się  i doskonalenia,  praca w zespole, była kluczem do sukcesu.

Jestem dumny z nich i z siebie, że w tak krótkim czasie byłem w stanie nauczyć ich wielu tajników żeglugi na tym sporym dla nich jachcie.

Za rok 20 edycja tych regat i kto wie czy tam nie wystartujemy w tym samym składzie…

więcej info na http://www.matchrace.de/

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Match Race Germany

po dwóch dniach ścigania się w deszczu, zimnie i słabym wietrze awansowałem z moją młodą lokalną załogą do następnej rundy. 8 wygranych wyścigów i trzy porażki to doskonały bilans biorąc pod uwagę, że żeglujemy po raz pierwszy razem.  Ale jeszcze długa droga do końca regat.

The former number one is leading the fleet – eight wins guarantee Jablonski his spot in the quarter finals of Match Race Germany

 

Langenargen, May 13, 2016. Things get tense towards the end of the first round of the 19th edition of Match Race Germany. Twelve teams from eight countries fight for one of the eight spots in the quarter finals of Germany’s best known matchrace regatta but four of them will have to strike their colors.

 

World Champion Karol Jablonski has established a good lead and is already qualified fort he next round. His Jablonski Racing Team ist he only one which has collected eight wins in 11 duels after 19 flights and 57 matches in wet and light wind conditions.

 

Seven wins are enough for Philip Bendon and his Bendon Race Team to set their eyes firmly on the quarters. Another three teams have set course for the next round with five wins each. Behind them another two teams with five wins and two with four wins have not yet given up.

 

Lukasz Wosinski’s Delphia Sailing Team for example has only collected four wins so far but is facing another three matches tomorrow giving the Polish crew plenty of opportunities to catch up. There is a strong Polish desire to do well in this year’s Match Race Germany. Besides Jablonski and Wosinski, Przemek Tarnacki wants to improve his ninth place from last year. Having won six of his matches so far, will worl nicely for Tarnacki’s Team Energa Volvo Yacht Race as a bridge into the next round.

 

One oft he most exciting duels of the day that saw collisions, penalties and happy winners, gave everyone a foretaste of what ist o come on the following days. The match between doyen Karol Jablonski and his young local crew on the one hand and the German Innotio Match Race Team with skipper Adrian Maier-Ring from the Schüler Segel Club Konstanz on the other hand, ended in a dramatic way. Whilst the young guns dominated most of the race after a communications error on Jablonski’s boat, a steamer wave stopped the Germans just on their way to the finish whilst jibing. Jablonski responded well and reached the finish line one meter ahead of his rivals.

 

Said Jablonski, „My crew comes in ride better and better, the maneuvres work out better, the communication improved. We absolutely do develop a momentum.“ Jablonski has never sailed with his local crew before he met them a day before the start of Match Race Germany. Adrian Maier-Ring and his Innotio Match Race Team have nor more chance to reach the quarter finals. The only German crew has won only two of their eleven matches but is still proud of their performance. Said Adrian Maier-Ring, „We did plan to start a bit more aggressively today and that gave us an edge in a couple of races. We did well against top guys like Jablonski and Tarnacki. Unfortunately that steamer wave wrecked our very possible win against Karol as 99.99 per cent of that race went really well. But we will come back.“ Team Gekko’s skipper Kohei Ichikawa, who normally sails in the olympic 470 class, said his team struggled sailing Match Race Germany’s big yachts despite being the only crew to sail with six crew due to their light weight. But the Japanese leave Langenargen in best spirts. Said Ichikawa, „it was fantastic and we would like to come back next year.“

 

Racing continues on Saturday with the last three flights of the Round Robin and quarter finals in the afternoon. The skipper’s briefing starts at 8 in the morning, racing at 9.

 

Preliminary Results after 19 of 22 Round Robin flights

 

1. Karol Jablonski (POL. Jablonski Racing), 8 wins

2. Philip Bendon (IRL, Bendon Race Team), 7 wins

3. Przemek Tarnacki (POL, Energa Yacht Racing Team), 6 wins

3. Dejan Presen (SLO, Lumba Match Race Team), 6 wins

3. Maxime Mesnil (FRA, Co Pilotes By Normandie Elite Team), 6 wins

6. Nelson Mettraux (SUI, Geneva Match Race Team), 5 wins

6. Bojan Rajar (SLO, Eureka Sailing Team), 5 wins

8. Pierre Rhimbault (FRA, Matchtogether), 4 wins

9. Lukasz Wosinski (POL, Delphia Sailing Team), 4 wins

10. Vladimir Lipavsky (RUS, Ost Legal Sailing), 3 wins

11. Adrian Maier-Ring (GER, Innotio Match Race Team), 2 wins

12. Kohei Ichikawa (JPN, Team Gekko), 1 wins

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Regaty na Melgesie 32 w Porto Ercole i Dragonie w Douarnanez

Dni na tych regatach były bardzo długie i wyczerpujące i nie miałem czasu napisać relacji z przebiegu rywalizacji.

Teraz siedząc w samolocie mogę w końcu podsumować te dwie imprezy.

Melges 32 jest klasą bardzo wymagającą, poziom jest bardzo wysoki a ja z moją załogą stawiamy pierwsze kroki… szczególnie jest to nowe doświadczenie dla Christiana, właściciela jachtu.  Na 3 regaty w Europie wyczarterowaliśmy jacht a naszym głównym celem jest opływanie się w tej bardzo wyrównanej stawce.  Melges 32, na którym ścigaliśmy się na Florydzie będzie przetransportowany do Newport, gdzie w sierpniu weźmiemy udział w mistrzostwach USA a pod koniec września odbędą się tam mistrzostwa świata.

W Porto Ercole wystartowaliśmy w nowym składzie. Dwóch dobrych znajomych właściciela jachtu żeglowało po raz pierwszy na Melgesie 32 co miało duży wpływ na jakość wykonywania manewrów. Przy silnym wietrze wyraźnie było widać różnicę w porównaniu z innymi dobrze zgranymi załogami.  Mieliśmy dobre pierwsze halsówki, w miarę dobrą szybkość ale trudno było się obronić, bo po prostu traciliśmy zbyt dużo na manewrach, a konkurencja nie czekała na nas.  Momentami było to strasznie frustrujące ale najważniejsze, że zrobiliśmy duży progres. Miejsce 11 pokazuje, że mamy czeka nas jeszcze sporo pracy. Projekt ten jest we wstępnej fazie, powoli krystalizuje się droga, którą chcemy pójść. Decyzje tę musi podjąć Christian, a ja muszę mu dać sporo czasu na poznanie specyfiki tego typu ściągania się. Na początku nie mogę zbyt cisnąć w tę profesjonalną stronę, żeby go po prostu nie zniechęcić i ewentualnie przestraszyć…

Na razie jesteśmy na dobrej drodze,

Z Włoch poleciałem prosto na regaty na Dragonie. Był to trzeci start w mojej karierze na tym zupełnie innym jachcie, ale pierwszy w roli taktyka.  Dragony to piękne, klasyczne jachty, które żeglują dużo, dużo wolniej od Melgesa czy J 70. Trasa regat jest zazwyczaj długa a wyścigi trwają minimum 2 godziny, co wydaje się wiecznością w porównaniu do trzydziestominutowych sprinterskich wyścigów na Melgesie czy J 70.

W krótkim czasie musiałem się dopasować do tej nowej, skomplikowanej roli, co nie było łatwym zadaniem bo  poziom w tej klasie  jest również bardzo wysoki. Wielu utytułowanych żeglarzy z całej Europy  od wielu lat bardzo profesjonalnie traktuje przygotowania i starty.   W planach mamy udział w mistrzostwach Europy, które odbędą się w lipcu w St. Petersburgu oraz Gold Cup w sierpniu w Danii.

Pierwszy dzień regat był trudny, bo wiatr rozdawał karty i niestety po dobrych startach i dobrej pierwszej halsówce na kursach z wiatrem traciliśmy sporo pozycji. Faktem jest, że nasz Dragon żegluje wolniej od innych co nie ułatwiało mi zadania. Ja też musiałem się poznać mój zakres czynności, które wykonywałem podczas wszystkich manewrów, a jest tego sporo. Do tego pozycjonowanie naszego jachtu względem innych jest też inne ze względu na zupełnie inny kąt wiatru pozornego w porównaniu z szybszymi, lekkimi żaglówkami.  Mimo to zajmując 3 miejsce w ostatnim wyścigu awansowaliśmy na 7 miejsce w klasyfikacji generalnej , wyprzedzając wiele utytułowanych załóg. Właściciel jachtu jest zadowolony a to jest najważniejsze, bo zawsze mogłoby być inaczej. Powoli poznajemy się, komunikacja jest coraz lepsza i cieszy progres zrobiony w bardzo krótkim czasie.  Nasz następny start jest w Kopenhadze za 2 tygodnie, a pojutrze jadę już na Match Race Germany do Langenargen nad jeziorem Bodeńskim.

Wystartuję tam gościnnie z lokalną młodą  załogą, której praktycznie nie znam.

Będzie ciekawie ;-)

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

J 70 Bodensee Battle nr 1

Wczoraj wróciłem z bardzo intensywnych regat, których organizatorem był pięknie położony nad jeziorem Bodeńskim Lindauer Yacht Club. 27 czteroosobowych jachtów klasy J 70 stanęło na stracie a wiele załóg potraktowało to jako idealny i ostatni zarazem test przed pierwszymi ważnymi regatami Bundesligi, które odbędą się za 2 tygodnie na jeziorze Starnberg. Wcześniej wszyscy trenowali na Gardzie lub w Holandii. Ja z Pitem, który steruje, Ilją i Naomi, po długiej zimowej przerwie bezpośrednie dwa dni przed imprezą poświęciliśmy na przygotowania do naszego pierwszego startu w tym sezonie. Niestety brak wiatru ograniczył znacznie efektywność naszego treningu.

Mimo to dawaliśmy sobie doskonale radę w tym doborowym gronie dużo młodszych żeglarzy. Pierwszego dnia z zaplanowanych 8 wyścigów, z których każdy trwa około 30 minut, odbyły się tylko 2. Zajęliśmy w nich bardzo dobre 4 i 2 miejsce co było sporym zaskoczeniem dla innych załóg. W niedzielę od samego rana padał deszcz a wiatr wiał z siłą od 0 do 8 węzłów. Na tej sprinterskiej, bardzo krótkiej trasie nie można pozwolić sobie na większy błąd, bo trudno jest odrobić stracony dystans. My żeglowaliśmy tego dnia poprawnie taktycznie, ale nie wyszły nam dwa starty. Do tego w dwóch wyścigach wiatr zupełnie ucichł na ostatnim kursie do mety, na czym straciliśmy dobre pozycje na korzyść innych jachtów, które wyprzedziły nas na świeżych szkwałach idących z góry trasy. Miejsca 3,14,5 i 6 dały nam 5 pozycję w klasyfikacji generalnej. W hotelu długo dochodziłem do siebie, bo na wodzie nie było najcieplej.
Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku i na następnych regatach na początku czerwca powinniśmy czuć się bardziej komfortowo w wykonywaniu manewrów i plasowaniu jachtu w ciasnych sytuacjach, których jest bardzo wiele na trasie.
Za tydzień start na Melgesie 32 w Porto Ercole, a stamtąd lecę prosto do Douarnenez na zachodzie Francji, gdzie wystartuję na Dragonie. Zapowiada się bardzo intensywny sezon…
Pozdrawiam z Olsztyna

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Szwecji – dzień finałowy

Dzisiaj rozegraliśmy 6 wyścigów przy jeszcze słabszym wietrze niż wczoraj, mimo tego, że prognoza pogody ,,obiecywała’’ siłę wiatru 3-4 B.

Lód był jeszcze bardziej miękki, bo w nocy nie było przymrozku. Powierzchnia jego była nadal bardzo chropowata i trudno było się rozpędzić. Po raz pierwszy od wielu lat bardzo widoczny był wyraźny wpływ wagi zawodników na osiągane prędkości a co za tym idzie wyniki. W czołówce plasowali się tylko żeglarze  ważący około 70 kg. Ja podobnie do Tomka Zakrzewskiego, który był 5,  z moimi 90 kg. niestety nie mogłem dzisiaj powalczyć i w ogólnej klasyfikacji zająłem 6 miejsce.  Łukasz Zakrzewski  został mistrzem Szwecji, z taka samą liczbą punktów co Jean Claude Vuithieu ze Szwajcarii. Brązowy medal zdobył Darek Kardaś.

Były to trudne regaty, ale oceniam je bardzo pozytywnie.  Mam po nich sporo ,,do myślenia’’ i przeanalizowania, co na pewno przyniesie dobre efekty w następnym sezonie. Jest sporo rzeczy, które należy zoptymalizować lub zmienić. Bojery są wspaniałym sportem, w którym każdy dzień na lodzie jest nowym dniem, w którym człowiek zbiera doświadczenia całe życie.

Jutro przed wyjazdem na prom planuję jeszcze krótki trening, w ktorym przetestuję nowy maszt i płozownicę. Wspólnie z Robertem Graczykiem, Tomkiem Zakrzewskim i Jurkiem Najdrowskim liczymy na owocny ,,dzień w biurze’’, ostatni w tym sezonie.

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Szwecji Vasteras

Mistrzostwa Szwecji – Vasteras

Dzisiaj rozegraliśmy cztery wyścigi przy bardzo słabym wietrze i ,,bardzo wolnym’’ lodzie, którego powierzchnia była chropowata a do tego przykrywała ją jeszcze ok. centymetrowa warstwa śniegu.

Warunki te faworyzowały lżejszych zawodników, którzy żeglowali zdecydowanie szybciej. Wiatr kręcił też regularnie I trzeba było mieć sporo szczęscia jak to na małym jeziorze.

Jean Claude Vuithier ze Szwajcarii był klasą dla siebie wygrywając spokojnie 3 wyścigi, Darek Kardaś zajmuje 2 miejsce I ta dwójka ma sporą przewagę nad resztą. Ja z miejscami 2,12,7,3 mam dobra pozycję ,,do ataku’’ ;-) , bo jutro ma powiać troche silniej.

Pozdrawiam serdecznie  ,,trochę’’ zmęczony,  czuję moje ciało ale to normalne, bo nie żeglowałem na bojerze od mistrzostw świata.

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Co dalej przygodo ???

Zima tak samo szybko odeszła jak przyszła i po powrocie z mistrzostw świata niestety w Polsce nie mieliśmy możliwości pościgania się. Lód topił się tak szybko że aż serce bolało…W ciągu zaledwie kilku dni ,,lodowiska’’ na Mazurach się roztopiły i nie było szans na rozegranie mistrzostw Polski i pozostałych regat centralnych.

 

 

Ja w międzyczasie wystartowałem na Melgesie 32 w Fort Lauderdale na Florydzie, gdzie też nie było najcieplej. Całe szczęście, że tym razem przynajmniej nie padał deszcz i warunki wietrzne i falowe były bardziej łagodne niż w grudniu.

Tym razem za sterem był drugi z właścicieli, Christian, dla którego żegluga i ściganie się w tej bardzo konkurencyjnej i wyżyłowanej klasie jest zupełnie czymś nowym.  Naszym głównym celem było ,,oswojenie’’ się w tej  trudnej stawce 13 jachtów, szczególnie w ,,ciasnych ‘’sytuacjach,  żegluga z ,,uśmiechem na twarzy’’ czyli dobra atmosfera a jeżeli chodzi o wynik to nie być ostatnim.  Po trzech dniach ścigania się mogę stwierdzić, że osiągnęliśmy  dużo więcej celów a najważniejszym z nich były postępy jakie zrobił przede wszystkim Christian i zdobycie przez niego pewności siebie oraz odczucie wielkiej przyjemności ze sterowania jachtem i ścigania się. Ostatniego dnia powiało już z siłą 18 – 24 węzłów i był to nasz najlepszy dzień. W jednym wyścigu finiszowaliśmy nawet na drugim miejscu awansując z piątego.  Takie momenty motywują każdego właściciela jachtu i dobrze że takie już mieliśmy. Mam nadzieję, że w trakcie trwania tego sezonu będzie ich więcej.   Latem wystartujemy na wyczarterowanym jachcie   w 3 regatach we Włoszech a w międzyczasie nasz  zostanie przetransportowany z Florydy do Newport, gdzie już w połowie sierpnia odbędą się mistrzostwa USA a w październiku mistrzostwa świata.

W następny weekend może odbędą się mistrzostwa Szwecji, na które będę chciał podobnie do wielu innych moich kolegów pojechać. Byłyby to dla mnie ostatnie zawody bojerowe tego sezonu, chyba najkrótszego w mojej karierze…. Chociaż zdarzało się już, że mistrzostwa świata nie odbywały się z powodu braku lodu.

A plany na sezon letni?

 

Są już sprecyzowane i oprócz Melgesa 32 będę się ścigał na J 70 i Dragonie, wszędzie moimi sternikami są właściciele jachtów…  taka praca ;-) .  Te 3 jachty różnią się od siebie bardzo, co nie ułatwi mi zadania, ale z drugiej strony cieszę się, że po tym sezonie będę dużo lepszym żeglarzem.

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

kilka zdjęć z Mistrzostw świata

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Europy,

Regaty te odbyły się w piątek w ekspresowym tempie i miały swoją dramaturgię.

Wiadomo było, że rozegramy 3 lub 4 wyścigi i każdy z nich będzie się liczyć. Prognoza zapowiadała bardzo silny wiatr i deszcz od godziny 13.  W rzeczywistości wiało 3 pierwszych biegach wiało od 8 do 4 m/s z tendencją słabnącą.

Moje losowane pozycje do mistrzostw świata i Europy  w ostatnich latach są kiepskie. System ,,wyrzuca’’ mnie na miejscach 18, 22, 24 tzn. w środku lewej strony nie dającej zbyt dużych opcje taktycznych. Dla mnie taki wyścig znaczy zawsze minimalizowanie strat i za wszelką cenę ,,dojechanie do czuba’’, tak aby do następnego startować już bliżej środka linii startowej.  Po zaciętej walce ukończyłem go na 5 miejscu, następny po rewelacyjnej ,,ciasnej’’ jeździe taktycznej i czekaniu na pojawienie się opcji wyprzedzenia rywali wyrobiłem się z czwartego miejsca na pierwsze.  Niestety po starcie do 3 wyścigu ,,nie odpaliłem’’ tak szybko jak rywale startujący poniżej mnie, którzy najwyraźniej dostali wcześniej większy szkwał.  Finiszowałem ósmy a miałem nadzieję na lepszą pozycję.

Ron, Michał i Vaiko żeglowali  bardzo szybko i zazwyczaj w ,,dobrą’’ stronę. Moja szybkość nie była jakaś rewelacyjna, mogłem walczyć ale ,,szału nie było’’.

Przed ostatnim decydującym wyścigiem siła wiatru zmalała do 2-3 m/s a kierunek skręcił o 30 stopnie w lewo. Komisja Techniczne sprawnie przestawiła linię startu i górną boję przesuwając ją w lewo zachowując spory odstęp od brzegu, co spowodowało, że trasa była dużo krótsza. Ja natomiast założyłem głębszy żagiel i inne płozy, chociaż ,,coś mi mówiło’’, że może to być błędna decyzja.

Kiedy już staliśmy na linii startu, czuć było większe podmuchy wiatru. Ja znów startowałem w lewą stronę i mimo tego, że chciałem zrobić zwrot przez sztag w prawą stronę trasy nie mogłem tego zrealizować bo byłem ,,blokowany’’ przez zawodników, którzy wystartowali po mojej nawietrznej.  Kiedy w końcu zrobiliśmy zwrot na lewy hals to zawodnicy, którzy startowali w prawą stronę zbliżali się  już  z prędkością światła do górnego znaku. Siła wiatru wzrosła do 10 -12 m/s a kierunek skręcił w prawo o 30 stopni.  Tu nie było mowy a szansie odrobienia strat, bo zrobił się taki typowy ,,żużel’’.  Do tego mój trym bojera nie był na tak silny wiatr i musiałem uważać, aby nie złamać masztu, tak jak Vaiko. 7 miejsce w tym wyścigu dało mi 4 w klasyfikacji generalnej z tą samą liczbą punktów co 3 młody Łotysz Alvikis Matis. Mistrzostwa wygrał suwerennie Ron Sherry a drugi był Michał Burczyński.

To był bardzo wyczerpujący tydzień.  Ja jestem niesamowicie zadowolony, że po bardzo zaciętej walce po raz 10 i trzeci z rzędu zdobyłem mistrzostwo świata.  Dla tych, którzy uważają, że moje 4 miejsce na ME jest porażką i że mogę być zawiedziony ewentualnie

rozczarowany chciałbym powiedzieć, że ja nie mam wyłącznej licencji na wygrywanie. Zawodnicy z którymi rywalizuję o zwycięstwo w każdych regatach prezentują NAJWYŻSZY ŚWIATOWY POZIOM.  Gdyby było inaczej i wygrane przychodziłyby mi zbyt łatwo to na pewno poszukałbym nowych wyzwań.  W bojerach jest jednak zupełnie inaczej, każdy dzień jest nowym dniem, każdy wyścig jest jedną wielką niewiadomą. Jestem niesamowicie dumny z tego co udało mi się osiągnąć w ostatnich latach. Prawdę mówiąc nigdy nie myślałem, że będzie to w ogóle możliwe.  Takie intensywne ściganie  jest dla mnie wielką przyjemnością ale kosztuje coraz więcej sił i jest coraz bardziej wyczerpujące, regeneracja organizmu zajmuje coraz więcej czasu….  Nadchodzi powoli moment aby trochę zwolnić i realnie ocenić stan rzeczy.

pozdrawiam już z Olsztyna

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Europy

Drugi dzień bez wyścigów z powodu bardzo silnego wiatru, ale wszytko wskazuje, że jutro w końcu pożeglujemy. Lód jest wygładzony, lśni jak lustro. Ma wiać sporo a więc ponownie będzie bardzo ciekawie.

Nie ukrywam, że te dwa dni przerwy pomogły mi się zregenerować. Dzisiaj była już ,,mała siłka” , sauna i jacuzzi. Niedługo czas na dobrą, wczesną kolację i sen.

To będą jednodniowe mistrzostwa, specyfika podobna do większości naszych regat. Każdy wyścig będzie się liczył i nie będzie miejsca ani czasu na jakieś eksperymenty.

Fight goes on !!!!!

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone