Regaty na Melgesie 32 w Porto Ercole i Dragonie w Douarnanez

Dni na tych regatach były bardzo długie i wyczerpujące i nie miałem czasu napisać relacji z przebiegu rywalizacji.

Teraz siedząc w samolocie mogę w końcu podsumować te dwie imprezy.

Melges 32 jest klasą bardzo wymagającą, poziom jest bardzo wysoki a ja z moją załogą stawiamy pierwsze kroki… szczególnie jest to nowe doświadczenie dla Christiana, właściciela jachtu.  Na 3 regaty w Europie wyczarterowaliśmy jacht a naszym głównym celem jest opływanie się w tej bardzo wyrównanej stawce.  Melges 32, na którym ścigaliśmy się na Florydzie będzie przetransportowany do Newport, gdzie w sierpniu weźmiemy udział w mistrzostwach USA a pod koniec września odbędą się tam mistrzostwa świata.

W Porto Ercole wystartowaliśmy w nowym składzie. Dwóch dobrych znajomych właściciela jachtu żeglowało po raz pierwszy na Melgesie 32 co miało duży wpływ na jakość wykonywania manewrów. Przy silnym wietrze wyraźnie było widać różnicę w porównaniu z innymi dobrze zgranymi załogami.  Mieliśmy dobre pierwsze halsówki, w miarę dobrą szybkość ale trudno było się obronić, bo po prostu traciliśmy zbyt dużo na manewrach, a konkurencja nie czekała na nas.  Momentami było to strasznie frustrujące ale najważniejsze, że zrobiliśmy duży progres. Miejsce 11 pokazuje, że mamy czeka nas jeszcze sporo pracy. Projekt ten jest we wstępnej fazie, powoli krystalizuje się droga, którą chcemy pójść. Decyzje tę musi podjąć Christian, a ja muszę mu dać sporo czasu na poznanie specyfiki tego typu ściągania się. Na początku nie mogę zbyt cisnąć w tę profesjonalną stronę, żeby go po prostu nie zniechęcić i ewentualnie przestraszyć…

Na razie jesteśmy na dobrej drodze,

Z Włoch poleciałem prosto na regaty na Dragonie. Był to trzeci start w mojej karierze na tym zupełnie innym jachcie, ale pierwszy w roli taktyka.  Dragony to piękne, klasyczne jachty, które żeglują dużo, dużo wolniej od Melgesa czy J 70. Trasa regat jest zazwyczaj długa a wyścigi trwają minimum 2 godziny, co wydaje się wiecznością w porównaniu do trzydziestominutowych sprinterskich wyścigów na Melgesie czy J 70.

W krótkim czasie musiałem się dopasować do tej nowej, skomplikowanej roli, co nie było łatwym zadaniem bo  poziom w tej klasie  jest również bardzo wysoki. Wielu utytułowanych żeglarzy z całej Europy  od wielu lat bardzo profesjonalnie traktuje przygotowania i starty.   W planach mamy udział w mistrzostwach Europy, które odbędą się w lipcu w St. Petersburgu oraz Gold Cup w sierpniu w Danii.

Pierwszy dzień regat był trudny, bo wiatr rozdawał karty i niestety po dobrych startach i dobrej pierwszej halsówce na kursach z wiatrem traciliśmy sporo pozycji. Faktem jest, że nasz Dragon żegluje wolniej od innych co nie ułatwiało mi zadania. Ja też musiałem się poznać mój zakres czynności, które wykonywałem podczas wszystkich manewrów, a jest tego sporo. Do tego pozycjonowanie naszego jachtu względem innych jest też inne ze względu na zupełnie inny kąt wiatru pozornego w porównaniu z szybszymi, lekkimi żaglówkami.  Mimo to zajmując 3 miejsce w ostatnim wyścigu awansowaliśmy na 7 miejsce w klasyfikacji generalnej , wyprzedzając wiele utytułowanych załóg. Właściciel jachtu jest zadowolony a to jest najważniejsze, bo zawsze mogłoby być inaczej. Powoli poznajemy się, komunikacja jest coraz lepsza i cieszy progres zrobiony w bardzo krótkim czasie.  Nasz następny start jest w Kopenhadze za 2 tygodnie, a pojutrze jadę już na Match Race Germany do Langenargen nad jeziorem Bodeńskim.

Wystartuję tam gościnnie z lokalną młodą  załogą, której praktycznie nie znam.

Będzie ciekawie ;-)

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.