Po wiośnie, lecie i jesieni jestem znowu :-)

Melduję się w doskonałej formie po dłuższej przerwie, spowodowanej brakiem większej aktywności sportowo- zawodowej. Moja strona internetowa jest taką kroniką ,,służbową”, w której opisuje moje starty w zawodach lub inne aktywności związane z moim zaagażowaniem w ten sport. A to lato było spokojne. Wynika to z tego, że niezbyt aktywnie szukałem możliwości zaangażowania się w jakieś nowe projekty. Po tych wielu latach intensywnego ścigania się odczuwam spore zmęczenie i wypalenie. Dobrze jest zacząć robić coś innego, coś, na co nie miałem czasu.do tej pory.

 

W tym sezonie wystartowałem tylko dwa razy. W maju na Palmavelli na Majorce a pod koniec czerwca na Mistrzostwach Polski na zatoce Gdańskiej - gościnnie z mistrzowskim teamem Wind Whispera. Niestety u nas żeglarstwo morskie leży na łopatkach. Ściga się tylko kilka jachtów…

Na Hadarze żeglowałem w 1984 roku z Romkiem Paszke, studiowałem na AWF w Gdańsku.

Kilka treningów z młodymi zawodnikami różnych klas sprawiło mi wiele satysfakcji i może to będzie jakieś zajęcie na przyszłe lata. Zobaczymy.

Trening. w Sopocie z młodymi zawodnikami klasy IQ foil

Pluski - jesienne regaty

Niestety właściciel jachtu Y3K podjął decyzję o zakończeniu ścigania się, co też spowodowało sporą pustkę w startach. Przeżyliśmy wspaniałe 25 lat, odnieśliśmy wiele znaczących sukcesów i była to niesamowita przygoda, którą miałem przywilej przeżyć.

Prawdę mówiąc, to nie bardzo mi się już chce wracać do tego zawodowego żeglowania. Chyba, że znajdę jakiś odpowiedni projekt… ale nic na siłę.

 

Lato spędziłem w moim domu nad jeziorem Wulpińskim. Mimo tego, że pogoda nie była najlepsza żeglowałem rekreacyjnie na pięknej żaglówce, którą odrestaurowałem prawie kompletnie. Było to czasochłonne wyzwanie i przypomniały mi moje lata krótko po wyjeździe do Niemiec, kiedy to pracowałem w stoczni jachtowej i doskonaliłem swoje umiejętności szkutnicze.

Jest to zbudowana w 1936 roku żaglówka o nazwie 10m Renjolle, którą kupiłem od kolegi mieszkającego w Austrii. Na świecie pozostało ich około 20 sztuk, z czego 3 są nawet w Japonii. Cruisingowanie na tym pięknym jeziorze wokół wysp sprawia wiele radości, do tego nie muszę patrzeć na ,,zegary” i utrzymywać target speedu ;-) . niesamowite, zapomniane uczucie, coś pięknego.

10m Rennjolle - nie do wiary, że w 1936 roku zaprojektowano tak piękne linie tej niesamowicie szybkiej ,,jachtówki”.

Zima tuż tuż, sprzęt bojerowy już gotowy, tydzień temu mieliśmy ścigać się w Finlandii, ale tam było za ciepło, aby zamarzły jeziora. Mam nadzieję, że na początku grudnia ruszymy na północ, aby trochę potrenować i wziąć udzial w pierwszych regatach tej zimy.

A to taki miły akcent - pomysł - mojego sąsiada z drugiej strony zatoki :-)

life is good :-)

Mistrzostwa świata i Europy odbędą się w połowie lutego a organizatorem jest nasza flota, miejmy nadzieję, że wielkie jeziora zamarzną i nie będziemy musieli szukać lodu za granicą.

 

1985 Mistrzostwa świata USA - Barnegat Bay, z dedykacją od legendy sportu bojerowego Jana Gougeona. ile to lat temu? 40 ? ;-) zająłem wtedy 5 miejsce :-)

pozdrowienia z Majd

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

ME - Rasmus Maalinn wygrywa, Michał Burczyński - srebro a Łukasz Zakrzewski - brąz

W czwartek rozegrano 5 wyścigów kończących te mistrzostwa.

@ KJ Rasmus Maalinn - Mistrz Europy 2025

Wygrał je w imponującym stylu reprezentant Estonii, młody Rasmus Maalinn. Zwycięstwo to cieszy mnie bardzo, bo dołożyłem ,,małą cegiełkę” do tego sukcesu, współpracując z nim od dwóch lat.

@ KJ Grudzień 2024 - Regaty w Finlandii, które były doskonałym testem dla mnie i Rasmusa

Estończycy aż 10 lat musieli czekać na złoto, ale przyszłość będzie należała do nich, bo mają sporą grupę młodych bojerowców, którzy już teraz ,,mieszają” w czołówce. Na pewno czas pracuje na ich korzyść.

Pamiętam doskonale rok 1986, kiedy ME rozgrywane w Szwecji wygrał mój rówieśnik Vaiko Vooremaa a ja zająłem 2 miejsce. Był to mój pierwszy medal w regatach mistrzowskich. Miałem wtedy 24 lata… i sporo czasu minęło od tamtego ważnego momentu dla mnie a ja ścigam się dalej :-) . W tych mistrzostwach miałem ,,swój dzień”, wygrywając zdecydowanie pierwszy wyścig i finiszując na 2 miejscu w kolejnym. Takie momenty to jak wisienka na bardzo dobrym torcie popijana łykiem dobrego espresso i kropelką doskonałego czerwonego wina. Wyjątkowy smak ten pozostaje na długo, nie tylko w pamięci, ale co najważniejsze, pobudza chęci na przyszłość.

Sezon startowy już zakończony - poostrzę płozy tak, aby były już gotowe na następną zimę, ale najpierw muszę się wykurować do końca.

pozdrowienia z Majd

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

ME dzień 3

Dzisiaj po kilkugodzinnym oczekiwaniu na ustabilizowanie się pogody rozegraliśmy tylko 1 wyścig na ekstremalnie krótkiej trasie - ok. 1 km i bardzo słabym wietrze. Wiedziałem, że będzie to bardzo trudny wyścig dla mnie, bo będzie brakowało dystansu aby odrobić straty po wolniejszym starcie. Dojechałem do 5 miejsca co daj mi nadal 4 miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw, naturalnie wygrywam zdecydowanie w kategorii wiekowej + 60 ;-) . ,,lodowisko nam się psuje, jest sporo dziur i przełomów, które nie pozwalają na ustawienie dłuższej trasy. Jeżeli powieje odrobinę mocnej, nasze bojery osiągają bardzo duże szybkości i ściganie się na tak krótkiej trasie doprowadzi do wielu kolizyjnych sytuacji i będzie bardzo niebezpiecznie. Jutro kolejny - raczej ostatni dzień mistrzostw ale już beze mnie - pakuję się i wracam, bo uważam, że takie ściganie się nie wniesie nic nowego dla mnie a na pewno nie będzie mi sprawiało przyjemności , co jest dla mnie najważniejsze w żeglowaniu na bojerach. Do tego jestem przeziębiony i daleko mi do dobrej formy.

wyniki tu

https://www.sailwave.com/results/DN2025_overall.htm

pozdrowienia z Sakyli

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Europy - Sakyla - Finlandia - dzień 1 i 2

Po powrocie z USA nie zostało dużo czasu na przygotowanie sprzętu, a szczególnie płóz na te najważniejsze regaty naszego kontynentu. Prognozowana pogoda niestety nie była obiecująca - miało być mokro, bardzo mokro i wietrznie w pierwszych dniach rywalizacji. I tak było - mało przyjemne żeglowanie ale jak to powiedział mój kolega , że przecież robię to co lubię i nie powinienem narzekać ;-) I ma absolutną rację.

Dzień 1 niedziela.

Rozegraliśmy tylko dwa wyścigi, w których ścigałem się jak równy z równym a nawet trochę lepiej, szczególnie w pierwszym wyścigu, który wygrałem komfortowo z dużą przewagą. W drugim finiszowałem 2 i muszę się przyznać, że przypomniały mi się ponownie moje najlepsze czasy. Ale w bojerach każdy dzień jest nowym dniem i nawet zawodnicy z wielkim stażem czasami nie są w stanie zidentyfikować problemu z szybkością.

@ Karol Jabłoński - Start do drugiego wyścigu

@ KJ - wyścig 1 po okrązeniu dolnego znaku

Dzień 2 - poniedziałek

podobne warunki wietrzne - 6-10 m/s, lód odrobinę gładszy - twardszy z większą ilością wody, tak że można było obserwować szkwały po małych falach. Warunki wymagające szczególnego trymu wymuszające użycie maksymalnej siły, której mi niestety zabrakło, bo dopadło mnie spore przeziębienie - katar, gorączka i ogólne fizyczne osłabienie organizmu. Byliśmy cały dzień na lodzie i rozegraliśmy 4 wyścigi - ciasne i intensywne, bardzo wyczerpujące, finiszowałem odpowiednio 9,6,6,6 i obecnie zajmuję 4 pozycję w klasyfikacji generalnej. Prowadzi młody żeglarz z Estonii Rasmus Maalinn, który wygrał 4 wyścigi a dwa razy zajął 2 miejsce, demonstrując doskonałą prędkość i mądrość żeglowania.

Z Rasmusem na starcie do wyścigu nr 3.

@ KJ - Po starcie walka o dobrą pozycję i każdy metr.

dzień 3 wtorek - za silny wiatr i prognozowany deszcz - wyścigi odwołane co da mi więcej czasu na regenerację i leczenie przeziębienia - choć wiadomo, że ono nie przejdzie do jutra…

jutro słabszy wiatr i walczę dalej. To dopiero półmetek mistrzostw bo zaplanowane jest rozegranie 12 wyścigów a mamy na to czas do piątku włącznie. Chyba, że nam rozpuści się ,,lodowisko”, bo niestety nie będzie przymrozków

pozdrowienia z mokrej Finlandii

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej - 4 miejsce

Ostatniego dnia mistrzostw rozegraliśmy 3 wyścigi przy relatywnie słabym wietrze ale za to bardzo szkwalistym i zmiennym w kierunku. Absolutnie nie było żadnej reguły ani schematu, wiatr rozdawał karty jak chciał i trzeba było żeglować bardzo uważnie i z wyczuciem ale też ze sporym szczęściem. Tego trochę mi zabrakło, choć na pewno każdy mógłby to powiedzieć.

W pierwszym wyścigu finiszowałem 3, w następnym 2 i w klasyfikacji awansowałem na 2 pozycję, ale ostatni wyścig zupełnie mi nie wyszedł, mimo tego, że go prowadziłem.

Podjąłem kilka decyzji taktycznych, które niestety jak się później okazało nie były najlepszymi. Pogrążył mnie ostatni kurs do metyna którym straciłem 4 pozycje, kończąc wyścig dopiero na 8 miejscu. Na trasie zawsze było bardzo ciasno i były spore przetasowania. Bojery które miały więcej wiatru leciały z bardzo dużą prędkością, kiedy inne wolno turlały się po lodzie. Taka rosyjska ruletka.

Nic to, ogólnie jestem bardzo zadowolony, że w tych regatach mogłem nawiązać równorzędną walkę z najlepszymi. Moja szybkość była dobra a najbardziej cieszyły mnie dobre starty, które otwierały drogę do normalnego ścigania się.

Zająłem 4 miejsce - drewniany medal ;-) z taką samą liczbą punktów co Łukasz Zakrzewski, który ,,rzutem na taśmę ” wyprzedził mnie i bardzo równo żeglującego Macieja Żarnowskiego, mojego sparing partnera. Matt Struble wygrał po raz kolejny, choć już nie tak zdecydowanie jak mistrzostwa świata, a drugi był genialny Robert Graczyk. Gratulacje.

Teraz czas na odpoczynek i regenerację, a powrót do domu we wtorek.

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej

Pierwszy dzień mistrzostw Ameryki Północnej był bardzo długi i intensywny. Za długi według mnie.

Rozegraliśmy 4 wyścigi i z lodu zeszliśmy dopiero o godzinie 17, a taklowaliśmy sprzęt już o 9 rano. Całe szczęście, że nie było już tak zimno.

Zimno, bardzo zimno, - z Maciejem Żarnowskim P 338

Pierwszy wyścig to kolejna farsa - krótka trasa - bardzo długi lewy hals i szkwalisty wiatr wiejący bardzo słabo.

Żadnych możliwości taktycznych - just follow the leader- trochę szkoda, że takie wyścigi w ogóle są rozgrywane do końca.

Całe szczęście że około południa powiało trochę silniej z prognozowanego kierunku i że w końcu trasa była dłuższa.

W drugim wyścigu wystartowałem dobrze i ku mojemu zaskoczeniu okrążyłem górny znak na 3 miejscu mając dobrą prędkość. Na drugim kółku wyprzedziłem Matta Strubla ☝️i przed górnym znakiem objąłem prowadzenie profilując z błędu Łukasza Zakrzewskiego, który musiał zrobić dodatkowe dwa zwroty bo był poniżej lay line. Wygrywając ten wyścig pokazałem, że jeszcze nie jest najgorzej ze mną ????. W kolejnym zająłem 3 pozycje, ale mogę awansować, gdyby jutro został pozytywnie rozpatrzony mój protest przeciwko Mattowi, który brutalnie wymusił miejsce przy okrążaniu dolnego znaku. Ścigam się już prawie 50 lat i nikt nigdy czegoś takiego nie zrobił. Zobaczymy co będzie.

W ostatnim wyścigu tego dnia źle oceniłem lay line do górnego znaku i straciłem wiele pozycji. Taki błąd zawsze boli ale zdarza się to w miarę często praktycznie wszystkim, bo wiatr jest zmienny w kierunku i sile, trudno przewidzieć czy akurat nie zmieni kierunku, a że walczymy o każdy metr, to żeglowanie ,,za szeroko” i za daleko owocuje stratą wielu miejsc.

Mimo to był to dla mnie ardzo dobry dzień po niezbyt udanych mistrzostwach świata - jest kontakt z czołówką ???? Tak samo dla Macieja, który żeglował bardzo szybko i poprawnie taktycznie. Jest progres a to jest ważne.

Dzisiaj w czwartek, wieje bardzo silny wiatr i nie żeglowaliśmy. Piątek wygląda dobrze i to będzie raczej ostatni dzień mistrzostw tego kontynentu

Bardzo wyczerpujące dni za mną- mało czasu na regenerację.

pozdrowienia z Fond du Lac

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa świata - jezioro Winnebago - Wisconsin

Do Chicago przyleciałem z całym polskim teamem w środę wieczorem, ze sporym bagażem, tzn. prawie każdy z nas miał ok. 50 kg płóz, płozownice, bomy i żagle. Kadłuby i maszty musieliśmy wcześniej wysłać cargo i tylko dzięki uprzejmości managera, LOT wyjątkowo zabrał nasze maszty, bez których ta ,,cała wyprawa” nie miałaby sensu. Od samego rana następnego dnia walczyliśmy z urzędem celnym o jak najszybsze wydostanie naszego sprzętu. Proces ten trwał już od poniedziałku i mieliśmy duże obawy, że nie zdążymy na regaty, które zaczynały się w sobotę. Całe szczęście, że w godzinach popołuniowych wszystkie formalności były już załatwione i mogliśmy zapakować sprzęt na wynajęty samochód. Na miejscu od wielu lat pomaga nam Leszek Ziółkowski, wielkie dzięki za wszystko!

Happy po odebraniu sprzętu z Urzędu Celnego

Podróżuję i trenuję wspólnie z Maciejem Żarnowskim, który po raz pierwszy bierze udział w tych mistrzowskich regatach na tym kontynencie.

Na miejsce regat dotarliśmy w piątek około południa i udało nam się pożeglować przy dosyć silnym wietrze. Duże jezioro, tafla lodowa gładka ale bardzo nierówna, ..latanie” mało przyjemne, bardzo trzęsące i męczące ale bardzo szybkie.

u nas brak zimy a tu grubość lodu ponad 50 cm, tak że spokojnie mogą wjeżdżać ciężkie samochody z przyczepami.

 

W niedzielę, pierwszego dnia rozegraliśmy tylko jeden wyścig przy b. słabym wietrze a do tego tylko prawa strona trasy miała wiatr.

Startowałem niestety w lewą i musiałem odrabiać duże straty. Finiszowałem na 6 miejscu co okazało się potem najlepszym wynikiem w tych mistrzostwach.

W poniedziałek wiatr wiał bardzo silnie i wiadomo było, że komisja będzie chciała zrobić jak najwięcej wyścigów, ale nikt nie spodziewał się, że zrobią aż 5 dla naszej grupy. Tym bardziej, że we wtorek zapowiadały się bardzo dobre warunki wietrzne, ale za to z temperaturą około - 10 stopni.

Był to bardzo długi i ciężki dzień w biurze - silny wiatr i jazda na zegary, krótka trasa, która niestety nie dawała mi możliwości taktycznych na nadrobienie strat po wolniejszym sprincie na starcie. Brakowało też odrobinę szybkości i oblatania. Klasą dla siebie był Matt Struble, który w cuglach zdominował te wyścigi, jedynie Łukasz Zakrzewski mógł z nim nawiązać walkę. Ja skończyłem mistrzostwa na 10 miejscu - Niestety wiek daje znać o sobie, co trzeba zaakceptować. Na pocieszenie pozostaje fakt, że wygrałem komfortowo klasyfikację Master czyli + 60 rywalizując jeszcze z najlepszymi na świecie.

team POLSKA na zakończeniu mistrzostw

Od środy mistrzostwa Ameryki Północnej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sezon bojerowy 2025

Uff - znowu minęło sporo czasu - mam jakąś awersję do pisania - zimy u nas nie ma - na bojerach można było polatać jedynie kilka dni w Szwecji i na górskich jeziorach w Szwajcarii i Czechach

@ Karol Jabłoński

Tydzień temu wybrałem się na dwudniowy trening na jezioro Lipno na południu Czech - prawie 1000 km w jedną stronę. Prognoza pogody była obiecująca - silnowiatrowa - a takich warunków potrzebowałem aby przetestować nową płozownicę i nowy żagiel. Dwa intensywne dni testowe z Łukaszem Zakrzewskim i Wojtkiem Baranowskim były bardzo efektywne ale zarazem bardzo wyczerpujące. Każdego dnia ,,zrobiliśmy” ponad 100 km, w krótkich wyścigach, szybkości osiągane to 95 - 105 km/h w zależności od siły szkwalistego wiatru a ta wahała się od 6 do 14 m/s. Powierzchnia lodu była chropowata co powodowało konieczność użycia większej siły potrzebnej do optymalnego ,,prowadzenia” bojera.

Było to moje ostatnie żeglowanie przed …wylotem do USA na mistrzostwa świata. TAK - podjąłem tę decyzję tak prawdę mówiąc za namową mojej żony. Stwierdziła, że jak na mój wiek jestem jeszcze w dobrej formie a taki wyjazd ,,wyrwie” mnie ze strefy komfortu, do której się trochę przyzwyczaiłem :-) . A więc nastała faza mobilizacji - tzn. zorganizowania całej logistyki, przygotowania sprzętu i formy fizycznej.

Dla lubiących statystyki - właśnie mija dokładnie 40 lat od mojego pierwszego startu w MS za oceanem. Miałem wtedy 23 lata i zająłem 5 miejsce. Bogdan Kramer wywalczył brązowy medal, pamiętam doskonale ten cały ,,wyjazd”, smak ,,wielkiej” Ameryki, ale jeszcze bardziej został mi w pamięci powrót do brutalnej rzeczywistości… Ale to już historia, może napiszę kiedyś książkę o tych różnych ciekawych sytuacjach, które przeżyłem w trakcie mojej długiej kariery sportowej - nie tylko na lodzie :-)

Mistrzostwa świata w 1985 roku rozegrane na Zatoce Barnegat w stanie New Jersey wygrał Jan Goegeon. To zdjęcie z dedykacją przysłał mi pocztą do Polski - ma ono dla mnie wyjątkową wartość nie tylko emocjonalną. On był wtedy na topie - jednym z moich idoli - a ja dopiero zaczynałem rywalizować z nimi.

Nie do wiary, że czas tak szybko płynie. I też nie mogę uwierzyć w to, że w moim wieku mogę jeszcze rywalizować z najlepszymi w tym tak wyczerpującym i skomplikowanym sporcie. Niestety odczuwam już coraz wyraźniej skutki tych wielkich obciążeń, braku czasu na regenerację, choć staram się bardzo świadomie ,,zarządzać” swoją energią - siłą - wytrzymałością podczas długich dni na lodzie.

 

Mistrzostwa świata i Ameryki Północnej odbędą się w pierszym tygodniu lutego. W USA panują dobre warunki lodowe - a nawet jest tam za zimno - mam nadzieje, że ta pogoda wykręci kółko i zjawi się jeszcze w Europie. Mistrzostwa Europy zaplanowane są na koniec lutego w Finlandii - w międzyczasie jeszcze mistrzostwa Polski ale najwyraźniej poraz kolejny za granicą - na Litwie… Sporo podróżowania ale z tym musimy się już pogodzić. Moja żona nazywa nas bojerowców - ostatnimi dinozaurami tego sportu - i niestety muszę przyznać jej rację. Ja miałem wielki szczęście i przywilej ścigania się w najlepszych latach bojerów - pod względem organizacyjnym i pogodowym - te czasy już niestety nie wrócą. Jedno jest pewne - ten piękny sport zawsze był pełen poświęceń i wyrzeczeń - warty niezliczonych godzin spędzonych na bardzo precyzyjnym przygotowaniu sprzętu i niezliczonej ilości godzin spędzonych na podróżach w poszukiwaniu idealnego lodu.

Pasja na całe życie - bojery :-)

Pozdrowienia z Majd

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sezon bojerowy rozpoczęty :-) 1 miejsce w regatach w Finlandii

Witam po bardzo długiej przerwie letniej, w której też sporo się działo. Napiszę o tym krótko w najbliższym czasie, bo zbliża się przecież koniec roku i dobrze by było zrobić jakieś krótkie podsumowanie i napisać o planach, tych bliższych i dalszych.

 

 

Wczoraj wróciłem z tygodniowego wypadu na pierwsze regaty bojerowe do miejscowości Vaala w Finlandii. Ta miejscowość znajduje się prawie 600 km na północ od Helsinek i tam był… lód i to jaki :-)

Prawie 4 dni w podróży i cztery dni intensywnego latania, dwa treningowe i dwa regatowe. Czy się opłaciło ? Naturalnie że tak. Na to pytanie zwykłem zawsze odpowiadać, że już pierwsza minuta w bojerze po tak długiej podróży daje tyle satysfakcji i zadowolenia, że całe zmęczenie podróżą staje się absolutnie nieważne.

Jak zwykle na początku sezonu najważniejsze jest tzw. oblatanie się oraz przetestowanie nowego sprzętu, którego optymalizacja i ,,dostrojenie” są podstawą do szukania lepszej szybkości. Bojery to bardzo zaawansowany technologicznie i technicznie sport, w którym jakość sprzętu i jego odpowiednie przygotowanie i dobranie odgrywa kluczową rolę w walce o czołowe miejsca. Tu ważny jest każdy detal.

 

Na bojerach latam prawie 50 lat - dokładnie 48 i ten sport nadal fascynuje mnie swoimi niezgłębionymi do końca możliwościami technicznymi. Duże doświadczenie pomaga mi w relatywnie krótkim czasie wybrać odpowiedni maszt i płozownicę, ustawić to optymalnie z żaglem oraz wybrać płozy, które są specjalnie naostrzone na dane warunki wietrzne i lodowe. Wiele kombinacji, wiele elementów i wiele możliwości zmian w trymie powodują, że bojery są dużo bardziej skomplikowanym sportem niż żeglarstwo na wodzie.

 

W Finlandii te dwa dni treningowe poświęciłem na przetestowanie nowej płozownicy i nowego masztu, których ugięcie - elastyczność jest dużo większa niż tych, które używałem do tej pory. Zdecydowałem się na ,,taki zestaw” z kilku powodów -

1. jestem coraz starszy, sił coraz mniej - a taki ,, miękki” zestaw spowoduje mniejsze zmęczenie mięśni podczas wyścigu i wyczerpanie organizmu w trakcie kilkudniowej rywalizacji, kiedy brakuje czasu na ,,recovery”.

2. Szybsze i łatwiejsze przyśpiesznie po starcie i zwrotach.

3. Lżejsza praca szotem grota.

 

Ale najważniejsze jest znalezienie odpowiedzi na pytanie - jaka jest szybkość maksymalna w porównaniu do rywali.

 

A ta była bardzo dobra a nawet bardzo dobra - podczas treningów i regat - szczególnie przy silniejszym wietrze byłem zdecydowanie najszybszy - co dla mnie jest super informacją, bo tej pory miałem przewagę przy relatywnie słabych podmuchach wiatru.

pierwszego dnia było bardzo - bardzo zimno - silny wiatr i - 8 stopni, temp. odczuwalna podczas żeglugi z szybkością ok. 70 - 80 km/h to ok. -30 a organizm jeszcze nie przyzwyczajony :-) . Zmarzłem potężnie i niestety nawet sauna nie ochroniła przed katarem.

Nowe żagle współpracują z masztem też bardzo ładnie - można powiedzieć, że wszystko jest OK.

Ja - a raczej moje ciało mimo kataru zniosło w miarę dobrze wysiłek tych 4 intensywnych dni.

 

Rywalizacja podczas regat była jak zwykle zacięta, szczególnie cieszy udana konfrontacja z Rasmusem - utalentowanym młodym żeglarzem z Estonii oraz moimi młodszymi kolegami z Teamu 1 D.


Następne regaty na początku stycznia - w Szwecji ewentualnie w Estonii. U nas zimy na razie nie widać.

Pozdrawiam z Majd

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Zwycięstwo na mistrzostwach Finlandii.

W fińskim czempionacie wystartowało 60 zawodników z 10 państw. Pierwszego dnia rozegraliśmy 2 wyścigi eliminacyjne i 2 finałowe. Wiatr wiał z siłą 4-6 m/s a lód stawał się z godziny na godzinę coraz bardziej miękki. Trasa regat była długa, co dawało mi duże możliwości w nadrobieniu strat po wolniejszym sprincie na starcie. Szybkość mojego bojera była zadawalająca, co ułatwiło mi wywalczenie bardzo dobrych miejsc: 1,1,1 i 2. Niestety cały dzień walczyłem już z potężnym bólem pośladka lewej nogi. Miałem nadzieję, że rozciąganie, sauna i nasmarowanie maścią pomoże odrobinę, ale okazało się, że dokuczający ból nie pozwolił mi spać w nocy. W niedzielę rano ledwo wstałem z łóżka i ,,brakowało” mi około 30 cm aby dosięgnąć do palców lewej nogi. Rozsądniej byłoby się wycofać z rywalizacji, wtedy nie nadwyrężyłbym jeszcze bardziej tej kontuzji a cierpienie i rehabilitacja trwałoby krócej. Postanowiłem jednak ubrać się w kombinezon, przygotować bojera i polecieć na linię startu. Samo schylenie się aby założyć płozę było problemem, a co mówić dopiero o szybkim bieganiu i ekstremalnego wysiłku podczas rywalizacji. Tego dnia trasa była praktycznie o połowę krótsza, nazywam taką sprinterską, która niestety nie zostawia sporo możliwości i czasu na nadrobienie strat. Mimo to poradziłem sobie bardzo dobrze, finiszując na 4 i 3 miejscu za każdym razem awansując o sporo pozycji. Ta walka o każdy metr pozwoliła mi obronić prowadzenie i wygrać te mistrzostwa z przewagą jednego punktu. Z ostatniego wyścigu wycofałem się, bo na pierwszej halsówce potężna zmiana w sile i kierunku wiatru spowodowała, że zawodnicy startujący w lewą stronę trasy uzyskali wielką przewagę i nie było najmniejszych szans dla mnie abym doleciał do mety na 3 miejscu. Ten wyścig był tzw. odrzutką i nie był zaliczany do punktacji generalnej.

już wielokrotnie wspominałem o tym, że rywalizacja na najwyższym poziomie w moim wieku powoduje negatywne skutki zdrowotne. W tym pięknym sporcie, który uprawiam od prawie 50 lat, obciążenia dla organizmu są bardzo duże i tak naprawdę wiedzą o tym tylko Ci, którzy poczuli smak rywalizacji. Ja jestem praktycznie jedynym zawodnikiem na świecie, który w wieku 62 lat rywalizuje jeszcze na najwyższym światowym poziomie. Ale jak widać coraz częściej organizm płaci za to coraz większą cenę :-) . Ale co nas nie zabije czyni nas mocniejszym ! i trzymajmy się tego :-)

wyniki

https://manage2sail.com/fi-FI/event/de6579c4-b9bd-45be-8d7e-5784fda3ab31#!/results?classId=DN

 

pozdrowienia z Olsztyna

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone