LVT – La Maddalena – dzień 3

Dzisiaj przy wietrze dochodzącym do 18 węzłów rozegraliśmy dwa dobre wyścigi z Mascalzone Latino i Emirates Team New Zealand. Niestety oba minimalnie przegraliśmy. W pierwszym wyścigu sędziowie ukradli nam zwycięstwo na krótko przed metą nakładając na nas karę za żeglugę powyżej kursu właściwego, co absolutnie było ich błędną interpretacją sytuacji, w której mieliśmy pełną kontrolę nad rywalem pozbawionym praktycznie wszystkich szans na wyprzedzenie nas. Niestety, „ściany” pomagają gospodarzom również w naszym sporcie.

Photo copyright: LouisVuittonTrophy.com

Drugi wyścig przegraliśmy o 4 sekundy po bardzo wyrównanym meczu, który pokazał, że czeka nas jeszcze długa droga, aby być w stanie w ciasnych sytuacjach przy tak silnym wietrze zrealizować wszystkie założenia taktyczne. Mieliśmy bowiem duże szanse na wyprzedzenie „Kiwi” tuż przed metą, ale ostatni zwrot przez rufę nie wyszedł nam zupełnie. Komunikacja, zgranie, koncentracja, przewidywanie ruchów przeciwnika i odpowiednie przygotowanie się do właściwej riposty całej załogi, a szczególnie grinderów, to dziedziny, nad którymi musimy jeszcze sporo popracować. Te jachty nie wybaczają nawet najmniejszych błędów i do wykonywania perfekcyjnych manewrów potrzebna jest doskonale zgrana, doświadczona 17 osobowa załoga, a na wyszkolenie takiej potrzeba kilka lat… Nie wolno nam zapomnieć, że w składzie mamy 5 „świeżych” żeglarzy rosyjskich, dla których to jest zupełnie nowa gra. Poza tym inni doskonale wiedzą, że mogą wykonywać swoją pracę dużo lepiej.
Do rozegrania pozostało nam jeszcze 5 wyścigów i mimo tego, że dzisiaj przegraliśmy dwa wyścigi, optymistycznie patrzymy na następne mecze.  W porównaniu z regatami w Auckland jesteśmy dużo silniejszym teamem, co pokazał dzisiejszy, wyrównany mecz z Teamem New Zealand.

Jutro zmierzymy się z Teamem Origin,  w którym żegluje Paweł Bielecki, jeden z najsilniejszych grinderów na świecie (przydałaby się jego siła i doświadczenie na naszym jachcie :) ) oraz z francuskim zespołem Aleph.

Pozdrowienia ze słonecznej Sardynii,

Karol Jabłoński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Louis Vuitton Trophy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.