Po krótkiej przerwie technicznej wracam do aktywności na stronie 🙂

Kilka tygodni minęło od zakończenia sezonu, lód dawno stopniał, a sprzęt wylądował w garażu i wciąż się uśmiecham.

W 63. roku życia ukończyłem jeden z najbardziej owocnych sezonów w mojej karierze: złoto na mistrzostwach Ameryki Północnej, srebro na mistrzostwach świata i brąz na mistrzostwach Europy. Komplet medali. Więcej, niż śmiałem oczekiwać.

Ten sport wciąż udowadnia mi, że granice są po to, żeby je przesuwać bez względu na wiek (!). Dziękuję wam wszystkim za wsparcie!

Wszystkim życzę spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych 🐣

Po bezowocnej podróży do Szwecji, w środę wróciliśmy do Polski, a konkretnie do Dąbek, gdzie na nowo odkrytym przez nas jeziorze Bukowo rozegraliśmy w ekspresowym tempie mistrzostwa świata i Europy. Praktycznie można było się spodziewać, że w ciągu dwóch dni odbędą się te dwie najważniejsze imprezy w Europie.

W ciągu mojej długiej kariery żeglarskiej – nie tylko bojerowej, przywykłem do takich decydujących dni.

W czwartek przy średnim wietrze żeglowałem bardzo szybko i stoczyłem zaciętą walkę o złoto z 26 letnim Rasmusem Maalinnem z Estonii, aktualnym mistrzem Europy. Jest to utalentowany zawodnik, którego wspieram sprzętowo od kilku lat.

Miejsca 2,DNF,1,1 stworzyły sytuację punktową, w której ostatni wyścig decydował o kolorach medali. Niestety wiatr znacznie osłabł w śroku trasy, gdzie startowałem i po starcie straciłem dużo dystansu. Do tego z lewej strony przyszła spora zmiana w kierunku wiatru ze sporymi szkwałami. I było pozamiatane… dojechałem do 9 miejsca co było priorytetem, bo przecież miałem już DNF i kolejna, ,,wpadka ” mogła mnie pozbawić miejsca na podium.

Gdyby tak pogdybać, czego nie robię zazwyczaj, to ta kolizja w drugim wyścigu, nie zawininiona przeze mnie kosztowała złoto. Ale z drugiej strony, dobrze, że dzięki mojej szybkiej i odpowiedniej reakcji uniknąłem potężnego zderzenia, które mogło skutkować nie tylko kompletnym zniszczeniem sprzętu, ale też poważną kontuzją ewentualnie połamanymi nogami. Obraz ten przewija mi się jeszcze przed oczami….

Te 5 wyścigów kosztowało mnie bardzo dużo sił, a czasu na regenrację było zbyt mało, aby w piątek być w pełni sił. Do tego słaby, zmienny w kierunku i sile wiatr, wymuszający długi sprint na starcie, co w ostatnich latach nie jest moją najsilniejszą stroną ;-). To powoduje, że od początku muszę odrabiać straty co jest zadaniem bardzo trudnym, bo moi dużo młodsi rywale są doskonałymi żeglarzami i żeglują bardzo szybko.

Miejsca 3,4 i 12 dawały mi 3 miejsce w bardzo ,,potasowanej” stawce. Dziś, czyli w sobotę dalsze wyścigi nie odbyły się z powodu bardzo silnego wiatru i 20 cm zbitych zasp śnieżnych na lodzie. Ja i tak bym już nie wystartował, ponieważ moje nogi, a szczególnie łydki odmówiły posłuszeństwa. Zakwasy i naciągnięty prawy achilles, do tego ogólne przemęczenie i wychłodzenie organizmu z lekkim przeziębieniem. Granice wytrzymalości mojego organizmu zostały przekroczone. Zbyt duża intensywność wysiłku, do tego podróże, brak czasu na odpowednią regenerację, wiek, to wszytsko ma wpływ.

Uppsss – co za sezon, w którym przełamałem kolejne bariery, w którym ,,ponad” zrealizowałem moje oczekiwania.

Wczoraj wieczorem wróciłem zmęczony z regat, które poświęciłem na ostatnie testy sprzętu przed mistrzostwami świata i Europy.  Rozegraliśmy 10 wyścigów, po 5 dziennie, przy średnim wietrze . Dominował Michał Burczyński, który był poza zasięgiem ,,szybkościowym”. Ja jestem zadowolony z efektów zmian wielu kombinacji sprzętu, które zaowocowały dobrą szybkością w ostatnim wyścigu.

Prawda jest taka, że mimo srogiej zimy, nie miałem warunków do treningów i testowania,

Zaśnieżone duże jeziora mazurskie zmniejszyły radykalnie szanse na to, że mistrzowskie imprezy odbędą się u nas. Mówi się o Estonii, ale o  tym dowiemy się w czwartek wieczorem. Tam niestety na piątek i sobotę prognozowany jest duży opad śniegu… co w/g mnie tę opcję wyeliminuje.

najbliższe dni poświęcę na regeneracje mojego wymęczonego organizmu oraz przygotowaniu płóz.

pozdrowienia z Olsztyna

Dzisiaj rozegraliśmy 3 ostanie wyścigi przy silnym wietrze i bardzo szybkiej żegludze. Sa to warunki w których żeglarze amerykańscy czują się bardzo dobrze a aktualny mistrz świata Matt Struble był nie do pokonania.
Tym bardziej cieszy mnie ten sukces.
Były to bardzo wyczerpujące sprinterskie wyścigi, ale dobra szybkość i mądre taktyczne żeglowanie zaowocowały miejscami 3,2,1. Łatwo było się ,,zgubić”, bo wiatr był mało stabilny w kierunku i sile.

Jestem bardzo zmęczony, bo walka na trasie to jedno ale walka z ogromnym zimnem przez te kilka dni była bardzo wyczerpująca.
Na szczęście nie ucierpiałem- żadnych odmrożeń – a było ich sporo u moich kolegów. Musieli zrezygnować ze startu i leczyć bolące rany.
Wiek też robi swoje ale walczę dalej
Jutro wracam do Chicago i w niedzielę ląduje w Warszawie.
Była to długa wyprawa, naznaczona dużą niepewnością, czy te mistrzostwa w ogóle się odbędą i pytaniami czy to wszystko ma sens. Przygotowania, podróż, czas i aspekt finansowy takiego przedsięwzięcia dają wiele do myślenia.
Ważne że wszystko dobrze się skończyło

Pozdrowienia z Green Lake

Dzisiaj znów cały dzień na lodzie i tylko jeden wyścig przy słabym wietrze, w którym wywalczyłem 2 miejsce. Startowałem z lewej strony, gdzie wiało słabiej niż po drugiej stronie halsówki.
Musiałem nadrabiać duże straty, ale dobra prędkość i odpowiednie czytanie wiatru pomogły mi bardzo wyprzedzaniu rywali.

Moi amerykańscy rywale przylecieli na metę z dużą stratą dystansu do mnie i widać było ich problemy z prędkością. Oni mają sprzęt zoptymalizowany do szybkiego żeglowania na gładkim lodzie przy średnim i silnym wietrze. Miałem nadzieję, że rozegramy dziś chociaż jeden wyścig ale race oficer robił wszystko aby następny wyścig się nie odbył, bez powodu przesunął trasę za blisko brzegu, potem w inne miejsce, a potem wysłał nas ,,do domu” , bo podobno słońce było już za nisko co ograniczało widoczność…. I że wiatr jest zmienny w kierunku…


Jutro ostatni dzień, powieje silniej, co odpowiada bardziej Amerykanom, ale dam z siebie wszystko aby powalczyć z nimi.Planowane jest rozegranie 3 wyścigów dla każdej floty, czyli praktycznie jesteśmy dopiero w połowie regat. Oj długi to pobyt w USA i mało latania… Nie pierwszy to raz i ostatni ale trudno jest zaakceptować taką celową nieudolność Komisji Regatowej, bo inaczej tego nie widzę
Fight goes on!


Pozdrawiam z nadal mroźnego zielonego jeziora

Wyniki:
https://www.sailwave.com/results/2026%20IDNIYRA%20North%20Americans.htm

Wczoraj z powodu silnego i porywistego wiatru oraz ekstremalnych niskich temperatur wyścigi zostały odwołane.


Dzisiaj rozegraliśmy 3 wyścigi przy wietrze 5-6 m/s ze szkwałami do 8 m/s w temp. odczuwalnej-25 stopni C. Temperatura ta jest dużo niższa podczas ścigania się.
Na lodzie byliśmy 6 godzin, od 10 do 16….


Trasa krótka około 1300m, twardy ale nierówny lód pokryty warstwą nawianego nocą piasku powodował, że płozy szybko się tępiły. Zmienny w kierunku i sile wiatr rozdawał karty, czego szczególnie doświadczyłem w ostatnim wyścigu, w którym finiszowałem na 6 miejscu. Na pierwszej halsowce zwolniłem bardzo w tzw. poduszce bez wiatru a rywale polecieli szybko w szkwałach. Takiej straty nie da się odrobić na tak krótkiej trasie. Byłem zadowolony z wywalczonego 6 miejsca jak i z pozycji 3 i 2. W każdym z nich walczyłem o każdy metr z szybkimi żeglarzami amerykańskimi. Ale cieszy fakt, że mam dobrą szybkość, która pozwoliła mi skutecznie obronić 2 miejsce po zaciętej walce ze Stevem Orlebeke, aktualnym liderem mistrzostw. Pokazuje to wyraźnie, że nasze żagle 1D produkowane w Polsce niczym nie ustępują zagranicznej konkurencji.

Jutro mniej wiatru i zapowiada się kolejny ciężki i długi dzień w biurze.

Pozdrowienia z Green Lake

Wczoraj mimo ekstremalnego zimna poleciałem na trening i zrobiłem 4 serie po 3 okrążenia na ustawionej trasie. Wiatr wiał z siłą 6-8 m/s, latanie było bardzo szybkie, powierzchnia lodu bez śniegu, lekko chropowata, ale dużo zamarzniętych pęknięć, szczelin, których nie sposób ominąć. Mało przyjemne uczucie…

Dziś jak się tego spodziewałem wyścigi zostały odwołane ze względu na bardzo silny wiatr i niskie temperatury. Jutro w końcu będziemy się ścigać, choć nadal będzie ekstremalnie zimno.

Bojery to sport, który jest bardziej uzależniony od pogody niż inne sporty zimowe, które też borykają się z jej kaprysami w ostatnich latach.

Pamiętam doskonale mój pierwszy wyjazd do USA na mistrzostwa świata i AP w roku 1985. Wtedy najpierw przyjechaliśmy do Green Bay, gdzie ,, zaskoczyły” nas temperatury w okolicach-20 stopni C i duży opad śniegu. Jechaliśmy chyba 3 dni do New Jersey. Zatoka Barnegat była pokryta piękną tafla lodu, ale kilka dni czekaliśmy, aż wiatr straci na sile. Mistrzostwa świata odbyły się w jeden ostatni dzień… To było 41 lat temu i podobnych przypadków było wiele w tym okresie.

Pozdrawiam z Green Lake

Od czwartku jestem już w USA, gdzie zima jest jeszcze bardziej sroga niż u nas. Już przed wylotem wiedziałem, że będzie nieciekawie ale trudno było zrezygnować z tego wyjazdu zaplanowanego ponad miesiąc temu. Jak zwykle musiałem zabrać ze sobą żagle i płozy, a to podnosi koszty biletu o ponad 100 %.

W piątek pakowanie sprzętu na wynajęty samochód i podróż w kierunku jeziora WAWASEE,  koło Syrakuzy, oddalonego od Chicago o 3 godziny drogi na wschód.

Temperatury w okolicy – 20 stopni nie zachęcały do rozpakowania sprzętu i treningu, tym bardziej, że warunki lodowe były kiepskie. Do tego na niedzielę zapowiadany był duży opad śniegu i szanse na planowe rozpoczęcie mistrzostw w tym miejscu były bardzo małe.

Organizatorzy mieli duży kłopot ze znalezieniem innego akwenu, bo większość pokryta jest grubą warstwą śniegu. Jedyną opcją było jezioro Zielone – Green Lake w Wisconsin, 2,5 godziny jazdy na północ od Chicago. Dzisiaj tzn. w niedzielę potwierdzono, że akwen jest bezpieczny i tam od wtorku zaczniemy się ścigać. Wielkim problemem dla nas będą bardzo niskie temperatury, które przez cały następny tydzień będą się wahać od – 20 do – 24w nocy, a w ciągu dnia od – 20 do – 14. Temperatura odczuwalna ok – 30, ale podczas żeglugi z dużą szybkością będzie wynosić ok. -40 a nawet – 50.

Będą to bardzo ekstremalne warunki i najważniejszym zadaniem będzie poradzenie sobie z tak niskimi temperaturami i uniknięciem odmrożeń.

Jutro rano ruszam w drogę, żeby około 11 być już na lodzie, prognozowana temperatura o tej godzinie to – 22 stopnie C i będzie wiał średni wiatr. Nie wiem, czy trening będzie miał sens.

Będą to ciężkie i wyczerpujące regaty. Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę

pozdrowienia z Chicago

W niedzielę na jeziorze Żnińskim rozegraliśmy 5 wyścigów. Piękna pogoda, nie za zimno – 5 C.  wiatr o sile 4-6 m/s, nie za silny jak na maksymalnie ,, długą” trasę, którą można było ustawić na tym małym akwenie. Ścigaliśmy się w dwóch grupach, co zdecydowanie zwiększyło bezpieczeństwo i pozytywnie wpłynęło na jakość rywalizacji. Na początku odbyły się dwa wyścigi kwalifikacyjne, po których czołowa szesnastka ścigała się w topowej grupie A a pozostali w grupie B.

Miejsca 4 i 2 dały mi pewny awans ale też pokazały, że straty po wolniejszym starcie na tak krótkiej trasie są nie do odrobienia. Z moją szybkością też zawsze nie było najlepiej, ponieważ sporo eksperymentowałem z nową płozownicą i masztami.

W finałowych wyścigach zająłem miejsca 4,6,7 po zaciętej walce o każdy metr 🙂

Zadawalające jest to, że fizycznie dałem radę i że powalczyłem zacięcie z moimi młodszymi kolegami, którzy tworzą czołówkę światową. Każdy z nich był już przecież mistrzem świata lub Europy i to nie jeden raz!

Tu  1 wyścig finałowy –  po okrążeniu dolnego znaku,  przed Tomkiem Zakrzewskim, zwycięzcą regat

W czwartek lecę już do USA na mistrzostwa Ameryki Północnej oraz Stanów Zjednoczonych. Zobaczymy co tam ugram, za oceanem lodu było dużo i wszyscy są dobrze ,,oblatani”.

pozdrowienia z Majd

Zima taka jak dawniej dokucza sporymi opadami śniegu i niskimi temperaturami. My jesteśmy zadowoleni z mrozu, który po kilkuletniej przerwie dotarł do nas i skuł lodem największe jeziora. Rosną szanse, że zaplanowane na połowę lutego mistrzostwa świata i Europy odbędą się w Polsce.

Od czwartku zeszłego tygodnia żeglowałem już 4 dni, dwa w Nowych Gutach i dwa na jeziorze Wulpińskim, nad którym mieszkam.

Twardy, chropowaty lód i zmrożone zaspy, do tego silny wiatr i temperatura -10 C. odczuwalna podczas żeglugi z szybkością ok 80- 90 km/h to około –30 a nawet –40

Śniardwy – wyczerpujące dwa dni treningowe, wiek daje znać o sobie ale się nie poddaję.

A tu już u siebie w domu na idealnie gładkim lodzie piękne i szybkie żeglowanie nawet przy słabym wietrze.  5-6 centymetrowa warstwa puszystego śniegu jeszcze nie hamuje bojera.

Ale nadal zimno…

W najbliższy weekend planowane są mistrzostwa Polski, które odbędą się prawdopodobnie na którymś z jezior na zachodzie Polski. Jezioro Duże Żnińskie i Wielimie obecnie są pokryte 15 cm warstwą czystego i gładkiego lodu. Co prawda w środę spodziewane są opady śniegu  przechodzące w deszcz co jak zwykle w takiej sytuacji stawia znak zapytania, bo trudno dokładnie przewidzieć  co się wydarzy na ,,lodowisku” 😉

pozdrowienia z Majd – trzymajcie się ciepło!