|
RC 44 w Puerto Calero - dzień drugi |
|
26.02.2009. |
|
Dzisiaj rozegraliśmy pozostałe 5 wyścigów match racingowych. Pogoda niestety była bardzo niestabilna, wiatr wiał z siłą od 2 do 8 węzłów, a zmiany jego kierunku dochodziły do 60 stopni. Komisja regatowa bardzo często zmuszana była do zmian linii startu, przesuwania górnego znaku i przerywania wyścigów. W tych warunkach bardzo trudno było nam wejść w prawidłowy rytm i bardzo widoczny był jeszcze brak opływania co odbiło się na rezultatach. Mimo tego, że we wszystkich pojedynkach toczyliśmy bardzo wyrównaną walkę, odnieśliśmy tylko jedno zwycięstwo. Po takim ciężkim dniu, trzeba dokonać dokładnej analizy, aby już w niedalekiej przyszłości, czyli na kwietniowych regatach, które odbędą się w Cagliari na Sardynii, większość pojedynków rozstrzygać na naszą korzyść. Jedno jest pewne, poziom rywalizacji w tym roku jest i będzie ekstremalnie wysoki. W załogach większości jachtów znajdują się żeglarze stanowiący trzon różnych teamów przygotowujących się do regat o Puchar Ameryki i chcą wykorzystać możliwość startowania w tak doborowym towarzystwie, na wspaniałych jednostkach regatowych. Generalnie jestem zadowolony z progresu jaki robimy. Wyraźnie widać, że jacht żegluje dużo szybciej, manewry są dużo lepsze i płynniejsze i optymistycznie nastawia to przed rozpoczynającymi się jutro wyścigami flotowymi, w których sterować będą właściciele jachtów.
Pozdrawiam,
Karol Jabłoński Wyniki po drugim dniu: |
|
|
RC 44 w Puerto Calero - dzień pierwszy |
|
25.02.2009. |
|
W dzisiejszym dniu zaplanowane było rozegranie przynajmniej 4 wyścigów match racingowych, ale wiatr pokrzyżował plany komisji regatowej i 8 załogom biorących udział w tych regatach.
W pierwszym wyścigu zmierzyliśmy się z Deanem Barkerem i jego kolegami z Teamu New Zealand. Wiedziałem, że będzie bardzo trudno wygrać z nimi, ale fazę przedstartową rozegraliśmy bardzo dobrze, wygrywając uprzywilejowaną prawą stronę startu. Przed górnym znakiem będąc w dobrej pozycji, krótko przed decydującym crossem, nieco zwolniliśmy w małej dziurze z wiatrem i Deanowi udało się przepłynąć dosłownie kilka metrów przed naszym dziobem i okrążyć 1 górny znak z małą przewagą. Trasa wyścigu była bardzo krótka i doświadczony Barker ze swoim taktykiem Davisem nie zostawili nam żadnych opcji do wyprzedzenia ich.
Drugi start z Russelem Couttsem był bardzo ekscytujący. Start z boi był bardzo korzystny i kontrolując przebieg fazy przedstartowej na 40 sekund przed sygnałem startowym, zmusiliśmy naszego bardzo utytułowanego rywala do wypłynięcia nad linie startu, a sami pożeglowaliśmy w stronę ,,pinu'' startując na pełnej szybkości. W połowie 1 halsówki mieliśmy ok 150 metrów przewagi. Niestety komisja regatowa uznała, że nastąpiła duża zmiana wiatru i wyścig został przerwany. Szkoda, bo raczej dowieźlibyśmy to cenne zwycięstwo do mety.
W 3 wyścigu zmierzyliśmy z Sebastianem Colem, vice mistrzem świata w match racingu i sternikiem teamu K- Challenge. Był to bardzo ciasny wyścig, który najwyraźniej pokazał, że zgranie załogi, poprawnie wykonywane manewry, opływanie i właściwa komunikacja są kluczem do sukcesu. Wygrany start dał nam niewielką przewagę na 1 górnym znaku, po postawieniu genackerów jacht Cereef żeglował dosłownie metr za naszą rufą. wykorzystałem to do zastawienia pułapki na Sebastiana, wykonałem dwa spore ruchy kołem sterowym, aby nasz jacht odrobinę zwolnił. Za późna reakcja naszego rywala spowodowała to, że jego genacker dotknął, naszych bagsztagów, za co został ukarany karą. Niestety, zaraz po tej sytuacji, my z kolei popełniliśmy błąd, błędnie oceniając lay line do dolnego znaku, co zresztą nie było łatwym zadaniem przy tym zmiennym w kierunku i sile wietrze. To kosztowało nas utratę prowadzenia. Przez resztę wyścigu staraliśmy nie stracić zbyt dużo dystansu i wszystko wyglądało dobrze, ale na ostatnim kursie z wiatrem siła wiatru osłabła z 8 do 4 węzłów, co spowodowało, że naszemu rywalowi wystarczyło czasu na wykonanie penalty i na przekroczenie linii mety dosłownie z przewagą 1 sekundy.
Jutro powinniśmy rozegrać pozostałych 5 wyścigów, bo prognoza pogody jest dużo lepsza. Pierwszy dzień pokazał, że wyścigi w tej bardzo doborowej stawce są i będą bardzo zacięte ale najważniejsze jest to, że jesteśmy już w stanie nawiązać równorzędną walkę.
Pozdrowienia,
Karol Jabłoński |
|
|
25.02.2009. |
Wczorajszy dzień dał nam możliwość poznania możliwości szybkościowych jachtu Organika przy bardzo małym wietrze. Nie byliśmy ,,królami'' szybkości, po powrocie do portu dokonaliśmy dużych zmian w trymie masztu, które mają na celu lepsze dopasowanie nowego grota do trymu masztu, aby uzyskać maksimum ,,powera'' przy warunkach wietrznych, które mają też panować dziś. Rozpoczynamy wyścigami match racingowymi i zobaczymy jak sobie poradzimy. Szybkość jachtu jest bardzo ważna, ale moja spora przerwa w regatach match racingowych będzie miała także spore znaczenie. Ostatnie starty to były wyścigi półfinałowe z Teamem New Zealand w roku 2007. Jestem jednak bardzo optymistycznie nastawiony, mimo tego, że przepisy uległy też dużym zmianom, a rywale nie pauzowali...
serdecznie pozdrawiam,
Karol Jabłoński |
|
|
24.02.2009. |
|
Jestem właśnie w drodze na inauguracyjne regaty w klasie RC 44, które w tym tygodniu odbędą się w Puerto Calero na wyspach Kanaryjskich a dokładnie na Lanzarote. Wystartuję na polskim jachcie Organika, którego właścicielem i sternikiem w wyścigach flotowych jest Maciej Nawrocki. Będzie to mój pierwszy start w tej klasie i nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawy jak sobie poradzimy na tych pierwszych regatach w konfrontacji z czołowymi teamami. Jachty klasy RC 44 (www.RC44.org), są ,,teoretycznie‘‘ monotypami, a załoga składa się z 8 żeglarzy, z tego tylko 4 może mieć status zawodowca. W pierwszych dwóch dniach regat rozgrywane są wyścigi match racingowe, w których jachtami sterują żeglarze zawodowi. Z tego powodu klasa ta skupia najlepszych sterników match racingowych. James Spithil, Russel Coutts (twórca tej klasy), Sebastian Cole, Dean Barker, to tylko niektóre nazwiska świadczące o najwyższym poziomie rywalizacji. W pozostałych 3 dniach odbywają się wyścigi flotowe, a sternikami są właściciele jachtów, a funkcje taktyka przejmują zawodowcy. W tym sezonie zaplanowane jest rozegranie 6 regat, ostatnie odbędą się w listopadzie w Dubaju. W załodze Organiki m.in. są najbardziej doświadczeni polscy żeglarze: Grzesiek Baranowski, Jacek Wysocki, Piotr Przybylski, to z nimi w 2002 roku zdobyłem tytuł mistrza świata w match racingu i bardzo się cieszę, że po kilku latach przerwy ponownie będziemy żeglować razem. Arek Fedusio, Krzysiek Gerlitz, Stefano Gerardi i Kasper Orkisz wzmacniają nasz team. Wystartujemy ,,na świeżości‘‘, bo niecałe 2 dni treningowe to okrutnie mało, aby po przerwie zimowej wejść w rytm, lepiej opanować i poznać jacht. W takich przypadkach lubię mówić żartem ,,kto dużo trenuje ten nic nie potrafi“. Jestem przekonany, że z dnia na dzień powinno być lepiej.
We wtorek odbedą się już pierwsze próbne wyścigi, które pokażą nam bardziej realny obraz rywalizacji. Pozdrowienia z Puerto Calero Karol Jabłoński |
|
|