|
Cienie i blaski przedbiegów 33 edycji PA |
|
03.10.2007. |
Do rozpoczęcia 33 edycji Pucharu Ameryki pozostały jeszcze co najmniej 2 lata, ale już teraz międzynarodowa prasa śledzi poczynania wszystkich teamów. Jest to bowiem okres kompletowania załóg, który pozwala nam zaobserwować jak kształtować się będzie „siła robocza” syndykatów walczących o najstarsze żeglarskie trofeum na świecie.
United Internet Team Germany poinformowało niedawno o „nabyciu perełek” w postaci Jochena Schuemanna na stanowisku Managera Teamu, Karola Jabłońskiego na stanowisku sternika i Jasona Ker’a jako głównego konstruktora. I podczas, gdy UITG z właściwą sobie niemiecką precyzją rośnie w siłę, jego pucharowi oponenci borykają się z zaciętymi negocjacjami kontraktów z dotychczasowymi członkami swoich teamów i innymi nieoczekiwanymi problemami.
Na początek cios dla Kiwi. Terry Hutchinson, od 2004 roku taktyk na Emirates Team New Zealand, właśnie rozstał się ze swoim syndykatem. Powód? Nie trudno się domyślić, że brak porozumienia w zasadniczej kwestii honorarium Hutchinsona. Posiadający także na swoim koncie Mistrzostwo Świata w klasie J/24, Farr 40 i IMS Hutchinson tak skomentował odejście z ETNZ: "To były dobre i zacięte regaty. Uwielbiałem się ścigać i wierzę, że osiągnęliśmy niezły wynik. Mimo, że jestem rozczarowany brakiem satysfakcjonującego porozumienia z ETNZ, sukces kampanii otworzył przede mną niesamowitą liczbę możliwości, które mogę teraz wykorzystać."
Tymczasem Brytyjski Team Origin również opóźnia podpisanie kontraktu m.in. z nominowanym na stanowisko sternika Benem Ainslie co pociąga za sobą komplikacje olimpijskich planów dwukrotnego złotego medalisty olimpijskiego. Jak się bowiem okazało Ben Ainslie został pominięty we wstępnych nominacjach do brytyjskiej kadry olimpijskiej. Przyczyna? Opóźnienie rozmów z dyrektorem Teamu Origin Mikem Sandersonem powstrzymało RYA od rozwiązania tego problemu. Decyzja ma zapaść lada dzień i albo wielokrtony mistrz świata w klasie Finn zostanie nominowany do kadry, albo też będzie musiał stawić czoła swojemu klasowemu koledze Edowi Wright podczas Finn Gold Cup w styczniu w Melbourne, aby zapewnić sobie udział w brytyjskiej reprezentacji olimpijskiej na IO Pekin 2008.
Na tym jednak nie koniec pucharowych atrakcji. Trymer Alinghi Simon Daubney stanął w środę przed 5 osobowym Jury Pucharu Ameryki po tym, jak 23 czerwca br, podczas rutynowej kontroli, w jego moczu wykryto niedozwolone środki dopingowe. Jury oświadczyło, że pomimo stwierdzenia przez Norweską Agencję Antydopingową obecności niedozwolonych substancji, nie widzi w tym winy lub zaniedbania samego Daubney’a. Jak trymer zwycięskiego syndykatu 32 edycji PA sam mówi” „(…) Jest to dla mnie ulga, gdyż nigdy świadomie nie przyjąłbym zakazanej substancji. Tym niemniej rezygnuję z Alinghi do momentu całkowitego wyjaśnienia sprawy, aby moja załoga mogła kontynuuować przygotowania bez jakichkolwiek zakłóceń. Mam nadzieję wrócić do teamu jak tylko moje nazwisko zostanie oczyszczone z zarzutów.” Skiper Alinghi Brad Butterworth dodaje wsparcia teamowemu koledze: „To naprawdę przykre, że Simon musiał przejść przez to nieprzyjemne doświadczenie i zarówno jego przyjaciele jak i ja w pełni popieraliśmy go od początku ujawnienia tej sprawy.(…) To bardzo cenny członek zespołu i bliski przyjaciel i dodajemy otuchy jemu i jego rodzinie, która musiała znosić ten ciężki okres”. Jak można zauważyć solidarność w każdym calu, ale na jak długo…?
A na zakończenie wieści z dawnej bazy Karola Jabłońskiego czyli Desafio Espanol. Jako Challenger of Record 33 edycji PA Hiszpanie nie ustają w próbach skompletowania wysoko wykwalifikowanej załogi, najlepiej z rodzimego „podwórka”. Ich dwa nowe nabytki to Hiszpanie Nacho Braqurais i Antonio Piris, którzy zajmą stanowiska trymerów. Desafio Espanol planuje w drugim tygodniu października pójść w ślady Teamu Origin i ogłosić skład całej załogi. Na chwilę obecną dwa pytania gorliwie oczekują odpowiedzi: czy Paul Cayard dołączy do hiszpańskiego syndykatu i kto stanie za sterami Desafio Espanol?
Cały czas czekamy także na potwierdzenie czy BMW Oracle Racing dołączy do grona dotychczasowych pięciu challengerów 33 edycji PA. Dla przypomnienia dodam, że sprawa obijała się o dokonanie poprawki w protokole i przyznanie Desafio Espanol tytułu Challenger of Record. Zarzuty Amerykanów zostały oddalone, a Amerykanie zostali wezwani do przysłowiowego „zawieszenia broni” i przystąpienia do PA jako normalny uczestnik. Kiedy i czy w ogóle to nastąpi powinniśmy przekonać się niebawem, ale biorąc pod uwagę zwerbowanie Russela Couttsa na stanowisko CEO wszystko wskazuje na to, że BMW Oracle Racing powinno się przełamać.
A już za tydzień pierwsze wieści z Walencji od Karola Jabłońskiego. Zapraszamy! Zosia Truchanowicz |
|
|
Jochen Schuemann, Karol Jabłoński i Jason Ker - filary TEAMu GERMANY |
|
24.09.2007. |
|
Witajcie po wakacjach! Zaczynamy śledzić co słychać w Walencji, jak syndykaty przygotowują się do 33. edycji Pucharu Ameryki. Nasza pierwsza informacja w nowym sezonie to relacja z konferencji prasowej Teamu Germany (źródło: valenciasailng.com / united-internet-team-germany.de). A już w październiku zapraszamy na wyprawę po syndykatach, które zgłosiły akces do 33 edycji Pucharu Ameryki. Szczególnie przyglądać się będziemy przygotowaniom niemieckiego syndykatu, skąd na bieżąco komentował będzie Karol Jabłoński. Konferencja prasowa 19.09.2007 „Dzisiaj spełniło się marzenie niemieckiego żeglarstwa! Nie tylko kontynuujemy kampanię w Pucharze Ameryki, ale również Jochen Schuemann i Karol Jabłoński dołączyli do teamu z olbrzymim wsparciem United Internet AG, Audi AG i Porsche Consulting co pozwala nam z nadzieją oczekiwać 33 edycji Pucharu Ameryki”. Tymi słowami komandor ‘Deutsche Challenger Yacht Club’ podsumował 5 sierpnia br oficjalne przystąpienie niemieckiego syndykatu do 33 edycji Pucharu Ameryki.
Od tamtego dnia niemiecki challenger, jako jeden z pierwszych, prowadzi intensywne przygotowania do Pucharu w swojej bazie w Walencji. „Czas jest decydujący w Pucharze Ameryki i działa na naszą korzyść” – powiedział skiper United Internet Team Germany Karol Jabłoński.
Podczas środowej telekonferencji zdradzono jeszcze kilka innych ciekawostek, które mogą śmiało działać jako straszak na przeciwników United Internet Team Germany. Zakupiony kilka tygodni temu jeden z najnowszych jachtów zwycięzcy Srebrnego Dzbanka Alinghi SUI-91, stanowi silne ogniwo w łańcuszku pucharowych przygotowań. Wstrzymano tym samym konstrukcję GER-101, a nowo nabyty jacht z nową nazwą GER-91 zostanie w najbliższych tygodniach przetransportowany ze Szwajcarii do niemieckiej bazy w Walencji.
Tak poważny wydatek nie byłby jednak możliwy bez mocnego wsparcia finansowego dwóch głównych sponsorów niemieckiej kampanii: United Internet AG i Audi AG. Obecność Audi AG w Pucharze będzie wyjątkowo widoczna, gdyż znany wszystkim symbol Audi w postaci czterech kółek będzie umieszczony na spinakerze, a marka 1&1 na grocie. „Puchar Ameryki to jedne z najsławniejszych regat na świecie. Aby stawić czoła temu wielkiemu i fascynującemu wyzwaniu trzeba mieć odwagę, silny zespół ludzi i perfekcyjną technikę. Jesteśmy dumni, że mogliśmy znaleźć się na pokładzie niemieckiego syndykatu.” – podsumował przystąpienie Audi do projektu AC Rupert Stadler, członek zarządu Audi AG.
Perełką telekonferencji było jednak ogłoszenie „mózgu” całego przedsięwzięcia tzw. Head of Team. Manager niemieckiego syndykatu Michael Scheeren nie obierał w słowa i w bardzo rzeczowy sposób poinformował: „Drugie z rzędu uczestnictwo niemieckiego jachtu w legendarnej walce o najstarsze trofeum na świecie będzie prowadzone przez multi-medalistę olimpijskiego i dwukrotnego zwycięzcę Pucharu Ameryki Jochena Schuemanna. W ciągu ostatnich kilku tygodniu skrupulatnie odrabialiśmy naszą pracę domową. Po ogłoszeniu Karola Jabłońskiego skiperem niemieckiego challengera jesteśmy teraz gotowi powitać Jochena Schuemanna jako nowego Managera Teamu”. Czterokrotny medalista olimpijski w klasach Finn i Soling, związany od 2003 roku z Alinghi Schuemann nie krył swojej radości: „Uczestnictwo w Pucharze Ameryki dla Niemiec jest dla mnie spełnieniem marzeń. Dla niemieckiego syndykatu to powrót z wyśmienitą pozycją startową.” Schuemann nie marnuje czasu. W ciągu kolejnych paru tygodni będzie kompletował załogę na następne dwa lata. „Rozmawialiśmy już z wysokiej klasy żeglarzami i to pozwala mi optymistycznie patrzeć w przyszłość” – dodaje Schuemann.
Dotychczasowy skład zespołu uzupełnił ponadto nowo mianowany konstruktor Brytyjczyk Jason Ker. Ker zasłynął jako główny konstruktor Teamu Shosholoza podczas 32 edycji Pucharu, gdzie jako pierwszy skonstruował jacht odpowiadający 5 wersji przepisów klasowych Pucharu Ameryki. Po doskonałym sprawdzeniu się syndykatu południowo-afrykańskiego w tegorocznym Pucharze, Shosholoza chciała zatrzymać Ker’a w swoich szeregach. Jak się jednak okazało nie udało się dojść obu stronom do porozumienia w zasadniczych (czyt. finansowych) kwestiach. Wiadomość ta bynajmniej nie zmartwiła Niemców, którzy sukcesywnie rosną w siłę! Takie znakomitości jak Jochen Schuemann, Karol Jabłoński i Jason Ker stanowią na tym etapie przygotowań obiecujący motorek napędowy całego syndykatu i pozwalają zauważyć, że kręgosłup United Internet Team Germany nabiera solidnych kształtów. Jakie niespodzianki szykuje jeszcze dla nas niemiecki challenger? O tym dowiecie się już wkrótce prosto z niemieckiej bazy w Walencji, po której krok po kroku będzie oprowadzał nas skiper United Internet Team Germany Karol Jabłoński.
Do usłyszenia wkrótce! Zosia Truchanowicz
|
|
|
33. Edycja Pucharu Ameryki i nowa klasa jachtów! |
|
05.07.2007. |
|
Dziś w samo południe na konferencji prasowej, uchylono rąbka tajemnicy i podpisano Protokół zawierający podstawowe założenia 33 edycji Regat o Puchar Ameryki. Największą nowością jest wprowadzenie nowej klasy jachtów.
Przy narodzinach Pucharu Ameryki, w akcie darowizny trofeum ustalono, że reguły rywalizacji kolejnej edycji zawsze będzie narzucał zwycięzca, który wygra lub obroni Puchar. Dzisiaj w Walencji Brad Butterworth - skipper zwycięskiego teamu Alinghi, Hamish Ross - radcą prawny Alinghi oraz Michel Bonnefous - prezes ACM, ogłosili oficjalnie Protokół zawierający podstawowe założenia rywalizacji dla 33 Edycji America’s Cup.
Wiadomo już, że do walki stanie flota jachtów nowej klasy. Super jachty mają mierzyć 90 stóp, a do ich obsługi potrzebnych będzie aż 20 członków załogi (dotychczas było 17). “Wszyscy chcemy wprowadzenia nowej klasy łodzi, większych, bardziej ekscytujących i trudniejszych do żeglugi i co za tym stoi jeszcze szybszych”, powiedział Butterworth. „Chłopcy będą musieli być doskonale przygotowani fizycznie, bo to będą naprawdę trudne jachty do żeglowania.”
Nowością są też rozgrywki przedeliminacyjne, w których wyłonione zostaną teamy właściwych Challengerów. Rozegrają się one jednak jeszcze na jachtach starej klasy. Albowiem pierwsze regaty jachtów nowej klasy będą mogły się odbyć dopiero po upływie 18 miesięcy od oficjalnego ogłoszenie zasad konstruowania tych jednostek.
Na konferencji nie zdradzono ani miejsca ani czasu, w którym będzie toczyć się kolejna batalia o Puchar. 33 America's Cup na pewno rozegra się nie wcześniej niż w 2009 roku i nie później niż w 2011. Potwierdzono, iż trwają rozmowy co do przedłużenia umowy z samorządem Walencji w kwestii goszczenia kolejnej edycji Pucharu. Walencja wydaje się naturalnym partnerem do tego celu, ale wiadomo, że istnieje też lista innych miast, które chętnie zorganizowałyby u siebie taką imprezę.
Wszystkie istotne zasady 33 Edycji America’s Cup muszą zostać ogłoszone najpóźniej do końca 2007 roku. Magdalena Lasocka / "Jachting" |
|
|
Alinghi wygrywa 32. Puchar Ameryki |
|
03.07.2007. |
5:2 to wynik końcowy bardzo zaciętej rywalizacji we wszystkich siedmiu wyścigach. Dzisiejszy ostatni, rozegrany przy wietrze o sile od 14 do 17 węzłów miał bardzo dramatyczny przebieg. Po równym starcie, Alinghi broniło prawej strony pierwszej halsówki i okrążyło górny znak z przewagą 7 sekund, która stawiała przed nimi bardzo trudne zadanie na kursie z wiatrem. W tych warunkach jacht żeglujący z tyłu może łatwiej uplasować jacht w pozycji, w której będzie zakłócał wiatr liderowi. Podczas ostatniego zwrotu przez rufę żeglarze Alinghi mieli problemy z kontrolą trymu genakera, który przez dłuższą chwilę łopotał. Ten błąd natychmiast wykorzystali Kiwi wyprzedzając rywali po nawietrznej i okrążając lewą dolną boją z przewagą 14 sekund. Ale….. to niestety zmusza ich do wykonania jednego zwrotu przez sztag więcej (to ten pierwszy na lewy hals) kosztujący na ogół cenne 10-15 sekund a poza tym oddają prawą stronę rywalowi, który będzie miał przewagę prawego halsu. Nie ma to tak wielkiego znaczenia przy słabym wietrze ale przy 12-15 węzłach jest to manewr w miarę ryzykowny, ponieważ na 1 crossie jacht żeglujący prawym halsem (Alinghi dzisiaj), ma duże możliwości, aby uniemożliwić jachtowi na lewym przepłynięcie przed dziobem na prawą stronę trasy zmuszając go do wykonania zwrotu przez sztag. To jest zazwyczaj kluczową sytuacją w wyścigu. Sytuacja kolizyjna zaistniała przed górnym znakiem, kiedy Kiwi, będąc w bardzo trudnej sytuacji, zrobili zwrot przez sztag na lewy hals i próbowali przepłynąć za rufą Alinghi, zakończyło się to nałożeniem przez sędziów kary na jacht nowozelandzki. W rzeczywistości to powinno oznaczać koniec emocji i łatwe dowiezienie zwycięstwa do mety przez team szwajcarski, ale na krótko przed metą wiatr osłabł i zmienił kierunek, zmuszając załogi do zrzucenia genakerów i postawienia genuy. Manewr ten lepiej wykonali Kiwi, którzy przewidzieli wcześniej to co będzie działo się z wiatrem. Alinghi miało duże problemy, co spowodowało, że jacht stracił bardzo dużo szybkości, TNZ wyszło na prowadzenie, ale musieli wykonać jeszcze karę, czyli zwrot przez sztag. Nowy kierunek wiatru umożliwiał bardzo szybkie jej wykonanie i losy wyścigu były jeszcze nieznane. Wszyscy w napięciu oczekiwali tego co się stanie. Dosłownie na kilka metrów przed metą Nowozelandczycy prowadzili, ale żeglowali dużo wolniej po wykonaniu dwóch szybkich zwrotów przez sztag. Jacht Alinghi rozpędzony bardziej, dosłownie na ostatnich metrach wysunął dziób na prowadzenie i przekroczył linię mety z minimalną przewagą. Zwycięstwo Alinghi daje duże nadzieje na to, że następna 33 edycja regat o Puchar Ameryki odbędzie się w Walencji za dwa lata. Pozdrawiam serdecznie, Karol |
|
|
Puchar Ameryki - wyścig 5 i 6 |
|
01.07.2007. |
Relacje z wyścigu 5 i 6 pisze już z domu w olsztyńskim Łupstychu. Pokonanie 2800 km kompletnie zapakowanym samochodem wymaga sporo czasu. Wiadomości z przebiegu piątego meczu, który obejrzałem w sobotę otrzymywałem telefonicznie z Walencji od Piotra Przybylskiego, a pojedynek szósty oglądałem już w restauracji Przystań w Olsztynie. Żeglarstwo jest grą błędów a zwycięzcą zostaje team, który zrobi ich mniej. Bardzo rzadko można powiedzieć, że popłynęło się perfekcyjny wyścig i wszystko się zrobiło perfekcyjnie. Ja w mojej długiej karierze pożeglowałem może tylko kilka takich idealnych… W wyścigu 5 porwany genaker odebrał szansę na zwycięstwo dla TNZ, tak krótko można by określić przyczynę ich porażki. To, że po tym incydencie Kiwi regularnie odrabiali dystans, było sporym zaskoczeniem nie tylko dla mnie. Nie spodziewałem się, że będą aż tak szybcy w porównaniu z Alinghi. Na początku była mała dziurka… ale na tym właśnie polega specyfika nie tylko tego sportu. Unikanie błędów, minimalizowanie ryzyka, to podstawowe czynniki mające olbrzymi wpływ na sukces. Po wyścigu mówi się, że jedni to mieli szczęście, albo że inni to mieli pecha. Ale prawda jest taka, że fakty te są zapominane, a liczy się tylko zwycięstwo a nie ilość błędów popełnionych i sposób lub styl w jakim się je osiągnęło! Faza przedstartowa w 6 wyścigu była bardzo emocjonująca. Przy wietrze wiejącym z siłą 8 – 9 węzłów jacht wpływający na prawym halsie ma bardzo mocną pozycję, jeżeli w dial up-ie uplasuje się na prawidłowej pozycji, co Ed dzisiaj zrobił w perfekcyjny sposób. Starał się blokować Deana i nie pozwolić mu na pożeglowanie w prawą stronę pola startowego. Zdziwiłem się, kiedy na 2 minuty przed startem zdecydował się na rozpędzenie jachtu i zwrot przez sztag, ponieważ jest to ruch ryzykowny, skazany na stratę kontroli sytuacji, jeżeli jacht zawietrzny wykona perfekcyjnie tzw. JABŁOŃSKI MOVE, który pokazałem dwukrotnie w pojedynkach półfinałowych z TNZ. Niestety Dean po wykonaniu zwrotu przez rufę, nie żeglował w stronę rywala, aby zmusić go do wykonania gwałtownego manewru odpadania, po którym wytraciłby sporo szybkości ale pożeglował półwiatrem, co umożliwiło Edowi uplasowanie jachtu za rufą jachtu Kiwi i objęcie kontroli. Według mnie zwrot przez rufę wykonany przez Deana powinien zostać ukarany tzw. red flag penalty, czyli natychmiastowym wykonaniem kary po przekroczeniu linii startu, co oznaczałoby pewne zwycięstwo dla Alinghi. Sędziowie byli bliżej i ocenili tę sytuację inaczej i trzeba ich decyzję zaakceptować, ale co nie znaczy, że trzeba się z nią zgodzić. Taktyka Alinghi na pierwszej halsówce ponownie była mało konsekwentna. Otworzyli grę nie próbując wyprzeć rywali ponad lay line, a przecież szanse ku temu mieli znakomite i to raczej TNZ znajdował się w kiepskiej sytuacji, znajdując się w lewym rogu trasy po lewej stronie. TNZ prowadząc ok. 12 sekund na pierwszym kursie z wiatrem zdecydował się na okrążenie lewej boi, co było manewrem łatwiejszym i szybszym. Zmusili tym samym Alinghi do wykonania zwrotu przez rufę i pożeglowania do drugiego znaku. Teoretycznie wszystko powinno zakończyć się korzystnie dla Kiwi, ale dodatkowy zwrot przez sztag na lewy hals, którego Szwajcarzy nie wykonywali, kosztował ich utratę części przewagi. Do tego lekka zmiana z prawej strony, którą ich rywale wykorzystali do zrobienia zwrotu na prawy hals spowodowały, że na pierwszym crossie TNZ mógł wykonać tylko lee bow, który nadal był mocną pozycją. Rywale wykonali ponownie zwrot i pożeglowali w stronę, z której przychodziły mocniejsze podmuchy wiatru. Punktem kluczowym był 2 cross, do którego Alinghi zbliżało się na dużo większej szybkości, w bardzo mocnej pozycji. Kiwi nie byli w stanie wystarczająco rozpędzić jachtu na lewym halsie, co spowodowało, że nie byli w stanie już wykonać lee bow, tylko zwrot po zawietrznej. Alinghi okrążyło górny znak z przewagą 16 sekund i mimo brawurowych ataków rywali obronili prowadzenie. Zwycięstwo to przybliża team szwajcarski do wygrania srebrnego dzbanka, a 4:2 stawia TNZ w bardzo trudnej sytuacji. Szczególnie bolesne są przyczyny porażek w dwóch ostatnich pojedynkach, bo przecież mogło być 4:2 ale dla nich. Dziś możemy oglądać już ostatni wyścig finałowy... Pozdrowienia, Karol |
|
|