Ice sailing on CNN / Bojery w CNN

Zapraszam do oglądania najbliższego magazynu MainSail w telewizji CNN:

Showtimes / Czasy emisji:
Thursday 17 March: 1130, 1730
Saturday 19 March: 0630, 1500, 2230,
Sunday 20 March: 0330, 0730, 1830 (all times GMT)

OGLĄDAJ ONLINE: ICE SAILING EXPERIENCE ; DN CHAMPIONSHIPS; DN ESTONIA 2011

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Pozdrowienia z Hamburga

Od środy jestem w Hamburgu, gdzie w jednej z najlepszych klinik przechodzę specjalistyczne badania mojej prawej nogi, której o mało nie straciłem kilka lat temu na regatach w Capri, kiedy podczas zrzucania żagla w sztormowych warunkach, szot owinął mi się za nogę i wypadłem za bortę. Jednocześnie diagnozowana jest dotkliwa kontuzja prawego barku, której nabawiłem się w listopadzie 2009 podczas regat LVT w Nicei.

Pierwsze diagnozy nie są najgorsze, ale wiadomo już, ze będę musiał poddać się kilku zabiegom, po których konieczny będzie czas na rehabilitacje.

Moje najbliższe żeglowanie, to trening w Istambule na jachcie klasy Farr 40, który odbędzie sie dokładnie za miesiąc. Nie wystartuje w MP w bojerach, które rozegrane zostaną w tę sobotę i niedzielę

Pozdrawiam z Hamburga,

Karol Jabłoński

PS. Zapraszam do obejrzenia reportażu z regat zrealizowanego przez telewizję ZDF:

http://www.zdf.de/ZDFmediathek/kanaluebersicht/1276802#/beitrag/video/1276906/Mit-100-Sachen-%C3%BCbers-Glatteis

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

JESTEM MISTRZEM EUROPY

Ostatniego dnia regat rozegraliśmy dwa decydujące wyścigi. Mając 18 punktową przewagę nad drugim i trzecim zawodnikiem musiałem dzisiaj pożeglować w miarę konserwatywnie, bez większego ryzyka i ukończyć te dwa wyścigi w dziesiątce.

Wiało bardzo mocno i w tych warunkach zawsze może się coś wydarzyć. Przeżyłem chwile grozy w pierwszym wyścigu, kiedy to po okrążeniu górnego znaku, przy ogromnej szybkości wjechałem na płat chropowatego lodu i mój bojer stracił przyczepność. Wykręciłem tzw. korkociąg i całe szczęście, że nie urwałem płóz lub czegoś innego i żaden z innych zawodników mnie nie ,,trafił”. Po tej ,,akcji” spadłem na siódme miejsce ale do mety doleciałem na 5. miejscu. Robert Graczyk, który leciał przede mną w podobny sposób stracił kontrolę nad ślizgiem, który mu się „złożył” i nie ukończył wyścigu.

W ostatnim wyścigu pożeglowałem bardzo konserwatywnie, ponieważ nawet 14 miejsce dawało mi tytuł mistrza Europy. Niestety mając 23 miejsce do liczenia musiałem bardzo uważać, aby zrealizować ten plan. Na trasie było bardzo ciasno i nie trudno było o jakiś nie przewidziany incydent. Od początku wyścigu leciałem w jego czołówce przed Łukaszem Zakrzewskim, moim bezpośrednim rywalem, co pozwoliło mi na lepsze kontrolowanie przebiegu wyścigu, który ukończyłem na 4 miejscu. Po kilku dniach bardzo zaciętej rywalizacji, po raz trzeci w mojej karierze zostałem mistrzem Europy!
Biorąc pod uwagę prawie 7 letnią przerwę w startach był to niesamowity powrót do bojerów, które są i będą pasją mojego życia.

Drugie miejsce zajął Łukasz Zakrzewski a trzecie Robert Graczyk.

Serdecznie pozdrawiam,

Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Bojery - ME

Na tych regatach dni są bardzo długie. Na lodzie jestem już o 8.30, by o 9 być już na trasie i rozpocząć testy mające na celu zoptymalizowanie szybkości bojera. Moim partnerem treningowym jest Łukasz Zakrzewski, bez pomocy którego trudno by mi było „dostawić” mój sprzęt. Start do pierwszego wyścigu odbywa się z reguły planowo o godzinie 10.00.

Polska komisja techniczna sprawdzająca lód i ustawiająca trasę umożliwia bardzo sprawne przeprowadzenie regat.
Każdego dnia żeglujemy od 4 do 5 wyścigów i z lodu wracamy około godziny 17. Potem trzeba dokładnie obejrzeć płozy i w razie konieczności odpowiednio naostrzyć. Następnie szybko gorący prysznic, bo na saunę nie ma czasu, kolacja, przy której trzeba uważać, by nie usnąć, aby w końcu niesamowicie zmęczony wylądować w łóżku.

Do tej pory rozegraliśmy 11 wyścigów, po których ponownie prowadzę mistrzostwa Europy. Ponownie, bo w drugim dniu ich trwania rozegraliśmy 2 wyścigi przy bardzo słabym wietrze, w których miałem duże problemy z szybkością mojego bojera, bez której niestety niemożliwe jest osiągnięcie dobrej lokaty. Miejsca 23 i 23 zrzuciły mnie na 4 pozycję w klasyfikacji generalnej, ale za to wczoraj pożeglowałem bardzo dobrze, zajmując kolejno 2,2,1,1. Mam 15 punktów przewagi nad Robertem Graczykiem i Łukaszem Zakrzewskim.
Ścigaliśmy się na krótkiej trasie, bo niestety lód na zatoce zaczął pękać i nie można było żeglować na całym potężnym akwenie, co robiliśmy jeszcze kilka dni temu. Powierzchnia lodu jest bardzo gładka i śliska, co powoduje, że nasze bolidy rozpędzają się bardzo szybko, a maksymalne prędkości są wysokie. Większość z nas nie pamięta żeglugi na tak perfekcyjnej tafli, która gładkością przypomina sztuczne lodowisko. Te warunki wymuszają na nas zupełnie inne trymowanie sprzętu i jego dobór. Nie wszyscy sobie z tym poradzili, ponieważ bojery są sportem bardzo skomplikowanym i nawet najbardziej doświadczeni zawodnicy czasami nie mogą znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego „nie jedzie”.

Za chwilę jadę na lód, wieje potężnie i jestem ciekawy, czy jeszcze będziemy mieli na czym się ścigać. Nie byłby to pierwszy przypadek, kiedy lód odpłynął …

Pozdrawiam serdecznie,

Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Bojery - ME

Po 5 wyścigach finałowych ME rozegranych w perfekcyjnych warunkach lodowych i wietrze 3-4 B z miejscami 1.1.3.1.5 jestem na pierwszym miejscu, co jest naturalnie wymarzonym „comebackiem”. Zaskoczyłem nie tylko siebie, ale i większość zawodników, bo przecież miałem 7 lat przerwy w startach na mistrzostwach świata i Europy.

Dzień zacząłem od dwóch wyścigów eliminacyjnych do grupy finałowej, które przeszedłem jak burza. Po siedmiu dzisiejszych wyścigach jestem nieźle zmęczony i teraz jest czas na krótką regenerację. Jutro spodziewamy się lekkiego wiatru, a więc karty będą na nowo mieszane.
Organizatorzy planują rozegranie 20 wyścigów !!! Nie tylko mi wydaje się to jakimś poronionym pomysłem, ale zapowiadają się najdłuższe ME w historii !!!

Pozdrowienia,

Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

ARGO CHALLANGE

http://www.argochallenge.com

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Bojery

Piszę ten artykuł na kilka dni przed wyjazdem na Mistrzostwa Europy w klasie DN, które miały odbyć się na Litwie. Niestety z powodu dużych opadów śniegu regaty te zostaną rozegrane w innym, obecnie nieznanym dla nas miejscu. Z tego samego powodu, zaplanowane na ten weekend Mistrzostwa Polski zostały przełożone na późniejszy termin.
A jeszcze przed kilkoma dniami wszystko tak pięknie wyglądało. Po styczniowej odwilży jeziora na Mazurach pokrywała czysta tafla lodowa i mieliśmy nadzieję, że w tym regionie odbędą się wszystkie najważniejsze imprezy.

Przed tygodniem na Niegocinie wystartowałem w moich drugich regatach tego sezonu. W sobotę przy bardzo silnym wietrze odbyły się tylko 2 wyścigi, w których żeglowałem szybko i poprawnie, zajmując odpowiednio miejsca 2 i 1. Nie ukrywam, że sporo radości miałem ścigając się w tak ekstremalnych warunkach. W niedzielę natomiast wiatr wiał bardzo słabo i nie byłem już tak szybki. Pierwszy wyścig, w którym pożeglowałem bez szczęścia, ukończyłem na 8 pozycji. Z drugiego wycofałem się, bo zaraz po starcie przejechałem lewą płozą po czymś bardzo twardym i ją kompletnie stępiłem. Regaty te były dla mnie ostatnią możliwością sprawdzenia sprzętu. Nie jestem zadowolony z mojego masztu, który jest niestety za miękki i na nadchodzących ME będę musiał wystartować na nie sprawdzonym, innym maszcie. No risk, no fun, zwykł mawiać mój kolega , ale ja nie mam innego wyjścia. Moi koledzy żeglują na prawdę bardzo szybko i dobrze, co najwyraźniej odzwierciedlają wyniki mistrzostw świata, które odbyły się w styczniu w USA. Aż 6 polskich żeglarzy uplasowało się w pierwszej dziesiątce! Faktem jest, że nadchodzące mistrzostwa Starego Kontynentu będą miały dużo mocniejszą obsadę, ale nie wątpię w to, że i tu odegramy ,,pierwsze skrzypce”.
W międzyczasie ,,wyskoczyłem” do Istambułu, gdzie spotkałem się z przedstawicielami Istanbul Jacht Club, którzy mają bardzo ambitne plany na przyszłość. Zaczniemy od rywalizacji w cyklu imprez na Morzu Śródziemnym w klasie Farr 40 by zakończyć sezon Mistrzostwami Europy, które odbędą się właśnie w Istambule. Człon Zall Sailing Team-u, stanowią Przemek Tarnacki i jego match racingowa załoga. Z dużą euforią podchodzę do tego nowego wyzwania, chociaż wiem jak dużo pracy nas czeka, by nawiązać równorzędną walkę z topowymi zespołami, posiadającymi większe doświadczenie i nowsze jachty. Nie po raz pierwszy podejmuję się takiego wyzwania i jestem spokojny o rezultat. Najważniejsze jest dobre finansowanie i sukcesywne realizowanie wcześniej ustalonych założeń.
W międzyczasie międzynarodowe media żeglarskie podają, że do 34. regat o Puchar Ameryki zameldowało się już 7 teamów. Nie ukrywam, że na tę liczbę trzeba patrzeć z dużym przymrużeniem oka, a najlepiej z zamkniętymi oczami. Tylko Artemis prowadzi intensywne prace projektanckie a pozostali challengerzy szukają sponsorów. Dotyczy to również, o ironio, Challengera of Record, czyli włoski zespół Mascalzone Lattino !!!! ETNZ jeszcze nie potwierdził swojego udziału w tych regatach i bez prywatnych pieniędzy jakiegoś bilionera, wątpię, abyśmy zobaczyli ich na starcie. Ostatniego dnia marca będziemy wiedzieć więcej, ale nie zmieni to faktu, że dla mnie Puchar Ameryki odjechał i nie wiem, czy mam jeszcze tyle sił, by go ponownie gonić. Istnieje przecież również życie obok Srebrnego Dzbanka.

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Bojery

Duży wzrost temperatury poprawił zdecydowanie warunki lodowe na zachodzie Polski, co umożliwiło rozegranie regat o Puchar Żnina, w których udział wzięło ponad 60 zawodników. W seniorach wystartowała cała czołówka krajowa z wyjątkiem kilku żeglarzy, którzy wybrali się na mistrzostwa Niemiec. Niestety z powodu mgły i braku wiatru impreza ta nie odbyła się.

My natomiast ścigaliśmy się na mokrym, miękkim lodzie, gdzie roztopiony śnieg pozostawił sporą ilość głębokich kałuż, których omijanie w czasie wyścigu było prawdziwą sztuką i często miało decydujący wpływ na osiągane rezultaty. Nie było chyba żeglarza, który nie zaliczyłby kąpieli.
Ja w jednym z wyścigów wziąłem długi, zimny prysznic, kiedy to z bardzo dużą szybkością wyhamowałem do zera, chyba w jednej z najgłębszych kałuż. Kiedy wyskoczyłem z bojera, aby go ponownie rozpędzić, woda sięgała mi do kolan a kokpit DN-a wypełniony był wodą jak wanna. W niedzielę warunki lodowe były znacznie lepsze i żeglowało się już bezpieczniej. Dużą zasługę w tym mieli organizatorzy regat, którzy w sobotę do późnych godzin wieczornych wiercili dziury w lodzie umożliwiające odpływ wody oraz oznaczyli flagami największe „zbiorniki” wodne.
Rozegraliśmy 6 wyścigów, w których starałem się przetestować moje dwa maszty i dwie płozownice. Szybkość mojego bojera była coraz lepsza, aczkolwiek byłem jeszcze wolniejszy od Michała Burczyńskiego, Łukasza Zakrzewskiego i kilku innych doskonałych bojerowców. Mimo to wygrałem dwa wyścigi, w których wiatr wiał nierówno i zaczął płatać figle. Z miejscami 4,DNF,4,1,1,3 zająłem doskonałe 3 miejsce, plasując się 1 punkt za Łukaszem i 3 za Michałem. Po 4 latach przerwy w startach to na prawdę satysfakcjonująca mnie inauguracja, bo przecież w ciągu tak krótkiego czasu nie da się nadrobić tak wielkich zaległości. Do tego moi młodsi koledzy sprintują dużo szybciej na starcie, co zawsze ułatwia swobodną, szybką żeglugę i uplasowanie się w czołówce na pierwszym górnym znaku.
W nadchodzącym weekendzie będziemy się ścigać prawdopodobnie na Zegrzu. Do tego czasu muszę dopracować kilka elementów mojego sprzętu, które powinny poprawić moją szybkość, bez której niemożliwe jest nawiązanie równorzędnej walki z obecnym asami tego pięknego i fascynującego sportu.

Pozdrawiam,
Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Szczęśliwego Nowego Roku!

Mimo bardzo ostrej zimy, w grudniu udało mi się pożeglować tylko dwa dni na bojerze. Niestety obecnie wszystkie jeziora zasypane są grubą warstwą śniegu i potrzebna jest kilkudniowa odwilż, aby warunki lodowe się poprawiły i możliwe było rozegranie pierwszych regat.
Te niskie temperatury sprawiły, że po raz pierwszy od wielu lat, nasi zachodni sąsiedzi, Holendrzy i Duńczycy mają sporo zamarzniętych akwenów i trenują regularnie. Nie ukrywam, że zazdroszczę im takich możliwości do testowania sprzętu i ,,oblatania” się.
Na początku stycznia najprawdopodobniej trzeba się będzie wybrać w tamte strony, bo nic nie wskazuje na to, aby u nas śnieg stopniał w najbliższych dniach. Do mistrzostw Europy, które są moimi głównymi regatami tego sezonu jest jeszcze sporo czasu. Regaty te zostaną rozegrane pod koniec lutego na Litwie. Zrezygnowałem ze startu na mistrzostwach świata, które odbędą się w połowie stycznia w USA. Podróżowanie z tak dużym ,,bagażem” w obecnych czasach jest bardzo skomplikowane i na dodatek kosztowne. Większość zawodników z Europy wysyła swój sprzęt dużo wcześniej i zabiera ze sobą ,,tylko” płozy i żagle. Ja po prawie czterech latach przerwy muszę najpierw zadbać o to, aby mój ,,pierwszy zestaw” latał z porównywalną szybkością do czołowych żeglarzy. Całe szczęście, że nie muszę ich szukać gdzieś daleko za granicą, bowiem Michał Burczyński, Łukasz Zakrzewski i Adam Baranowski to medaliści ostatnich mistrzostw świata! Z nimi to właśnie trenowałem przed kilkoma dniami na jeziorze Pluski koło Olsztyna a wcześniej na Niegocinie. Te dwa dni wspólnej żeglugi nie wypadły najgorzej ale pokazały mi co mam jeszcze do zrobienia. A o to przecież chodzi!
W tym bardzo zaawansowanym technologicznie sporcie przelicznik jest następujący, 10 godzin pracy przy sprzęcie przekłada się na 1 godzinę żeglugi. Wszyscy bojerowcy poświęcają wiele czasu na ostrzenie płóz. Celem jest uzyskanie odpowiedniego kształtu ostrza. Następnie ,,stoicki spokój;; wskazany jest podczas mierzenia tzw. równoległości dwóch bocznych płóz. Tu ,,diabeł tkwi w szczegółach” jak się mówi popularnie i dokładność wszystkich pomiarów wynosi dziesiąte części milimetra !!!! Ta perfekcja przekłada się później na uzyskiwaną szybkość, bez której nawet najlepsi nie będą w stanie wygrać wyścigu.
Każdy z czołowych żeglarzy ma do dyspozycji wiele kompletów płóz, których używa według swego uznania w zależności od warunków lodowych i temperatury powietrza, które przecież zmieniają się w ciągu dnia. Różne profile ostrza, grubości i rodzaje stali mają zagwarantować optymalną szybkość bojera. Ich odpowiednie przygotowanie pochłania dziesiątki godzin i tak na prawdę przydałby się taki ,,caddy boy”, który troszczyłby się o ich stan przed i w trakcie trwania regat.
O prędkości bojera oprócz płóz decyduje kombinacja maszt - żagiel - płozownica, która dopasowana jest do wagi każdego zawodnika. Sporo czasu kosztuje testowanie tych trzech elementów i znalezienie optymalnego zestawu gwarantującego szybkie latanie w różnych warunkach wietrznych i lodowych. Znajomość własnego sprzętu, jego specyfiki i potencjału jest na wagę złota, ale jak już wspomniałem wcześniej, nie da się tego osiągnąć bez efektywnych treningów i testów szybkościowych. To jest zupełnie normalne w każdym technicznym sporcie, ale w mojej obecnej sytuacji dużym ułatwieniem byłby ,,kawałek” czystego lodu, najlepiej gdzieś w pobliżu.
Wszystko wskazuje jednak na to, że mój nowy sprzęt testować będę w ,,warunkach bojowych” tzn. podczas jakichś regat na zachód od Łupstycha .

Życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku 2011.

serdecznie pozdrawiam z Łupstycha,
Karol Jabłoński

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Wesołych Świąt !

Radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia !!!

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone