Dzień 1 - sobota
Rozegraliśmy 5 wyścigów przy słabszym wietrze niż wczoraj ale osiągane prędkosci nadal były wysokie. Żeglowałem dużo szybciej niż moi rywale, poprawnie taktycznie i wygrałem wszystkie wyścigi - 4 z bardzo duża przewagą. Jest forma i dobra szybkość bojera w zmieniających się warunkach wietrznych Jutro planowane jest rozegranie 5 wyścigów - zapowiadany jest słabszy wiatr i temperatury Ok. - 6 stopni, a więc będzie to kolejna okazja do przetestowania sprzętu w odmiennych warunkach. Nowy dzień - nowe wyzwanie. Czuje już zmęczenie ale nie ma chyba zawodnika, który by nie odczuwał skutków tej rywalizacji.
Dzień 2
Dziś w ostatnim dniu regat All Saints - inaugurujących nowy sezon bojerowy, rozegraliśmy trzy wyścigi przy słabym wietrze. Warunki te wymagały bardzo czujnej żeglugi, bo wiatr rozdawał karty i nie było żadnych schematów na trasie regat. W przeciwieństwie do ścigania się na wodzie tutaj nie widać szkwałów, do tego pozycja leżąca w kadłubie utrudnia obserwacje tego co dzieje się na lodzie. Wygrałem 3 kolejne wyścigi, żeglując poprawnie taktycznie i z dobrym czuciem wiatru, co pozwoliło uniknąć mi większych ,,dziur” w wietrze i utrzymać dobra prędkość.
11 wygranych wyścigów, to niespotykane osiągniecie, o którym nawet byłoby mi trudno marzyć. Jest forma fizyczna, dobra szybkość. Następne regaty za 3 tygodnie tez w Finlandii, gdzie zostaje sprzęt a ja wracam samolotem
wyniki pierwszej 20 - w regatach brało udzuał 40 zawodników.