|
Louis Vuitton Cup - Round Robin 1 - dzień 11 |
|
26.04.2007. |
|
Wszystkie dni tych regat były bardzo intensywne, każdy wyścig był bardzo ważny, a zacięta walka wymagała niesamowitej koncentracji od całej załogi. Po dzisiejszych dwóch zwycięstwach, z teamem Germany i Victory ze Szwecji, zajmujemy 3 miejsce w klasyfikacji generalnej LVC (ex aequo z Luna Rossa Challange mamy po 15 pkt.). Jutro czekają nas dwa trudne wyścigi, z BMW Oracle i Luna Rossa. Spodziewamy się dużej presji ze strony tych rywali, ale postaramy się dać z siebie wszystko, aby utrudnić im wygranie pojedynków. W pojedynku z Niemcami w fazie przedstartowej udało mi się zmusić rywali do błędu, po którym dostali karę. W tych bardzo zmiennych warunkach wietrznych dało to mały komfort psychiczny. Po starcie broniliśmy cały czas prawej strony i okrążyliśmy górny znak z przewagą ok. 2 długości łodzi. Cały wyścig żeglowaliśmy bardzo skoncentrowani, wykonując dużo dobrych manewrów. Odległość między jachtami nigdy nie była większa niż 50 metrów, co wyraźnie pokazało, że niemiecki jacht nie jest wcale wolniejszy od naszego. Przed drugim wyścigiem widzieliśmy, że lewa strona trasy jest korzystniejsza. W fazie przedstartowej walczyliśmy zaciekle, aby wystartować właśnie w tę stronę. Przeciwnik nie mając wyboru pożeglował w prawą stronę, co przy pierwszym skrzyżowaniu się kursów, dało nam przewagę ok. 3 długości łodzi. Wiatr strasznie kręcił i wiał zaledwie z siłą 9-10 węzłów, było bardzo trudno kontrolować prowadzenie, bo każdy podmuch wiatru miał duży wpływ na szybkość jachtu. Dramatyczny był ostatni kurs z wiatrem, kiedy przeciwnicy otrzymali taki większy szkwał i teoretycznie wyprzedzili nas, my jednak mieliśmy lepszą pod względem taktyki pozycję i wytrzymaliśmy w niej do odpowiedniego momentu, by zaatakować rywala, który zrobił zwrot przez rufę w kierunku mety. Wygraliśmy ten bardzo wyścig z przewagą 35 sekund. Było to bardzo cenne zwycięstwo!!! Wszyscy jesteśmy bardzo zmęczeni, ale jutro dalej... Pozdrawiam, Karol |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Louis Vuitton Cup - dzień 10 - podsumowanie |
|
25.04.2007. |
|
Dzisiejszy dzień regat Louis Vuitton Cup można zaliczyć do wyjątkowo udanych. Przy wietrze od 7,5 do 20 węzłów udało się rozegrać dwa pełne flighty co, biorąc pod uwagę pogodę w Walencji w ostatnich dniach, można zaliczyć do sukcesów. Aura zdecydowanie nie rozpieszcza uczestników tych najbardziej prestiżowych regat meczowych na świecie. Pokątnie krążą dwie teorie: Ci, którzy lobbowali za rozegraniem Pucharu Ameryki w Walencji, mówią, że to czyste zrządzenie losu, a część tzw. „lokalesów” czyli przeciętnych mieszkańców, mówi że o tej porze roku wiatry w Walencji nigdy nie sprzyjały żeglarzom. Komu i w co wierzyć nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w dzisiejszych warunkach Karol Jabłoński wraz ze swoim teamem Desafio Espanol zafundował swoim kibicom dwa zwycięstwa. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Louis Vuitton Cup - Round Robin 1 - dzień 10 |
|
25.04.2007. |
|
Wykonaliśmy plan dnia wygrywając dwa wyścigi. Pierwszy z China Team był formalnością i potraktowaliśmy go jako rozgrzewkę przed bardzo ważnym meczem z Shosholozą. Wiatr wiał ze sporą siłą dochodzącą nawet do 20 węzłów, fala zrobiła się też spora. Oba jachty wystartowały równolegle, my po zawietrznej stronie rywala i po wykonaniu serii zwrotów okrążyliśmy górny znak dosłownie za rufą rywala i po lepszym manewrze wpłynęliśmy na jego zawietrzną stronę obejmując kontrolę. Na całym pierwszym kursie z wiatrem żeglowaliśmy blisko siebie zmieniając bardzo często kurs i wykonując sporo zwrotów, które przy tym silnym wietrze wymagają niesamowitej siły grinderów i doskonałego zgrania załogi. Tuż przed dolnym znakiem po doskonałym manewrze uzyskaliśmy przewagę ok. 20 sekund ale okrążając go przeżyliśmy chwile strachu, ponieważ jeden z członków załogi wypadł za burtę i w ostatniej chwili został wyciągnięty z wody. Gdyby nam się nie udało tego zrobić, to zostalibyśmy ukarani, co diametralnie zmieniłoby sytuację. Kontrolowaliśmy sytuację do mety i przekraczając ją byliśmy bardzo zadowoleni z tego co zrobiliśmy. Jutro również bardzo ważne wyścigi, z Niemcami i Szwedami. Pozdrawiam, Karol |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Louis Vuitton Cup - Round Robin 1 - dzień 9 |
|
24.04.2007. |
|
Pogoda zaskoczyła nas dzisiaj z pozytywnej strony. Rano jeszcze nic nie wskazywało, że uda się organizatorom rozegrać dwa wyścigi i wystartować je punktualnie. Dzisiejszy dzień był dla nas bardzo ważny, po porażce z Arevą "musieliśmy" wygrać z Mascalzone Latino, aby mieć jakiekolwiek szanse na walkę o miejsce w półfinale. Wiatr wiał z siłą 8-10 węzłów. Mimo tego, że fazę przedstartową rozpoczynaliśmy z mniej korzystnej lewej strony linii startu udało mi się wystartować bardzo dobrze, co pozwoliło nam po wykonaniu serii zwrotów objąć prowadzenie, którego już nie oddaliśmy do mety. W drugim wyścigu zmierzyliśmy się z teamem New Zealand. Nasz team pogodowy typował lewą stronę trasy jako korzystniejszą pod względem siły wiatru i zmiany jego kierunku. Wystartowaliśmy bardzo dobrze spod boi w lewą stronę, a rywale w prawą. Niestety oczekiwana korzystna zmiana wiatru z lewej strony nie przyszła i po kilku zwrotach okrążyliśmy górny znak ze sporą stratą do rywali. Później ten dystans zostawał bez zmian, mimo tego ze próbowaliśmy atakować. Rywale żeglowali bardzo mądrze i wygrali wyścig zasłużenie. Wykonaliśmy plan dnia, to najważniejsze, czeka nas jeszcze sporo ważnych wyścigów, regaty będą ciężkie... Pozdrawiam, Karol |
|
Czytaj całość…
|
|
|