50. Sezon bojerowy za mną! 🥇🥈🥉

Po krótkiej przerwie technicznej wracam do aktywności na stronie 🙂

Kilka tygodni minęło od zakończenia sezonu, lód dawno stopniał, a sprzęt wylądował w garażu i wciąż się uśmiecham.

W 63. roku życia ukończyłem jeden z najbardziej owocnych sezonów w mojej karierze: złoto na mistrzostwach Ameryki Północnej, srebro na mistrzostwach świata i brąz na mistrzostwach Europy. Komplet medali. Więcej, niż śmiałem oczekiwać.

Ten sport wciąż udowadnia mi, że granice są po to, żeby je przesuwać bez względu na wiek (!). Dziękuję wam wszystkim za wsparcie!

Wszystkim życzę spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych 🐣

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

MŚ i ME – komplet medali!

Po bezowocnej podróży do Szwecji, w środę wróciliśmy do Polski, a konkretnie do Dąbek, gdzie na nowo odkrytym przez nas jeziorze Bukowo rozegraliśmy w ekspresowym tempie mistrzostwa świata i Europy. Praktycznie można było się spodziewać, że w ciągu dwóch dni odbędą się te dwie najważniejsze imprezy w Europie.

W ciągu mojej długiej kariery żeglarskiej – nie tylko bojerowej, przywykłem do takich decydujących dni.

W czwartek przy średnim wietrze żeglowałem bardzo szybko i stoczyłem zaciętą walkę o złoto z 26 letnim Rasmusem Maalinnem z Estonii, aktualnym mistrzem Europy. Jest to utalentowany zawodnik, którego wspieram sprzętowo od kilku lat.

Miejsca 2,DNF,1,1 stworzyły sytuację punktową, w której ostatni wyścig decydował o kolorach medali. Niestety wiatr znacznie osłabł w śroku trasy, gdzie startowałem i po starcie straciłem dużo dystansu. Do tego z lewej strony przyszła spora zmiana w kierunku wiatru ze sporymi szkwałami. I było pozamiatane… dojechałem do 9 miejsca co było priorytetem, bo przecież miałem już DNF i kolejna, ,,wpadka ” mogła mnie pozbawić miejsca na podium.

Gdyby tak pogdybać, czego nie robię zazwyczaj, to ta kolizja w drugim wyścigu, nie zawininiona przeze mnie kosztowała złoto. Ale z drugiej strony, dobrze, że dzięki mojej szybkiej i odpowiedniej reakcji uniknąłem potężnego zderzenia, które mogło skutkować nie tylko kompletnym zniszczeniem sprzętu, ale też poważną kontuzją ewentualnie połamanymi nogami. Obraz ten przewija mi się jeszcze przed oczami….

Te 5 wyścigów kosztowało mnie bardzo dużo sił, a czasu na regenrację było zbyt mało, aby w piątek być w pełni sił. Do tego słaby, zmienny w kierunku i sile wiatr, wymuszający długi sprint na starcie, co w ostatnich latach nie jest moją najsilniejszą stroną ;-). To powoduje, że od początku muszę odrabiać straty co jest zadaniem bardzo trudnym, bo moi dużo młodsi rywale są doskonałymi żeglarzami i żeglują bardzo szybko.

Miejsca 3,4 i 12 dawały mi 3 miejsce w bardzo ,,potasowanej” stawce. Dziś, czyli w sobotę dalsze wyścigi nie odbyły się z powodu bardzo silnego wiatru i 20 cm zbitych zasp śnieżnych na lodzie. Ja i tak bym już nie wystartował, ponieważ moje nogi, a szczególnie łydki odmówiły posłuszeństwa. Zakwasy i naciągnięty prawy achilles, do tego ogólne przemęczenie i wychłodzenie organizmu z lekkim przeziębieniem. Granice wytrzymalości mojego organizmu zostały przekroczone. Zbyt duża intensywność wysiłku, do tego podróże, brak czasu na odpowednią regenerację, wiek, to wszytsko ma wpływ.

Uppsss – co za sezon, w którym przełamałem kolejne bariery, w którym ,,ponad” zrealizowałem moje oczekiwania.

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Puchar Floty Polskiej DN – jezioro Jamno – 5 miejsce

Wczoraj wieczorem wróciłem zmęczony z regat, które poświęciłem na ostatnie testy sprzętu przed mistrzostwami świata i Europy.  Rozegraliśmy 10 wyścigów, po 5 dziennie, przy średnim wietrze . Dominował Michał Burczyński, który był poza zasięgiem ,,szybkościowym”. Ja jestem zadowolony z efektów zmian wielu kombinacji sprzętu, które zaowocowały dobrą szybkością w ostatnim wyścigu.

Prawda jest taka, że mimo srogiej zimy, nie miałem warunków do treningów i testowania,

Zaśnieżone duże jeziora mazurskie zmniejszyły radykalnie szanse na to, że mistrzowskie imprezy odbędą się u nas. Mówi się o Estonii, ale o  tym dowiemy się w czwartek wieczorem. Tam niestety na piątek i sobotę prognozowany jest duży opad śniegu… co w/g mnie tę opcję wyeliminuje.

najbliższe dni poświęcę na regeneracje mojego wymęczonego organizmu oraz przygotowaniu płóz.

pozdrowienia z Olsztyna

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Jestem mistrzem Ameryki Północnej!!!

Dzisiaj rozegraliśmy 3 ostanie wyścigi przy silnym wietrze i bardzo szybkiej żegludze. Sa to warunki w których żeglarze amerykańscy czują się bardzo dobrze a aktualny mistrz świata Matt Struble był nie do pokonania.
Tym bardziej cieszy mnie ten sukces.
Były to bardzo wyczerpujące sprinterskie wyścigi, ale dobra szybkość i mądre taktyczne żeglowanie zaowocowały miejscami 3,2,1. Łatwo było się ,,zgubić”, bo wiatr był mało stabilny w kierunku i sile.

Jestem bardzo zmęczony, bo walka na trasie to jedno ale walka z ogromnym zimnem przez te kilka dni była bardzo wyczerpująca.
Na szczęście nie ucierpiałem- żadnych odmrożeń – a było ich sporo u moich kolegów. Musieli zrezygnować ze startu i leczyć bolące rany.
Wiek też robi swoje ale walczę dalej
Jutro wracam do Chicago i w niedzielę ląduje w Warszawie.
Była to długa wyprawa, naznaczona dużą niepewnością, czy te mistrzostwa w ogóle się odbędą i pytaniami czy to wszystko ma sens. Przygotowania, podróż, czas i aspekt finansowy takiego przedsięwzięcia dają wiele do myślenia.
Ważne że wszystko dobrze się skończyło

Pozdrowienia z Green Lake

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

MAP – Dzień 2

Dzisiaj znów cały dzień na lodzie i tylko jeden wyścig przy słabym wietrze, w którym wywalczyłem 2 miejsce. Startowałem z lewej strony, gdzie wiało słabiej niż po drugiej stronie halsówki.
Musiałem nadrabiać duże straty, ale dobra prędkość i odpowiednie czytanie wiatru pomogły mi bardzo wyprzedzaniu rywali.

Moi amerykańscy rywale przylecieli na metę z dużą stratą dystansu do mnie i widać było ich problemy z prędkością. Oni mają sprzęt zoptymalizowany do szybkiego żeglowania na gładkim lodzie przy średnim i silnym wietrze. Miałem nadzieję, że rozegramy dziś chociaż jeden wyścig ale race oficer robił wszystko aby następny wyścig się nie odbył, bez powodu przesunął trasę za blisko brzegu, potem w inne miejsce, a potem wysłał nas ,,do domu” , bo podobno słońce było już za nisko co ograniczało widoczność…. I że wiatr jest zmienny w kierunku…


Jutro ostatni dzień, powieje silniej, co odpowiada bardziej Amerykanom, ale dam z siebie wszystko aby powalczyć z nimi.Planowane jest rozegranie 3 wyścigów dla każdej floty, czyli praktycznie jesteśmy dopiero w połowie regat. Oj długi to pobyt w USA i mało latania… Nie pierwszy to raz i ostatni ale trudno jest zaakceptować taką celową nieudolność Komisji Regatowej, bo inaczej tego nie widzę
Fight goes on!


Pozdrawiam z nadal mroźnego zielonego jeziora

Wyniki:
https://www.sailwave.com/results/2026%20IDNIYRA%20North%20Americans.htm

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

MAP – Dzień 1

Wczoraj z powodu silnego i porywistego wiatru oraz ekstremalnych niskich temperatur wyścigi zostały odwołane.


Dzisiaj rozegraliśmy 3 wyścigi przy wietrze 5-6 m/s ze szkwałami do 8 m/s w temp. odczuwalnej-25 stopni C. Temperatura ta jest dużo niższa podczas ścigania się.
Na lodzie byliśmy 6 godzin, od 10 do 16….


Trasa krótka około 1300m, twardy ale nierówny lód pokryty warstwą nawianego nocą piasku powodował, że płozy szybko się tępiły. Zmienny w kierunku i sile wiatr rozdawał karty, czego szczególnie doświadczyłem w ostatnim wyścigu, w którym finiszowałem na 6 miejscu. Na pierwszej halsowce zwolniłem bardzo w tzw. poduszce bez wiatru a rywale polecieli szybko w szkwałach. Takiej straty nie da się odrobić na tak krótkiej trasie. Byłem zadowolony z wywalczonego 6 miejsca jak i z pozycji 3 i 2. W każdym z nich walczyłem o każdy metr z szybkimi żeglarzami amerykańskimi. Ale cieszy fakt, że mam dobrą szybkość, która pozwoliła mi skutecznie obronić 2 miejsce po zaciętej walce ze Stevem Orlebeke, aktualnym liderem mistrzostw. Pokazuje to wyraźnie, że nasze żagle 1D produkowane w Polsce niczym nie ustępują zagranicznej konkurencji.

Jutro mniej wiatru i zapowiada się kolejny ciężki i długi dzień w biurze.

Pozdrowienia z Green Lake

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej i USA

Wczoraj mimo ekstremalnego zimna poleciałem na trening i zrobiłem 4 serie po 3 okrążenia na ustawionej trasie. Wiatr wiał z siłą 6-8 m/s, latanie było bardzo szybkie, powierzchnia lodu bez śniegu, lekko chropowata, ale dużo zamarzniętych pęknięć, szczelin, których nie sposób ominąć. Mało przyjemne uczucie…

Dziś jak się tego spodziewałem wyścigi zostały odwołane ze względu na bardzo silny wiatr i niskie temperatury. Jutro w końcu będziemy się ścigać, choć nadal będzie ekstremalnie zimno.

Bojery to sport, który jest bardziej uzależniony od pogody niż inne sporty zimowe, które też borykają się z jej kaprysami w ostatnich latach.

Pamiętam doskonale mój pierwszy wyjazd do USA na mistrzostwa świata i AP w roku 1985. Wtedy najpierw przyjechaliśmy do Green Bay, gdzie ,, zaskoczyły” nas temperatury w okolicach-20 stopni C i duży opad śniegu. Jechaliśmy chyba 3 dni do New Jersey. Zatoka Barnegat była pokryta piękną tafla lodu, ale kilka dni czekaliśmy, aż wiatr straci na sile. Mistrzostwa świata odbyły się w jeden ostatni dzień… To było 41 lat temu i podobnych przypadków było wiele w tym okresie.

Pozdrawiam z Green Lake

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej i Stanów Zjednoczonych

Od czwartku jestem już w USA, gdzie zima jest jeszcze bardziej sroga niż u nas. Już przed wylotem wiedziałem, że będzie nieciekawie ale trudno było zrezygnować z tego wyjazdu zaplanowanego ponad miesiąc temu. Jak zwykle musiałem zabrać ze sobą żagle i płozy, a to podnosi koszty biletu o ponad 100 %.

W piątek pakowanie sprzętu na wynajęty samochód i podróż w kierunku jeziora WAWASEE,  koło Syrakuzy, oddalonego od Chicago o 3 godziny drogi na wschód.

Temperatury w okolicy – 20 stopni nie zachęcały do rozpakowania sprzętu i treningu, tym bardziej, że warunki lodowe były kiepskie. Do tego na niedzielę zapowiadany był duży opad śniegu i szanse na planowe rozpoczęcie mistrzostw w tym miejscu były bardzo małe.

Organizatorzy mieli duży kłopot ze znalezieniem innego akwenu, bo większość pokryta jest grubą warstwą śniegu. Jedyną opcją było jezioro Zielone – Green Lake w Wisconsin, 2,5 godziny jazdy na północ od Chicago. Dzisiaj tzn. w niedzielę potwierdzono, że akwen jest bezpieczny i tam od wtorku zaczniemy się ścigać. Wielkim problemem dla nas będą bardzo niskie temperatury, które przez cały następny tydzień będą się wahać od – 20 do – 24w nocy, a w ciągu dnia od – 20 do – 14. Temperatura odczuwalna ok – 30, ale podczas żeglugi z dużą szybkością będzie wynosić ok. -40 a nawet – 50.

Będą to bardzo ekstremalne warunki i najważniejszym zadaniem będzie poradzenie sobie z tak niskimi temperaturami i uniknięciem odmrożeń.

Jutro rano ruszam w drogę, żeby około 11 być już na lodzie, prognozowana temperatura o tej godzinie to – 22 stopnie C i będzie wiał średni wiatr. Nie wiem, czy trening będzie miał sens.

Będą to ciężkie i wyczerpujące regaty. Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę

pozdrowienia z Chicago

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Regaty w Żninie

W niedzielę na jeziorze Żnińskim rozegraliśmy 5 wyścigów. Piękna pogoda, nie za zimno – 5 C.  wiatr o sile 4-6 m/s, nie za silny jak na maksymalnie ,, długą” trasę, którą można było ustawić na tym małym akwenie. Ścigaliśmy się w dwóch grupach, co zdecydowanie zwiększyło bezpieczeństwo i pozytywnie wpłynęło na jakość rywalizacji. Na początku odbyły się dwa wyścigi kwalifikacyjne, po których czołowa szesnastka ścigała się w topowej grupie A a pozostali w grupie B.

Miejsca 4 i 2 dały mi pewny awans ale też pokazały, że straty po wolniejszym starcie na tak krótkiej trasie są nie do odrobienia. Z moją szybkością też zawsze nie było najlepiej, ponieważ sporo eksperymentowałem z nową płozownicą i masztami.

W finałowych wyścigach zająłem miejsca 4,6,7 po zaciętej walce o każdy metr 🙂

Zadawalające jest to, że fizycznie dałem radę i że powalczyłem zacięcie z moimi młodszymi kolegami, którzy tworzą czołówkę światową. Każdy z nich był już przecież mistrzem świata lub Europy i to nie jeden raz!

Tu  1 wyścig finałowy –  po okrążeniu dolnego znaku,  przed Tomkiem Zakrzewskim, zwycięzcą regat

W czwartek lecę już do USA na mistrzostwa Ameryki Północnej oraz Stanów Zjednoczonych. Zobaczymy co tam ugram, za oceanem lodu było dużo i wszyscy są dobrze ,,oblatani”.

pozdrowienia z Majd

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Sezon bojerowy rozpoczęty

Zima taka jak dawniej dokucza sporymi opadami śniegu i niskimi temperaturami. My jesteśmy zadowoleni z mrozu, który po kilkuletniej przerwie dotarł do nas i skuł lodem największe jeziora. Rosną szanse, że zaplanowane na połowę lutego mistrzostwa świata i Europy odbędą się w Polsce.

Od czwartku zeszłego tygodnia żeglowałem już 4 dni, dwa w Nowych Gutach i dwa na jeziorze Wulpińskim, nad którym mieszkam.

Twardy, chropowaty lód i zmrożone zaspy, do tego silny wiatr i temperatura -10 C. odczuwalna podczas żeglugi z szybkością ok 80- 90 km/h to około –30 a nawet –40

Śniardwy – wyczerpujące dwa dni treningowe, wiek daje znać o sobie ale się nie poddaję.

A tu już u siebie w domu na idealnie gładkim lodzie piękne i szybkie żeglowanie nawet przy słabym wietrze.  5-6 centymetrowa warstwa puszystego śniegu jeszcze nie hamuje bojera.

Ale nadal zimno…

W najbliższy weekend planowane są mistrzostwa Polski, które odbędą się prawdopodobnie na którymś z jezior na zachodzie Polski. Jezioro Duże Żnińskie i Wielimie obecnie są pokryte 15 cm warstwą czystego i gładkiego lodu. Co prawda w środę spodziewane są opady śniegu  przechodzące w deszcz co jak zwykle w takiej sytuacji stawia znak zapytania, bo trudno dokładnie przewidzieć  co się wydarzy na ,,lodowisku” 😉

pozdrowienia z Majd – trzymajcie się ciepło!

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Ice sailing on CNN / Bojery w CNN

Zapraszam do oglądania najbliższego magazynu MainSail w telewizji CNN:

Showtimes / Czasy emisji:
Thursday 17 March: 1130, 1730
Saturday 19 March: 0630, 1500, 2230,
Sunday 20 March: 0330, 0730, 1830 (all times GMT)

OGLĄDAJ ONLINE: ICE SAILING EXPERIENCE ; DN CHAMPIONSHIPS; DN ESTONIA 2011

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Pozdrowienia z Hamburga

Od środy jestem w Hamburgu, gdzie w jednej z najlepszych klinik przechodzę specjalistyczne badania mojej prawej nogi, której o mało nie straciłem kilka lat temu na regatach w Capri, kiedy podczas zrzucania żagla w sztormowych warunkach, szot owinął mi się za nogę i wypadłem za bortę. Jednocześnie diagnozowana jest dotkliwa kontuzja prawego barku, której nabawiłem się w listopadzie 2009 podczas regat LVT w Nicei.

Pierwsze diagnozy nie są najgorsze, ale wiadomo już, ze będę musiał poddać się kilku zabiegom, po których konieczny będzie czas na rehabilitacje.

Moje najbliższe żeglowanie, to trening w Istambule na jachcie klasy Farr 40, który odbędzie sie dokładnie za miesiąc. Nie wystartuje w MP w bojerach, które rozegrane zostaną w tę sobotę i niedzielę

Pozdrawiam z Hamburga,

Karol Jabłoński

PS. Zapraszam do obejrzenia reportażu z regat zrealizowanego przez telewizję ZDF:

http://www.zdf.de/ZDFmediathek/kanaluebersicht/1276802#/beitrag/video/1276906/Mit-100-Sachen-%C3%BCbers-Glatteis

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

JESTEM MISTRZEM EUROPY

Ostatniego dnia regat rozegraliśmy dwa decydujące wyścigi. Mając 18 punktową przewagę nad drugim i trzecim zawodnikiem musiałem dzisiaj pożeglować w miarę konserwatywnie, bez większego ryzyka i ukończyć te dwa wyścigi w dziesiątce.

Wiało bardzo mocno i w tych warunkach zawsze może się coś wydarzyć. Przeżyłem chwile grozy w pierwszym wyścigu, kiedy to po okrążeniu górnego znaku, przy ogromnej szybkości wjechałem na płat chropowatego lodu i mój bojer stracił przyczepność. Wykręciłem tzw. korkociąg i całe szczęście, że nie urwałem płóz lub czegoś innego i żaden z innych zawodników mnie nie ,,trafił”. Po tej ,,akcji” spadłem na siódme miejsce ale do mety doleciałem na 5. miejscu. Robert Graczyk, który leciał przede mną w podobny sposób stracił kontrolę nad ślizgiem, który mu się „złożył” i nie ukończył wyścigu.

W ostatnim wyścigu pożeglowałem bardzo konserwatywnie, ponieważ nawet 14 miejsce dawało mi tytuł mistrza Europy. Niestety mając 23 miejsce do liczenia musiałem bardzo uważać, aby zrealizować ten plan. Na trasie było bardzo ciasno i nie trudno było o jakiś nie przewidziany incydent. Od początku wyścigu leciałem w jego czołówce przed Łukaszem Zakrzewskim, moim bezpośrednim rywalem, co pozwoliło mi na lepsze kontrolowanie przebiegu wyścigu, który ukończyłem na 4 miejscu. Po kilku dniach bardzo zaciętej rywalizacji, po raz trzeci w mojej karierze zostałem mistrzem Europy!
Biorąc pod uwagę prawie 7 letnią przerwę w startach był to niesamowity powrót do bojerów, które są i będą pasją mojego życia.

Drugie miejsce zajął Łukasz Zakrzewski a trzecie Robert Graczyk.

Serdecznie pozdrawiam,

Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Bojery – ME

Na tych regatach dni są bardzo długie. Na lodzie jestem już o 8.30, by o 9 być już na trasie i rozpocząć testy mające na celu zoptymalizowanie szybkości bojera. Moim partnerem treningowym jest Łukasz Zakrzewski, bez pomocy którego trudno by mi było „dostawić” mój sprzęt. Start do pierwszego wyścigu odbywa się z reguły planowo o godzinie 10.00.

Polska komisja techniczna sprawdzająca lód i ustawiająca trasę umożliwia bardzo sprawne przeprowadzenie regat.
Każdego dnia żeglujemy od 4 do 5 wyścigów i z lodu wracamy około godziny 17. Potem trzeba dokładnie obejrzeć płozy i w razie konieczności odpowiednio naostrzyć. Następnie szybko gorący prysznic, bo na saunę nie ma czasu, kolacja, przy której trzeba uważać, by nie usnąć, aby w końcu niesamowicie zmęczony wylądować w łóżku.

Do tej pory rozegraliśmy 11 wyścigów, po których ponownie prowadzę mistrzostwa Europy. Ponownie, bo w drugim dniu ich trwania rozegraliśmy 2 wyścigi przy bardzo słabym wietrze, w których miałem duże problemy z szybkością mojego bojera, bez której niestety niemożliwe jest osiągnięcie dobrej lokaty. Miejsca 23 i 23 zrzuciły mnie na 4 pozycję w klasyfikacji generalnej, ale za to wczoraj pożeglowałem bardzo dobrze, zajmując kolejno 2,2,1,1. Mam 15 punktów przewagi nad Robertem Graczykiem i Łukaszem Zakrzewskim.
Ścigaliśmy się na krótkiej trasie, bo niestety lód na zatoce zaczął pękać i nie można było żeglować na całym potężnym akwenie, co robiliśmy jeszcze kilka dni temu. Powierzchnia lodu jest bardzo gładka i śliska, co powoduje, że nasze bolidy rozpędzają się bardzo szybko, a maksymalne prędkości są wysokie. Większość z nas nie pamięta żeglugi na tak perfekcyjnej tafli, która gładkością przypomina sztuczne lodowisko. Te warunki wymuszają na nas zupełnie inne trymowanie sprzętu i jego dobór. Nie wszyscy sobie z tym poradzili, ponieważ bojery są sportem bardzo skomplikowanym i nawet najbardziej doświadczeni zawodnicy czasami nie mogą znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego „nie jedzie”.

Za chwilę jadę na lód, wieje potężnie i jestem ciekawy, czy jeszcze będziemy mieli na czym się ścigać. Nie byłby to pierwszy przypadek, kiedy lód odpłynął …

Pozdrawiam serdecznie,

Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Bojery – ME

Po 5 wyścigach finałowych ME rozegranych w perfekcyjnych warunkach lodowych i wietrze 3-4 B z miejscami 1.1.3.1.5 jestem na pierwszym miejscu, co jest naturalnie wymarzonym „comebackiem”. Zaskoczyłem nie tylko siebie, ale i większość zawodników, bo przecież miałem 7 lat przerwy w startach na mistrzostwach świata i Europy.

Dzień zacząłem od dwóch wyścigów eliminacyjnych do grupy finałowej, które przeszedłem jak burza. Po siedmiu dzisiejszych wyścigach jestem nieźle zmęczony i teraz jest czas na krótką regenerację. Jutro spodziewamy się lekkiego wiatru, a więc karty będą na nowo mieszane.
Organizatorzy planują rozegranie 20 wyścigów !!! Nie tylko mi wydaje się to jakimś poronionym pomysłem, ale zapowiadają się najdłuższe ME w historii !!!

Pozdrowienia,

Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

ARGO CHALLANGE

http://www.argochallenge.com

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Bojery

Piszę ten artykuł na kilka dni przed wyjazdem na Mistrzostwa Europy w klasie DN, które miały odbyć się na Litwie. Niestety z powodu dużych opadów śniegu regaty te zostaną rozegrane w innym, obecnie nieznanym dla nas miejscu. Z tego samego powodu, zaplanowane na ten weekend Mistrzostwa Polski zostały przełożone na późniejszy termin.
A jeszcze przed kilkoma dniami wszystko tak pięknie wyglądało. Po styczniowej odwilży jeziora na Mazurach pokrywała czysta tafla lodowa i mieliśmy nadzieję, że w tym regionie odbędą się wszystkie najważniejsze imprezy.

Przed tygodniem na Niegocinie wystartowałem w moich drugich regatach tego sezonu. W sobotę przy bardzo silnym wietrze odbyły się tylko 2 wyścigi, w których żeglowałem szybko i poprawnie, zajmując odpowiednio miejsca 2 i 1. Nie ukrywam, że sporo radości miałem ścigając się w tak ekstremalnych warunkach. W niedzielę natomiast wiatr wiał bardzo słabo i nie byłem już tak szybki. Pierwszy wyścig, w którym pożeglowałem bez szczęścia, ukończyłem na 8 pozycji. Z drugiego wycofałem się, bo zaraz po starcie przejechałem lewą płozą po czymś bardzo twardym i ją kompletnie stępiłem. Regaty te były dla mnie ostatnią możliwością sprawdzenia sprzętu. Nie jestem zadowolony z mojego masztu, który jest niestety za miękki i na nadchodzących ME będę musiał wystartować na nie sprawdzonym, innym maszcie. No risk, no fun, zwykł mawiać mój kolega , ale ja nie mam innego wyjścia. Moi koledzy żeglują na prawdę bardzo szybko i dobrze, co najwyraźniej odzwierciedlają wyniki mistrzostw świata, które odbyły się w styczniu w USA. Aż 6 polskich żeglarzy uplasowało się w pierwszej dziesiątce! Faktem jest, że nadchodzące mistrzostwa Starego Kontynentu będą miały dużo mocniejszą obsadę, ale nie wątpię w to, że i tu odegramy ,,pierwsze skrzypce”.
W międzyczasie ,,wyskoczyłem” do Istambułu, gdzie spotkałem się z przedstawicielami Istanbul Jacht Club, którzy mają bardzo ambitne plany na przyszłość. Zaczniemy od rywalizacji w cyklu imprez na Morzu Śródziemnym w klasie Farr 40 by zakończyć sezon Mistrzostwami Europy, które odbędą się właśnie w Istambule. Człon Zall Sailing Team-u, stanowią Przemek Tarnacki i jego match racingowa załoga. Z dużą euforią podchodzę do tego nowego wyzwania, chociaż wiem jak dużo pracy nas czeka, by nawiązać równorzędną walkę z topowymi zespołami, posiadającymi większe doświadczenie i nowsze jachty. Nie po raz pierwszy podejmuję się takiego wyzwania i jestem spokojny o rezultat. Najważniejsze jest dobre finansowanie i sukcesywne realizowanie wcześniej ustalonych założeń.
W międzyczasie międzynarodowe media żeglarskie podają, że do 34. regat o Puchar Ameryki zameldowało się już 7 teamów. Nie ukrywam, że na tę liczbę trzeba patrzeć z dużym przymrużeniem oka, a najlepiej z zamkniętymi oczami. Tylko Artemis prowadzi intensywne prace projektanckie a pozostali challengerzy szukają sponsorów. Dotyczy to również, o ironio, Challengera of Record, czyli włoski zespół Mascalzone Lattino !!!! ETNZ jeszcze nie potwierdził swojego udziału w tych regatach i bez prywatnych pieniędzy jakiegoś bilionera, wątpię, abyśmy zobaczyli ich na starcie. Ostatniego dnia marca będziemy wiedzieć więcej, ale nie zmieni to faktu, że dla mnie Puchar Ameryki odjechał i nie wiem, czy mam jeszcze tyle sił, by go ponownie gonić. Istnieje przecież również życie obok Srebrnego Dzbanka.

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Bojery

Duży wzrost temperatury poprawił zdecydowanie warunki lodowe na zachodzie Polski, co umożliwiło rozegranie regat o Puchar Żnina, w których udział wzięło ponad 60 zawodników. W seniorach wystartowała cała czołówka krajowa z wyjątkiem kilku żeglarzy, którzy wybrali się na mistrzostwa Niemiec. Niestety z powodu mgły i braku wiatru impreza ta nie odbyła się.

My natomiast ścigaliśmy się na mokrym, miękkim lodzie, gdzie roztopiony śnieg pozostawił sporą ilość głębokich kałuż, których omijanie w czasie wyścigu było prawdziwą sztuką i często miało decydujący wpływ na osiągane rezultaty. Nie było chyba żeglarza, który nie zaliczyłby kąpieli.
Ja w jednym z wyścigów wziąłem długi, zimny prysznic, kiedy to z bardzo dużą szybkością wyhamowałem do zera, chyba w jednej z najgłębszych kałuż. Kiedy wyskoczyłem z bojera, aby go ponownie rozpędzić, woda sięgała mi do kolan a kokpit DN-a wypełniony był wodą jak wanna. W niedzielę warunki lodowe były znacznie lepsze i żeglowało się już bezpieczniej. Dużą zasługę w tym mieli organizatorzy regat, którzy w sobotę do późnych godzin wieczornych wiercili dziury w lodzie umożliwiające odpływ wody oraz oznaczyli flagami największe „zbiorniki” wodne.
Rozegraliśmy 6 wyścigów, w których starałem się przetestować moje dwa maszty i dwie płozownice. Szybkość mojego bojera była coraz lepsza, aczkolwiek byłem jeszcze wolniejszy od Michała Burczyńskiego, Łukasza Zakrzewskiego i kilku innych doskonałych bojerowców. Mimo to wygrałem dwa wyścigi, w których wiatr wiał nierówno i zaczął płatać figle. Z miejscami 4,DNF,4,1,1,3 zająłem doskonałe 3 miejsce, plasując się 1 punkt za Łukaszem i 3 za Michałem. Po 4 latach przerwy w startach to na prawdę satysfakcjonująca mnie inauguracja, bo przecież w ciągu tak krótkiego czasu nie da się nadrobić tak wielkich zaległości. Do tego moi młodsi koledzy sprintują dużo szybciej na starcie, co zawsze ułatwia swobodną, szybką żeglugę i uplasowanie się w czołówce na pierwszym górnym znaku.
W nadchodzącym weekendzie będziemy się ścigać prawdopodobnie na Zegrzu. Do tego czasu muszę dopracować kilka elementów mojego sprzętu, które powinny poprawić moją szybkość, bez której niemożliwe jest nawiązanie równorzędnej walki z obecnym asami tego pięknego i fascynującego sportu.

Pozdrawiam,
Karol Jabłoński

Opublikowano Bojery | Komentarze są wyłączone

Szczęśliwego Nowego Roku!

Mimo bardzo ostrej zimy, w grudniu udało mi się pożeglować tylko dwa dni na bojerze. Niestety obecnie wszystkie jeziora zasypane są grubą warstwą śniegu i potrzebna jest kilkudniowa odwilż, aby warunki lodowe się poprawiły i możliwe było rozegranie pierwszych regat.
Te niskie temperatury sprawiły, że po raz pierwszy od wielu lat, nasi zachodni sąsiedzi, Holendrzy i Duńczycy mają sporo zamarzniętych akwenów i trenują regularnie. Nie ukrywam, że zazdroszczę im takich możliwości do testowania sprzętu i ,,oblatania” się.
Na początku stycznia najprawdopodobniej trzeba się będzie wybrać w tamte strony, bo nic nie wskazuje na to, aby u nas śnieg stopniał w najbliższych dniach. Do mistrzostw Europy, które są moimi głównymi regatami tego sezonu jest jeszcze sporo czasu. Regaty te zostaną rozegrane pod koniec lutego na Litwie. Zrezygnowałem ze startu na mistrzostwach świata, które odbędą się w połowie stycznia w USA. Podróżowanie z tak dużym ,,bagażem” w obecnych czasach jest bardzo skomplikowane i na dodatek kosztowne. Większość zawodników z Europy wysyła swój sprzęt dużo wcześniej i zabiera ze sobą ,,tylko” płozy i żagle. Ja po prawie czterech latach przerwy muszę najpierw zadbać o to, aby mój ,,pierwszy zestaw” latał z porównywalną szybkością do czołowych żeglarzy. Całe szczęście, że nie muszę ich szukać gdzieś daleko za granicą, bowiem Michał Burczyński, Łukasz Zakrzewski i Adam Baranowski to medaliści ostatnich mistrzostw świata! Z nimi to właśnie trenowałem przed kilkoma dniami na jeziorze Pluski koło Olsztyna a wcześniej na Niegocinie. Te dwa dni wspólnej żeglugi nie wypadły najgorzej ale pokazały mi co mam jeszcze do zrobienia. A o to przecież chodzi!
W tym bardzo zaawansowanym technologicznie sporcie przelicznik jest następujący, 10 godzin pracy przy sprzęcie przekłada się na 1 godzinę żeglugi. Wszyscy bojerowcy poświęcają wiele czasu na ostrzenie płóz. Celem jest uzyskanie odpowiedniego kształtu ostrza. Następnie ,,stoicki spokój;; wskazany jest podczas mierzenia tzw. równoległości dwóch bocznych płóz. Tu ,,diabeł tkwi w szczegółach” jak się mówi popularnie i dokładność wszystkich pomiarów wynosi dziesiąte części milimetra !!!! Ta perfekcja przekłada się później na uzyskiwaną szybkość, bez której nawet najlepsi nie będą w stanie wygrać wyścigu.
Każdy z czołowych żeglarzy ma do dyspozycji wiele kompletów płóz, których używa według swego uznania w zależności od warunków lodowych i temperatury powietrza, które przecież zmieniają się w ciągu dnia. Różne profile ostrza, grubości i rodzaje stali mają zagwarantować optymalną szybkość bojera. Ich odpowiednie przygotowanie pochłania dziesiątki godzin i tak na prawdę przydałby się taki ,,caddy boy”, który troszczyłby się o ich stan przed i w trakcie trwania regat.
O prędkości bojera oprócz płóz decyduje kombinacja maszt – żagiel – płozownica, która dopasowana jest do wagi każdego zawodnika. Sporo czasu kosztuje testowanie tych trzech elementów i znalezienie optymalnego zestawu gwarantującego szybkie latanie w różnych warunkach wietrznych i lodowych. Znajomość własnego sprzętu, jego specyfiki i potencjału jest na wagę złota, ale jak już wspomniałem wcześniej, nie da się tego osiągnąć bez efektywnych treningów i testów szybkościowych. To jest zupełnie normalne w każdym technicznym sporcie, ale w mojej obecnej sytuacji dużym ułatwieniem byłby ,,kawałek” czystego lodu, najlepiej gdzieś w pobliżu.
Wszystko wskazuje jednak na to, że mój nowy sprzęt testować będę w ,,warunkach bojowych” tzn. podczas jakichś regat na zachód od Łupstycha .

Życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku 2011.

serdecznie pozdrawiam z Łupstycha,
Karol Jabłoński

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Wesołych Świąt !

Radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia !!!

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone