Les Voiles de St. Tropez – dzień ostatni

Dzisiaj ponownie czekaliśmy na przyjście wiatru, który niedaleko, bo około 15 mil od brzegu wiał z siłą ponad 25 węzłów. W zatoce przed St.Tropez od samego rana była już duża fala, która najwyraźniej wskazywała na ,,istnienie’’ tych silnych podmuchów.

O 13.30 postawiliśmy grota i dosłownie kilka minut później wystartowaliśmy do ostatniego 25 milowego wyścigu. Na początku wiatr nie był jeszcze stabilny, ale po opuszczeniu zatoki fala była coraz większa i wiało już z siłą około 16 – 18 węzłów.

Nie były to warunki sprzyjające nam w walce o miejsce na podium, na halsówce jeszcze trzymaliśmy się blisko naszych bezpośrednich rywali ale na długim kursie z wiatrem ,,odlecieli’’ nam bardzo daleko. Po prostu oni lecą w ślizgu a my nie. Różnica w prędkości to więcej niż 5 -8 węzłów…

Taktycznie niezbyt wiele można było zrobić, ponieważ trasa była tak ustawiona, że praktycznie żeglowało się w linii prostej od boi do boi. Tak zwany ,,żużel’’.

Zajęliśmy 5 miejsce co w klasyfikacji generalnej dało nam 4 pozycję. Wygrał ponownie Magic Carpet – zoptymalizowany Wally 100, którego performance jest najlepszy w tych warunkach. Mimo tego, że po złym starcie większość pierwszego kursu na wiatr walczyli z nami to na mecie  po przeliczeniu czasowym pokonali drugi jacht o ponad 4 minuty, aż trudno w to uwierzyć. Z drugie j strony nie ukrywam, że byłoby super ścigać się na takiej maszynie regatowej, która wybacza sporo błędów.

To może się wydarzy za dwa lata, bo nasz właściciel zamówił nowy jacht :-) pożyjemy – zobaczymy :-)

To były dla mnie ostatnie regaty tego letniego sezonu, czas myśleć o zimie, która miejmy nadzieję, że będzie łaskawa dla bojerowców.

 

Pozdrowienia z St Tropez

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Dzień 4 – za mało wiatru na rozegranie wyścigu

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Les Voiles de St. Tropez – wyścig 2

 

Wczoraj po południu na całe szczęście powiało trochę i odbył się kolejny wyścig.  Rozegraliśmy go poprawnie od strony taktycznej, starając się minimalizować ilość manewrów oraz wybierając odpowiednie żagle na poszczególne kursy.  Kluczowy dla nas jako jachtu najwolniejszego w tej grupie jest zawsze start ale tym razem wyegzekwowanie go było bardzo skomplikowane, ponieważ  statek KR był o ponad 20 stopni korzystniejszy a do pierwszego znaku żeglowało się bezpośrednio na ,,ostrym’’ na prawym halsie. Falstart karany jest 20% karą czasową, bez możliwości powrotu, co wymusza większą ostrożność na wszystkich załogach.  My nie mogliśmy pozwolić sobie na start po zawietrznej albo w środku floty. Jedyna opcja to start po nawietrznej wszystkich jachtów.

Plan ten został zrealizowany praktycznie w 100% co ułatwiło nam utrzymanie kontaktu z naszymi szybszymi rywalami.

Pokonanie trasy zajęło nam dwie i pół godziny i po zastosowaniu przeliczników czasowych okazało się, że ten wyścig wygraliśmy.  Przez cały czas trwania wyścigu wiedzieliśmy, że jesteśmy relatywnie blisko i że jest ,,dobrze”. Takie ,,samotne’’ ściganie się wymaga od nas stałej koncentracji i walki o każdą sekundę, bo na mecie decydują one często o podziale miejsc. Był to męczący dzień, w hotelu byliśmy po 18,  krótki prysznic i kolacja.

Dziś podobna sytuacja wiatrowa, zobaczymy co się wydarzy.

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Les Voiles de St. Tropez

Les Voiles de St. Tropez to regaty, które mają swoją szczególną specyfikę najczęściej podyktowaną kaprysami pogody. I tak jest w tym roku.  We wtorek odbył się pierwszy ponad 40 milowy wyścig przy bardzo silnym wietrze, który w porywach osiągał 28 -30 węzłów. Nie są to optymalne warunki dla naszego starego wiekiem i kształtem kadłuba  jachtu, który w porównaniu z nowoczesnymi jednostkami na kursach z wiatrem nie wchodzi w ślizg i ,,podróżuje’’ dostojnie z szybkością 14- 15 węzłów, kiedy tamte fruną osiągając 25 a nawet 30 węzłów. Przelicznik czasowy nie uwzględnia adekwatnie tej różnicy w prędkościach na wodzie, co od razu stawia nas w dużo gorszej sytuacji.  Ale nie ma co narzekać :-) .  Zajęliśmy 5 miejsce po solidnym żeglowaniu i więcej nie dało się ugrać. W naszej grupie jest 7 jachtów  ale tak naprawdę na wodzie rywalizujemy tylko z nowym 115 stopowym Swanem  – Odin, który jest również typowym jachtem cruisingowym. Pozostałe to typowe jednostki racingowe, lekkie, bez zbytecznej i ciężkiej zabudowy.

Wczoraj wiał mistral i wyścig został odwołany a dziś z kolei czekamy na wiatr. Ale przynajmniej świeci słońce i jest ciepło.

Prognoza na następne dni jest też słabo wiatrowa… typowe St. Tropez :-) które wygląda wyjątkowo, szczególnie w nocy

Majestatyczne jachty klasy J.

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Y3K kończy Maxi Yacht Rolex Cup na sensacyjnym 2 miejscu !!!

W piątek mieliśmy dzień przerwy, który zazwyczaj zaplanowany jest na czwartek. Zmiana ta była spowodowana złą prognozą i faktycznie lało jak z cebra od samego rana.

W sobotę miał odbyć się ostatni wyścig, ale z powodu słabego wiatru komisja regatowa zmuszona była wysłać nas z powrotem do portu po ponad trzygodzinnym oczekiwaniu na wodzie.

 

W czwartek wieczorem oraz w piątek   spotkałem się  z Jury w sprawie kontrowersyjnego ,,zabrania” nam pierwszego miejsca w czwartym wyścigu. Po długich ,,debatach” i moich argumentacjach przywrócono nam to cenne zwycięstwo – ale dopiero w sobotę rano… Niestety przepisy regatowe są bardzo często mocno zagmatwane i trzeba poświęcić sporo czasu na ich prawidłową interpretację. Tak było i tym razem, ważne że się udało.      Po tej korekcie mieliśmy realne szanse na zwycięstwo, bo nadrobienie dwóch punktów straty do Magic Carpet było możliwe. Naturalnie istniało też ryzyko, że moglibyśmy stracić naszą doskonałą drugą pozycję, bo w takich warunkach słabo wiatrowych wszystko byłoby możliwe. Szkoda jednak że ten wyścig się nie odbył.

w pracy :-)

Cała załoga i ja jesteśmy bardzo zadowoleni ze stylu w jakim tu ścigaliśmy się. Przed rozpoczęciem regat kalkulowaliśmy, że w tej tak doborowej flocie jachtów 6-7 miejsce to będzie bardzo dobre miejsce dla nas.  Kluczem do sukcesu było praktycznie bezbłędne wyegzekwowanie  założeń taktycznych unikając błędów przy wykonywaniu skomplikowanych manewrów. W  czwartym, wygranym przez nas wyścigu, nasi bezpośredni rywale nie uniknęli problemów ze sprzętem oraz błędów technicznych, kosztujących ich sporo czasu.  Ściganie się na długich trasach wyścigów prowadzących dookoła różnych wysp wymaga odpowiedniego planowania doboru optymalnych żagli, biorąc pod uwagę zmiany i siłę w kierunku wiatru. Na tych wielkich jachtach  przygotowanie ich do postawienia zajmuje dużo czasu, a same manewry wymagają perfekcyjnego zgrania załogi. Łatwo tu o mały błąd a na mecie różnice czasowe wynoszą zaledwie kilkadziesiąt a czasami nawet tylko kilka sekund.

 

Załoga jachtu Y3K składa się w większości z bardzo dobrze wyszkolonych żeglarzy amatorów, pochodzących z Niemiec oraz Danii ale od wielu lat wspierana  jest przez najlepszych polskich żeglarzy zawodowych, z którymi święciłem wielkie sukcesy nie tylko w match racingu.

Grzesiek Baranowski, Paweł Bielecki, Arek Fedusio, Arek Ornowski, Filip Pietrzak, Piotr Przybylski, Jacek Wysocki to specjaliści wielkiego kalibru i jestem dumny, że mogę z nimi współpracować.

Arek Ornowski, Piotr (Gniewko)i Jacek (Kaczor) startowali w tych regatach na jachcie Topaz, klasy J  najpiękniejszych a zarazem najdroższych jachtach, które obecnie ściagają się w różnych regatach.z takimi jachtami rywalizowaliśmy podczas tych regat.

Za trzy tygodnie spotykamy się w St. Tropez na ostatnich regatach tego sezonu dla naszego teamu

więcej info na

https://www.yccs.it/en/regate-2021/press/maxi_yacht_rolex_cup-305/31st_maxi_yacht_rolex_cup_draws_to_a_successful_conclusion-505.html

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Maxi Yacht Rolex Cup

 

31 edycja Maxi Yacht Rolex Cup zgromadziła na starcie zaskakująco liczną flotę jachtów.

 

44 załogi różnych nie tylko pod względem wielkości jachtów została podzielona na 3 główne grupy, Supermaxi, Maxi i Mini Maxi.  Biorąc pod uwagę ich charakterystykę, stworzono jeszcze podgrupy, co ma na celu wyrównanie poziomu rywalizacji.

 

Wystartowałem na inauguracyjnej pierwszej edycji w 1990 roku na Saudade, jachcie klasy 1 Tona. Od tamtej pory jestem tu prawie regularnie o tej porze roku a teraz ponownie ścigam się na 31 metrowym wally Y3K, z tym samym właścicielem i załogą, z którą wygraliśmy te prestiżowe regaty w 2005 roku.  Czas płynie bardzo szybko :-)

W naszej grupie jest 12 jachtów, większość dużo szybsza co komplikuje startowanie i realizację taktyki, za którą jestem odpowiedzialny.

 

Po 4 dniach rywalizacji zajmujemy zaskakującą wszystkich, doskonałą 2 pozycję.  Do zakończenia regat został tylko jeszcze jeden wyścig i będziemy bronić miejsca na podium, co dla nas będzie wielkim sukcesem. Przed regatami nikt nie dawał najmniejszych szans, że Y3K będzie w czołówce klasyfikacji generalnej naszej grupy, bo mamy naprawdę bardzo ,,zacnych’’ rywali na dużo nowocześniejszych i nowszych jednostkach…. Lubię takie sytuacje :-)

najpiękniejszy rewir do żeglowania – Costa Smeralda !

Więcej info na  https://www.yccs.it/en/regate-2021/press/maxi_yacht_rolex_cup-305.html

 

Pozdrowienia z Porto Cervo

 

 

 

Opublikowano Żeglarstwo morskie | Komentarze są wyłączone

Morskie Żeglarskie Mistrzostwa Polski,

Wczoraj zakończyły się te trzydniowe regaty, których wyścigi rozegrały się praktycznie we wszystkich warunkach wietrznych i przy pięknej słonecznej pogodzie.

Pierwszego dnia jeden krótki i dłuższy20 milowy żeglowaliśmy przy relatywnie słabym wietrze, przybierającym na sile w trakcie trwania dnia, co naturalnie faworyzowało wolniejsze jachty, które ostatnie mile tego dłuższego wyścigu kończyły z większą szybkością. My wygraliśmy pierwszy up and down  a ten po zatoce przegraliśmy o ok. 50 sekund z Nauticusem.

Drugiego dnia do południa czekaliśmy na wiatr w porcie. Komisja zdecydowała, że odbędzie się tylko długi, bo prawie 33 milowy wyścig. Okazał się on bardzo wymagający dla mnie nie od strony taktycznej ale pod względem  podejmowania prawidłowych decyzji dotyczących wyboru odpowiednich żagli i dla załogi, która musiała wykonać kilka skomplikowanych zmian żagli i manewrów, których do tej pory nie trenowaliśmy.

Code O na genakera i odwrotnie, zwrot przez rufę ze zrzuceniem genakera i żegluga na Code O… sporo złego mogłoby się wydarzyć… ale nie u nas

Egzamin ten zespół 42 stopowego  jachtu Konsal zdał bardzo dobrze, co miało ,,przełożenie’’ na sporą przewagę na mecie nad naszymi rywalami.

 

Ale takie prawdziwe ,,SPRAWDZAM’’ zaoferowała nam pogoda w poniedziałek – ostatniego dnia regat. Wiało od 16 do 22 węzłów z północnego wschodu a typowa dla tego akwenu wysoka ale za to krótka fala, miotała jachtami i żeglarzami utrudniając im ,,życie’’ :-)

Wyścigi były rozgrywane na relatywnie krótkiej trasie – trzy okrążenia – dużo manewrów i mało czasu na ich wykonanie – wszystko musiało zagrać ! i tak było na jachcie klasy Dehler 42, którym sterował doświadczony Przemek Tarnacki.  Konsal żeglował szybko na halsówce, dobrze strymowane żagle -  odpowiedni  balans – ułatwiały przebijanie się przez strome fale, które często zalewały pokład i wyhamowywały prędkość. Trymerzy – Ryszard i Japa, przy mojej małej pomocy,  szybko ustawili  optymalnie żagle.  Dobre manewry stawiania genakera, jego bezbłędne przygotowanie przez dziobowego – Bartka – ,  błyskawiczne wciągnięcie fału przez silnego  Grzegorza, szybkie ,,odpalenie’’ tego dużego żagla po dobrym trymie Japy i Bigosa gwarantowało możliwość wykonania zwrotu przez rufę  praktycznie minutę po okrążeniu znaku offsetowego.  Z falą surfowaliśmy osiągając prędkość dochodzącą do 15 węzłów.  Zrzucanie genakera – też bez problemów i bardzo skutecznie. Tomek i Oleg  zgarniali szybko na pokład olbrzymie  połacie materiału, Grzegorz  błyskawicznie wciągał  żagiel pod pokład a Max na ,,picie ‘’ z odpowiednią szybkością kontrolował luzowanie fału, tak aby genaker nie wpadł do wody. Jednym słowem doskonały team work bez którego nie wygralibyśmy dwóch wyścigów gwarantujących zwycięstwo w mistrzostwach.

Najbardziej cieszy mnie duży progres zrobiony przez całą załogę w tak krótkim czasie !.

Następny start to Rolex Maxi Yacht Cup na Sardynii,  postaram się w miarę czasu regularnie relacjonować z tych regat,

 

Pozdrowienia

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Lotos Nord Cup

 

W miniony weekend po raz pierwszy od bardzo wielu lat wystartowałem w regatach jachtów morskich na Zatoce Gdańskiej.  Przemek Tarnacki zaprosił mnie na wspólne ściganie się na nowym 42 stopowym jachcie  Dehler 42, który w trakcie trwania projektu, będzie odpowiednio modyfikowany.  Performance tej jednostki był dla nas dużą niewiadomą.

Niestety przez wszystkie wyścigi z wyjątkiem ostatniego siła wiatru nie przekraczała 6 węzłów, a często nawet 4. Czuliśmy duży ciężar jachtu i brak wyścigowego foka, którego nie mogliśmy użyć, bo nie dotarł na czas sztag. Ten ,,cruisingowy’’ na rolerze był  ciężki i mniejszy, co na pewno miało duży wpływ na szybkość Konsala – bo tak nazywa się ten piękny jacht.

W ostatnim wyścigu powiało w końcu 8-9 węzłów i od razu było nam dużo łatwiej. Wygraliśmy go z dużą przewagą.

Mieszana załoga – (amatorzy i Pro) Ocean Challenge Yacht Club, mimo tylko jednego dnia treningowego i pewnych ograniczeń technicznych doskonale opanowała wszystkie manewry.

podczas piątkowego treningu wiało 15-20 węzłów i było mokro :-)

Osobiście byłem zadowolony ze startów, które były ,,dziełem’’ Przemka oraz szybkości, nad którą pracowali Ryszard – właściciel jachtu i ,,Japa”.  Moja taktyka i,,lay liny’’ były OK, mimo sporej przerwy w żeglowaniu na tak małych jachtach i krótkiego czasu na poznanie specyficznych ,,kątów’’ żeglugi.

Wystarczyło to na zajęcie drugiego miejsca w tych regatach, co uważam za duży sukces i dobry prognostyk przed następnymi startami., ale  co najważniejsze wygraliśmy bardzo prestiżowy wyścig  o Bursztynowy Puchar Neptuna J.

Następne treningi za około 4- 5 tygodni,

pozdrowienia z Łupstycha

 

 

 

 

Opublikowano Żeglarstwo morskie | Komentarze są wyłączone

Loro Piana Superyacht Regatta

Melduje się po dłuższej przerwie :-) sorry ponownie za brak informacji o mojej aktywności  zawodowej ale na prawdę nic się nie działo .

Wróciłem z regat Porto Cervo, gdzie zakończyły się Loro Piana Super Yacht Regatta organizowane od 2009 roku.  Do połowy maja nie mieliśmy jeszcze pewności , że te regaty się odbędą.  30 metrowy jacht Y3K ,,czekał w blokach’’ na ,,go’’ we Francji a ponad 20 osobowa załoga u siebie  w domach.  Całe szczęście, że sytuacja ,,covidowa’’ polepszyła się i 27 maja wsiadłem do samolotu.

Wiele innych teamów niestety odwołało wcześniej swój udział ponieważ żeglarze zza oceanu mieli duże trudności aby dolecieć do Włoch.

Pustawo w porcie przed regatami

Flota jachtów Southern Wind

 

Kilka dni przygotowań było bardzo potrzebnych, bo po ponad rocznej przerwie w startach pokazały się nieoczekiwane problemy techniczne.  Uniemożliwiło nam to zrealizowanie całego planu treningowego, ale mimo to podczas regat  nasz zgrany zespół wykonywał poprawnie i szybko wszystkie skomplikowane manewry.  ,,Siłą napędową’’ teamu Y3K są moi polscy koledzy, którzy zajmują kluczowe pozycje na jachcie. Grzesiek Baranowski i Arek Fedusio ,,obsługują’’ foka i genackera, Piotr Przybylski trymuje grota, Jacek Wysocki jest dziobowym a najsilniejszy Paweł Bielecki dowodzi przemieszczaniem i zrzucaniem ciężkich żagli. Dobrze było znowu wspólnie pożeglować :-)

W akcji

Rozegraliśmy 4 wyścigi, każdego dnia po jednym. Jak zwykle trasa prowadziła wokół malowniczych wysp Costa Smeralda.

3 miejsce pokazuje, że naszym kilkunastoletnim Y3K trudno jest powalczyć z nowoczesnymi i nowszymi jachtami.  Optymistycznie patrzymy w przyszłość, bo właściciel zamówił nowy, który będzie gotowy za dwa lata.

Następne nasze regaty  odbędą się na początku września, też w Porto Cervo.

 

 

https://www.yccs.it/en/regate-2021/loro_piana_superyacht_regatta-304.html

pozdrowienia z Łupstycha, gdzie ogród czeka już od dawna na ogrodnika :-)

 

 

 

 

Opublikowano Superyacht | Komentarze są wyłączone

Puchar Ameryki zostaje w Nowej Zelandii

 

7:3 Emirates Team New Zealand pokonał włoski team Luna Rossa Prada Pirelli.

 

Wygrał zespół posiadający szybszy jacht i który zrobił mniej błędów. Duże brawa oraz uznanie należą się włoskiemu zespołowi, za to, że mogliśmy być świadkami kilku równorzędnych wyścigów.

 

Potwierdziły się przypuszczenia sprzed rozpoczęcia tej rywalizacji, że Te Rehutai jest dużo szybszy od Luna Rossy. W pierwszych wyścigach nie było to zbyt widoczne, bo Włosi po lepszych startach skutecznie uniemożliwiali Kiwi żeglugę w czystym wietrze. Ale jak tylko udało im się wystawić dziób na niezakłócony wiatr Te Rehutai pokazywała swój prawdziwy potencjał i frunęła ponad wodą kilka węzłów szybciej, torując drogę do zwycięstwa.  Niewątpliwie jedna generacja do przodu, obecnie nie do osiągnięcia dla żadnego z challengerów. Podobnie było 4 lata temu na Bermudach… wtedy wszyscy podkreślali różnicę w kształcie i wielkości foili,  co i tym razem jest bardzo widoczne.

Powierzchnia mniejsza o 30 % niż u Luna Rossy a co za tym idzie mniejsze opory, do tego dwa skrzydła ustawione w jednej linii a nie w kształcie odwróconego V. ,,Po prostu’’ inny koncept, gwarantujący większą szybkość końcową ale najtrudniejszy do skonfigurowania tak, aby jacht szybko wychodził z wody na fiole i nie spadał z nich podczas zwrotów i przy słabym wietrze i mniejszej prędkości.  Najwyraźniej nie do skopiowania przez rywali w tak krótkim czasie.

 

Same wyścigi z wyjątkiem krótkich faz przedstartowych i kilku ciasnych sytuacji na trasie były monotonne.  Wirtualne granice ograniczające szerokość trasy wyścigu ograniczały bardzo możliwości taktyczne i zwiększały faktor przypadku. Z 11 osobowej załogi tylko dwóch, max. trzech miało ,,przegląd’’ wyścigu, reszta pochylona zmniejszając opory powietrza pracowała bez przerwy na ,,młynkach’’ umożliwiając hydrauliczną kontrolę  nad żaglami.

 

36 Puchar Ameryki wejdzie do historii jako najbardziej spektakularny pod względem szybkości jachtów i rekordowo krótkiego czasu trwania wyścigów.

 

Czy to jest ten kierunek w którym powinno pójść żeglarstwo, czy ten PA  spopularyzował bardziej nasz piękny sport? Śmiem wątpić !

 

Większość tęskni za tradycjonalnym żeglarstwem – na wodzie a nie nad, w którym procentowo większe znaczenie będą mieli żeglarze a nie technologia.  Obecnie ta równowaga jest zachwiana.

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone