50. Sezon bojerowy za mną! 🥇🥈🥉

Po krótkiej przerwie technicznej wracam do aktywności na stronie 🙂

Kilka tygodni minęło od zakończenia sezonu, lód dawno stopniał, a sprzęt wylądował w garażu i wciąż się uśmiecham.

W 63. roku życia ukończyłem jeden z najbardziej owocnych sezonów w mojej karierze: złoto na mistrzostwach Ameryki Północnej, srebro na mistrzostwach świata i brąz na mistrzostwach Europy. Komplet medali. Więcej, niż śmiałem oczekiwać.

Ten sport wciąż udowadnia mi, że granice są po to, żeby je przesuwać bez względu na wiek (!). Dziękuję wam wszystkim za wsparcie!

Wszystkim życzę spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych 🐣

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

MŚ i ME – komplet medali!

Po bezowocnej podróży do Szwecji, w środę wróciliśmy do Polski, a konkretnie do Dąbek, gdzie na nowo odkrytym przez nas jeziorze Bukowo rozegraliśmy w ekspresowym tempie mistrzostwa świata i Europy. Praktycznie można było się spodziewać, że w ciągu dwóch dni odbędą się te dwie najważniejsze imprezy w Europie.

W ciągu mojej długiej kariery żeglarskiej – nie tylko bojerowej, przywykłem do takich decydujących dni.

W czwartek przy średnim wietrze żeglowałem bardzo szybko i stoczyłem zaciętą walkę o złoto z 26 letnim Rasmusem Maalinnem z Estonii, aktualnym mistrzem Europy. Jest to utalentowany zawodnik, którego wspieram sprzętowo od kilku lat.

Miejsca 2,DNF,1,1 stworzyły sytuację punktową, w której ostatni wyścig decydował o kolorach medali. Niestety wiatr znacznie osłabł w śroku trasy, gdzie startowałem i po starcie straciłem dużo dystansu. Do tego z lewej strony przyszła spora zmiana w kierunku wiatru ze sporymi szkwałami. I było pozamiatane… dojechałem do 9 miejsca co było priorytetem, bo przecież miałem już DNF i kolejna, ,,wpadka ” mogła mnie pozbawić miejsca na podium.

Gdyby tak pogdybać, czego nie robię zazwyczaj, to ta kolizja w drugim wyścigu, nie zawininiona przeze mnie kosztowała złoto. Ale z drugiej strony, dobrze, że dzięki mojej szybkiej i odpowiedniej reakcji uniknąłem potężnego zderzenia, które mogło skutkować nie tylko kompletnym zniszczeniem sprzętu, ale też poważną kontuzją ewentualnie połamanymi nogami. Obraz ten przewija mi się jeszcze przed oczami….

Te 5 wyścigów kosztowało mnie bardzo dużo sił, a czasu na regenrację było zbyt mało, aby w piątek być w pełni sił. Do tego słaby, zmienny w kierunku i sile wiatr, wymuszający długi sprint na starcie, co w ostatnich latach nie jest moją najsilniejszą stroną ;-). To powoduje, że od początku muszę odrabiać straty co jest zadaniem bardzo trudnym, bo moi dużo młodsi rywale są doskonałymi żeglarzami i żeglują bardzo szybko.

Miejsca 3,4 i 12 dawały mi 3 miejsce w bardzo ,,potasowanej” stawce. Dziś, czyli w sobotę dalsze wyścigi nie odbyły się z powodu bardzo silnego wiatru i 20 cm zbitych zasp śnieżnych na lodzie. Ja i tak bym już nie wystartował, ponieważ moje nogi, a szczególnie łydki odmówiły posłuszeństwa. Zakwasy i naciągnięty prawy achilles, do tego ogólne przemęczenie i wychłodzenie organizmu z lekkim przeziębieniem. Granice wytrzymalości mojego organizmu zostały przekroczone. Zbyt duża intensywność wysiłku, do tego podróże, brak czasu na odpowednią regenerację, wiek, to wszytsko ma wpływ.

Uppsss – co za sezon, w którym przełamałem kolejne bariery, w którym ,,ponad” zrealizowałem moje oczekiwania.

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Puchar Floty Polskiej DN – jezioro Jamno – 5 miejsce

Wczoraj wieczorem wróciłem zmęczony z regat, które poświęciłem na ostatnie testy sprzętu przed mistrzostwami świata i Europy.  Rozegraliśmy 10 wyścigów, po 5 dziennie, przy średnim wietrze . Dominował Michał Burczyński, który był poza zasięgiem ,,szybkościowym”. Ja jestem zadowolony z efektów zmian wielu kombinacji sprzętu, które zaowocowały dobrą szybkością w ostatnim wyścigu.

Prawda jest taka, że mimo srogiej zimy, nie miałem warunków do treningów i testowania,

Zaśnieżone duże jeziora mazurskie zmniejszyły radykalnie szanse na to, że mistrzowskie imprezy odbędą się u nas. Mówi się o Estonii, ale o  tym dowiemy się w czwartek wieczorem. Tam niestety na piątek i sobotę prognozowany jest duży opad śniegu… co w/g mnie tę opcję wyeliminuje.

najbliższe dni poświęcę na regeneracje mojego wymęczonego organizmu oraz przygotowaniu płóz.

pozdrowienia z Olsztyna

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Jestem mistrzem Ameryki Północnej!!!

Dzisiaj rozegraliśmy 3 ostanie wyścigi przy silnym wietrze i bardzo szybkiej żegludze. Sa to warunki w których żeglarze amerykańscy czują się bardzo dobrze a aktualny mistrz świata Matt Struble był nie do pokonania.
Tym bardziej cieszy mnie ten sukces.
Były to bardzo wyczerpujące sprinterskie wyścigi, ale dobra szybkość i mądre taktyczne żeglowanie zaowocowały miejscami 3,2,1. Łatwo było się ,,zgubić”, bo wiatr był mało stabilny w kierunku i sile.

Jestem bardzo zmęczony, bo walka na trasie to jedno ale walka z ogromnym zimnem przez te kilka dni była bardzo wyczerpująca.
Na szczęście nie ucierpiałem- żadnych odmrożeń – a było ich sporo u moich kolegów. Musieli zrezygnować ze startu i leczyć bolące rany.
Wiek też robi swoje ale walczę dalej
Jutro wracam do Chicago i w niedzielę ląduje w Warszawie.
Była to długa wyprawa, naznaczona dużą niepewnością, czy te mistrzostwa w ogóle się odbędą i pytaniami czy to wszystko ma sens. Przygotowania, podróż, czas i aspekt finansowy takiego przedsięwzięcia dają wiele do myślenia.
Ważne że wszystko dobrze się skończyło

Pozdrowienia z Green Lake

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

MAP – Dzień 2

Dzisiaj znów cały dzień na lodzie i tylko jeden wyścig przy słabym wietrze, w którym wywalczyłem 2 miejsce. Startowałem z lewej strony, gdzie wiało słabiej niż po drugiej stronie halsówki.
Musiałem nadrabiać duże straty, ale dobra prędkość i odpowiednie czytanie wiatru pomogły mi bardzo wyprzedzaniu rywali.

Moi amerykańscy rywale przylecieli na metę z dużą stratą dystansu do mnie i widać było ich problemy z prędkością. Oni mają sprzęt zoptymalizowany do szybkiego żeglowania na gładkim lodzie przy średnim i silnym wietrze. Miałem nadzieję, że rozegramy dziś chociaż jeden wyścig ale race oficer robił wszystko aby następny wyścig się nie odbył, bez powodu przesunął trasę za blisko brzegu, potem w inne miejsce, a potem wysłał nas ,,do domu” , bo podobno słońce było już za nisko co ograniczało widoczność…. I że wiatr jest zmienny w kierunku…


Jutro ostatni dzień, powieje silniej, co odpowiada bardziej Amerykanom, ale dam z siebie wszystko aby powalczyć z nimi.Planowane jest rozegranie 3 wyścigów dla każdej floty, czyli praktycznie jesteśmy dopiero w połowie regat. Oj długi to pobyt w USA i mało latania… Nie pierwszy to raz i ostatni ale trudno jest zaakceptować taką celową nieudolność Komisji Regatowej, bo inaczej tego nie widzę
Fight goes on!


Pozdrawiam z nadal mroźnego zielonego jeziora

Wyniki:
https://www.sailwave.com/results/2026%20IDNIYRA%20North%20Americans.htm

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

MAP – Dzień 1

Wczoraj z powodu silnego i porywistego wiatru oraz ekstremalnych niskich temperatur wyścigi zostały odwołane.


Dzisiaj rozegraliśmy 3 wyścigi przy wietrze 5-6 m/s ze szkwałami do 8 m/s w temp. odczuwalnej-25 stopni C. Temperatura ta jest dużo niższa podczas ścigania się.
Na lodzie byliśmy 6 godzin, od 10 do 16….


Trasa krótka około 1300m, twardy ale nierówny lód pokryty warstwą nawianego nocą piasku powodował, że płozy szybko się tępiły. Zmienny w kierunku i sile wiatr rozdawał karty, czego szczególnie doświadczyłem w ostatnim wyścigu, w którym finiszowałem na 6 miejscu. Na pierwszej halsowce zwolniłem bardzo w tzw. poduszce bez wiatru a rywale polecieli szybko w szkwałach. Takiej straty nie da się odrobić na tak krótkiej trasie. Byłem zadowolony z wywalczonego 6 miejsca jak i z pozycji 3 i 2. W każdym z nich walczyłem o każdy metr z szybkimi żeglarzami amerykańskimi. Ale cieszy fakt, że mam dobrą szybkość, która pozwoliła mi skutecznie obronić 2 miejsce po zaciętej walce ze Stevem Orlebeke, aktualnym liderem mistrzostw. Pokazuje to wyraźnie, że nasze żagle 1D produkowane w Polsce niczym nie ustępują zagranicznej konkurencji.

Jutro mniej wiatru i zapowiada się kolejny ciężki i długi dzień w biurze.

Pozdrowienia z Green Lake

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej i USA

Wczoraj mimo ekstremalnego zimna poleciałem na trening i zrobiłem 4 serie po 3 okrążenia na ustawionej trasie. Wiatr wiał z siłą 6-8 m/s, latanie było bardzo szybkie, powierzchnia lodu bez śniegu, lekko chropowata, ale dużo zamarzniętych pęknięć, szczelin, których nie sposób ominąć. Mało przyjemne uczucie…

Dziś jak się tego spodziewałem wyścigi zostały odwołane ze względu na bardzo silny wiatr i niskie temperatury. Jutro w końcu będziemy się ścigać, choć nadal będzie ekstremalnie zimno.

Bojery to sport, który jest bardziej uzależniony od pogody niż inne sporty zimowe, które też borykają się z jej kaprysami w ostatnich latach.

Pamiętam doskonale mój pierwszy wyjazd do USA na mistrzostwa świata i AP w roku 1985. Wtedy najpierw przyjechaliśmy do Green Bay, gdzie ,, zaskoczyły” nas temperatury w okolicach-20 stopni C i duży opad śniegu. Jechaliśmy chyba 3 dni do New Jersey. Zatoka Barnegat była pokryta piękną tafla lodu, ale kilka dni czekaliśmy, aż wiatr straci na sile. Mistrzostwa świata odbyły się w jeden ostatni dzień… To było 41 lat temu i podobnych przypadków było wiele w tym okresie.

Pozdrawiam z Green Lake

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej i Stanów Zjednoczonych

Od czwartku jestem już w USA, gdzie zima jest jeszcze bardziej sroga niż u nas. Już przed wylotem wiedziałem, że będzie nieciekawie ale trudno było zrezygnować z tego wyjazdu zaplanowanego ponad miesiąc temu. Jak zwykle musiałem zabrać ze sobą żagle i płozy, a to podnosi koszty biletu o ponad 100 %.

W piątek pakowanie sprzętu na wynajęty samochód i podróż w kierunku jeziora WAWASEE,  koło Syrakuzy, oddalonego od Chicago o 3 godziny drogi na wschód.

Temperatury w okolicy – 20 stopni nie zachęcały do rozpakowania sprzętu i treningu, tym bardziej, że warunki lodowe były kiepskie. Do tego na niedzielę zapowiadany był duży opad śniegu i szanse na planowe rozpoczęcie mistrzostw w tym miejscu były bardzo małe.

Organizatorzy mieli duży kłopot ze znalezieniem innego akwenu, bo większość pokryta jest grubą warstwą śniegu. Jedyną opcją było jezioro Zielone – Green Lake w Wisconsin, 2,5 godziny jazdy na północ od Chicago. Dzisiaj tzn. w niedzielę potwierdzono, że akwen jest bezpieczny i tam od wtorku zaczniemy się ścigać. Wielkim problemem dla nas będą bardzo niskie temperatury, które przez cały następny tydzień będą się wahać od – 20 do – 24w nocy, a w ciągu dnia od – 20 do – 14. Temperatura odczuwalna ok – 30, ale podczas żeglugi z dużą szybkością będzie wynosić ok. -40 a nawet – 50.

Będą to bardzo ekstremalne warunki i najważniejszym zadaniem będzie poradzenie sobie z tak niskimi temperaturami i uniknięciem odmrożeń.

Jutro rano ruszam w drogę, żeby około 11 być już na lodzie, prognozowana temperatura o tej godzinie to – 22 stopnie C i będzie wiał średni wiatr. Nie wiem, czy trening będzie miał sens.

Będą to ciężkie i wyczerpujące regaty. Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę

pozdrowienia z Chicago

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Regaty w Żninie

W niedzielę na jeziorze Żnińskim rozegraliśmy 5 wyścigów. Piękna pogoda, nie za zimno – 5 C.  wiatr o sile 4-6 m/s, nie za silny jak na maksymalnie ,, długą” trasę, którą można było ustawić na tym małym akwenie. Ścigaliśmy się w dwóch grupach, co zdecydowanie zwiększyło bezpieczeństwo i pozytywnie wpłynęło na jakość rywalizacji. Na początku odbyły się dwa wyścigi kwalifikacyjne, po których czołowa szesnastka ścigała się w topowej grupie A a pozostali w grupie B.

Miejsca 4 i 2 dały mi pewny awans ale też pokazały, że straty po wolniejszym starcie na tak krótkiej trasie są nie do odrobienia. Z moją szybkością też zawsze nie było najlepiej, ponieważ sporo eksperymentowałem z nową płozownicą i masztami.

W finałowych wyścigach zająłem miejsca 4,6,7 po zaciętej walce o każdy metr 🙂

Zadawalające jest to, że fizycznie dałem radę i że powalczyłem zacięcie z moimi młodszymi kolegami, którzy tworzą czołówkę światową. Każdy z nich był już przecież mistrzem świata lub Europy i to nie jeden raz!

Tu  1 wyścig finałowy –  po okrążeniu dolnego znaku,  przed Tomkiem Zakrzewskim, zwycięzcą regat

W czwartek lecę już do USA na mistrzostwa Ameryki Północnej oraz Stanów Zjednoczonych. Zobaczymy co tam ugram, za oceanem lodu było dużo i wszyscy są dobrze ,,oblatani”.

pozdrowienia z Majd

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Sezon bojerowy rozpoczęty

Zima taka jak dawniej dokucza sporymi opadami śniegu i niskimi temperaturami. My jesteśmy zadowoleni z mrozu, który po kilkuletniej przerwie dotarł do nas i skuł lodem największe jeziora. Rosną szanse, że zaplanowane na połowę lutego mistrzostwa świata i Europy odbędą się w Polsce.

Od czwartku zeszłego tygodnia żeglowałem już 4 dni, dwa w Nowych Gutach i dwa na jeziorze Wulpińskim, nad którym mieszkam.

Twardy, chropowaty lód i zmrożone zaspy, do tego silny wiatr i temperatura -10 C. odczuwalna podczas żeglugi z szybkością ok 80- 90 km/h to około –30 a nawet –40

Śniardwy – wyczerpujące dwa dni treningowe, wiek daje znać o sobie ale się nie poddaję.

A tu już u siebie w domu na idealnie gładkim lodzie piękne i szybkie żeglowanie nawet przy słabym wietrze.  5-6 centymetrowa warstwa puszystego śniegu jeszcze nie hamuje bojera.

Ale nadal zimno…

W najbliższy weekend planowane są mistrzostwa Polski, które odbędą się prawdopodobnie na którymś z jezior na zachodzie Polski. Jezioro Duże Żnińskie i Wielimie obecnie są pokryte 15 cm warstwą czystego i gładkiego lodu. Co prawda w środę spodziewane są opady śniegu  przechodzące w deszcz co jak zwykle w takiej sytuacji stawia znak zapytania, bo trudno dokładnie przewidzieć  co się wydarzy na ,,lodowisku” 😉

pozdrowienia z Majd – trzymajcie się ciepło!

Opublikowano Uncategorized | Komentarze są wyłączone

Po wiośnie, lecie i jesieni jestem znowu 🙂

Melduję się w doskonałej formie po dłuższej przerwie, spowodowanej brakiem większej aktywności sportowo- zawodowej. Moja strona internetowa jest taką kroniką ,,służbową”, w której opisuje moje starty w zawodach lub inne aktywności związane z moim zaagażowaniem w ten sport. A to lato było spokojne. Wynika to z tego, że niezbyt aktywnie szukałem możliwości zaangażowania się w jakieś nowe projekty. Po tych wielu latach intensywnego ścigania się odczuwam spore zmęczenie i wypalenie. Dobrze jest zacząć robić coś innego, coś, na co nie miałem czasu.do tej pory.

 

W tym sezonie wystartowałem tylko dwa razy. W maju na Palmavelli na Majorce a pod koniec czerwca na Mistrzostwach Polski na zatoce Gdańskiej – gościnnie z mistrzowskim teamem Wind Whispera. Niestety u nas żeglarstwo morskie leży na łopatkach. Ściga się tylko kilka jachtów…

Na Hadarze żeglowałem w 1984 roku z Romkiem Paszke, studiowałem na AWF w Gdańsku.

Kilka treningów z młodymi zawodnikami różnych klas sprawiło mi wiele satysfakcji i może to będzie jakieś zajęcie na przyszłe lata. Zobaczymy.

Trening. w Sopocie z młodymi zawodnikami klasy IQ foil

Pluski – jesienne regaty

Niestety właściciel jachtu Y3K podjął decyzję o zakończeniu ścigania się, co też spowodowało sporą pustkę w startach. Przeżyliśmy wspaniałe 25 lat, odnieśliśmy wiele znaczących sukcesów i była to niesamowita przygoda, którą miałem przywilej przeżyć.

Prawdę mówiąc, to nie bardzo mi się już chce wracać do tego zawodowego żeglowania. Chyba, że znajdę jakiś odpowiedni projekt… ale nic na siłę.

 

Lato spędziłem w moim domu nad jeziorem Wulpińskim. Mimo tego, że pogoda nie była najlepsza żeglowałem rekreacyjnie na pięknej żaglówce, którą odrestaurowałem prawie kompletnie. Było to czasochłonne wyzwanie i przypomniały mi moje lata krótko po wyjeździe do Niemiec, kiedy to pracowałem w stoczni jachtowej i doskonaliłem swoje umiejętności szkutnicze.

Jest to zbudowana w 1936 roku żaglówka o nazwie 10m Renjolle, którą kupiłem od kolegi mieszkającego w Austrii. Na świecie pozostało ich około 20 sztuk, z czego 3 są nawet w Japonii. Cruisingowanie na tym pięknym jeziorze wokół wysp sprawia wiele radości, do tego nie muszę patrzeć na ,,zegary” i utrzymywać target speedu ;-) . niesamowite, zapomniane uczucie, coś pięknego.

10m Rennjolle – nie do wiary, że w 1936 roku zaprojektowano tak piękne linie tej niesamowicie szybkiej ,,jachtówki”.

Zima tuż tuż, sprzęt bojerowy już gotowy, tydzień temu mieliśmy ścigać się w Finlandii, ale tam było za ciepło, aby zamarzły jeziora. Mam nadzieję, że na początku grudnia ruszymy na północ, aby trochę potrenować i wziąć udzial w pierwszych regatach tej zimy.

A to taki miły akcent – pomysł – mojego sąsiada z drugiej strony zatoki :-)

life is good :-)

Mistrzostwa świata i Europy odbędą się w połowie lutego a organizatorem jest nasza flota, miejmy nadzieję, że wielkie jeziora zamarzną i nie będziemy musieli szukać lodu za granicą.

 

1985 Mistrzostwa świata USA – Barnegat Bay, z dedykacją od legendy sportu bojerowego Jana Gougeona. ile to lat temu? 40 ? ;-) zająłem wtedy 5 miejsce :-)

pozdrowienia z Majd

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

ME – Rasmus Maalinn wygrywa, Michał Burczyński – srebro a Łukasz Zakrzewski – brąz

W czwartek rozegrano 5 wyścigów kończących te mistrzostwa.

@ KJ Rasmus Maalinn – Mistrz Europy 2025

Wygrał je w imponującym stylu reprezentant Estonii, młody Rasmus Maalinn. Zwycięstwo to cieszy mnie bardzo, bo dołożyłem ,,małą cegiełkę” do tego sukcesu, współpracując z nim od dwóch lat.

@ KJ Grudzień 2024 – Regaty w Finlandii, które były doskonałym testem dla mnie i Rasmusa

Estończycy aż 10 lat musieli czekać na złoto, ale przyszłość będzie należała do nich, bo mają sporą grupę młodych bojerowców, którzy już teraz ,,mieszają” w czołówce. Na pewno czas pracuje na ich korzyść.

Pamiętam doskonale rok 1986, kiedy ME rozgrywane w Szwecji wygrał mój rówieśnik Vaiko Vooremaa a ja zająłem 2 miejsce. Był to mój pierwszy medal w regatach mistrzowskich. Miałem wtedy 24 lata… i sporo czasu minęło od tamtego ważnego momentu dla mnie a ja ścigam się dalej :-) . W tych mistrzostwach miałem ,,swój dzień”, wygrywając zdecydowanie pierwszy wyścig i finiszując na 2 miejscu w kolejnym. Takie momenty to jak wisienka na bardzo dobrym torcie popijana łykiem dobrego espresso i kropelką doskonałego czerwonego wina. Wyjątkowy smak ten pozostaje na długo, nie tylko w pamięci, ale co najważniejsze, pobudza chęci na przyszłość.

Sezon startowy już zakończony – poostrzę płozy tak, aby były już gotowe na następną zimę, ale najpierw muszę się wykurować do końca.

pozdrowienia z Majd

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

ME dzień 3

Dzisiaj po kilkugodzinnym oczekiwaniu na ustabilizowanie się pogody rozegraliśmy tylko 1 wyścig na ekstremalnie krótkiej trasie – ok. 1 km i bardzo słabym wietrze. Wiedziałem, że będzie to bardzo trudny wyścig dla mnie, bo będzie brakowało dystansu aby odrobić straty po wolniejszym starcie. Dojechałem do 5 miejsca co daj mi nadal 4 miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw, naturalnie wygrywam zdecydowanie w kategorii wiekowej + 60 ;-) . ,,lodowisko nam się psuje, jest sporo dziur i przełomów, które nie pozwalają na ustawienie dłuższej trasy. Jeżeli powieje odrobinę mocnej, nasze bojery osiągają bardzo duże szybkości i ściganie się na tak krótkiej trasie doprowadzi do wielu kolizyjnych sytuacji i będzie bardzo niebezpiecznie. Jutro kolejny – raczej ostatni dzień mistrzostw ale już beze mnie – pakuję się i wracam, bo uważam, że takie ściganie się nie wniesie nic nowego dla mnie a na pewno nie będzie mi sprawiało przyjemności , co jest dla mnie najważniejsze w żeglowaniu na bojerach. Do tego jestem przeziębiony i daleko mi do dobrej formy.

wyniki tu

https://www.sailwave.com/results/DN2025_overall.htm

pozdrowienia z Sakyli

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Europy – Sakyla – Finlandia – dzień 1 i 2

Po powrocie z USA nie zostało dużo czasu na przygotowanie sprzętu, a szczególnie płóz na te najważniejsze regaty naszego kontynentu. Prognozowana pogoda niestety nie była obiecująca – miało być mokro, bardzo mokro i wietrznie w pierwszych dniach rywalizacji. I tak było – mało przyjemne żeglowanie ale jak to powiedział mój kolega , że przecież robię to co lubię i nie powinienem narzekać ;-) I ma absolutną rację.

Dzień 1 niedziela.

Rozegraliśmy tylko dwa wyścigi, w których ścigałem się jak równy z równym a nawet trochę lepiej, szczególnie w pierwszym wyścigu, który wygrałem komfortowo z dużą przewagą. W drugim finiszowałem 2 i muszę się przyznać, że przypomniały mi się ponownie moje najlepsze czasy. Ale w bojerach każdy dzień jest nowym dniem i nawet zawodnicy z wielkim stażem czasami nie są w stanie zidentyfikować problemu z szybkością.

@ Karol Jabłoński – Start do drugiego wyścigu

@ KJ – wyścig 1 po okrązeniu dolnego znaku

Dzień 2 – poniedziałek

podobne warunki wietrzne – 6-10 m/s, lód odrobinę gładszy – twardszy z większą ilością wody, tak że można było obserwować szkwały po małych falach. Warunki wymagające szczególnego trymu wymuszające użycie maksymalnej siły, której mi niestety zabrakło, bo dopadło mnie spore przeziębienie – katar, gorączka i ogólne fizyczne osłabienie organizmu. Byliśmy cały dzień na lodzie i rozegraliśmy 4 wyścigi – ciasne i intensywne, bardzo wyczerpujące, finiszowałem odpowiednio 9,6,6,6 i obecnie zajmuję 4 pozycję w klasyfikacji generalnej. Prowadzi młody żeglarz z Estonii Rasmus Maalinn, który wygrał 4 wyścigi a dwa razy zajął 2 miejsce, demonstrując doskonałą prędkość i mądrość żeglowania.

Z Rasmusem na starcie do wyścigu nr 3.

@ KJ – Po starcie walka o dobrą pozycję i każdy metr.

dzień 3 wtorek – za silny wiatr i prognozowany deszcz – wyścigi odwołane co da mi więcej czasu na regenerację i leczenie przeziębienia – choć wiadomo, że ono nie przejdzie do jutra…

jutro słabszy wiatr i walczę dalej. To dopiero półmetek mistrzostw bo zaplanowane jest rozegranie 12 wyścigów a mamy na to czas do piątku włącznie. Chyba, że nam rozpuści się ,,lodowisko”, bo niestety nie będzie przymrozków

pozdrowienia z mokrej Finlandii

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej – 4 miejsce

Ostatniego dnia mistrzostw rozegraliśmy 3 wyścigi przy relatywnie słabym wietrze ale za to bardzo szkwalistym i zmiennym w kierunku. Absolutnie nie było żadnej reguły ani schematu, wiatr rozdawał karty jak chciał i trzeba było żeglować bardzo uważnie i z wyczuciem ale też ze sporym szczęściem. Tego trochę mi zabrakło, choć na pewno każdy mógłby to powiedzieć.

W pierwszym wyścigu finiszowałem 3, w następnym 2 i w klasyfikacji awansowałem na 2 pozycję, ale ostatni wyścig zupełnie mi nie wyszedł, mimo tego, że go prowadziłem.

Podjąłem kilka decyzji taktycznych, które niestety jak się później okazało nie były najlepszymi. Pogrążył mnie ostatni kurs do metyna którym straciłem 4 pozycje, kończąc wyścig dopiero na 8 miejscu. Na trasie zawsze było bardzo ciasno i były spore przetasowania. Bojery które miały więcej wiatru leciały z bardzo dużą prędkością, kiedy inne wolno turlały się po lodzie. Taka rosyjska ruletka.

Nic to, ogólnie jestem bardzo zadowolony, że w tych regatach mogłem nawiązać równorzędną walkę z najlepszymi. Moja szybkość była dobra a najbardziej cieszyły mnie dobre starty, które otwierały drogę do normalnego ścigania się.

Zająłem 4 miejsce – drewniany medal ;-) z taką samą liczbą punktów co Łukasz Zakrzewski, który ,,rzutem na taśmę ” wyprzedził mnie i bardzo równo żeglującego Macieja Żarnowskiego, mojego sparing partnera. Matt Struble wygrał po raz kolejny, choć już nie tak zdecydowanie jak mistrzostwa świata, a drugi był genialny Robert Graczyk. Gratulacje.

Teraz czas na odpoczynek i regenerację, a powrót do domu we wtorek.

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa Ameryki Północnej

Pierwszy dzień mistrzostw Ameryki Północnej był bardzo długi i intensywny. Za długi według mnie.

Rozegraliśmy 4 wyścigi i z lodu zeszliśmy dopiero o godzinie 17, a taklowaliśmy sprzęt już o 9 rano. Całe szczęście, że nie było już tak zimno.

Zimno, bardzo zimno, – z Maciejem Żarnowskim P 338

Pierwszy wyścig to kolejna farsa – krótka trasa – bardzo długi lewy hals i szkwalisty wiatr wiejący bardzo słabo.

Żadnych możliwości taktycznych – just follow the leader- trochę szkoda, że takie wyścigi w ogóle są rozgrywane do końca.

Całe szczęście że około południa powiało trochę silniej z prognozowanego kierunku i że w końcu trasa była dłuższa.

W drugim wyścigu wystartowałem dobrze i ku mojemu zaskoczeniu okrążyłem górny znak na 3 miejscu mając dobrą prędkość. Na drugim kółku wyprzedziłem Matta Strubla ☝️i przed górnym znakiem objąłem prowadzenie profilując z błędu Łukasza Zakrzewskiego, który musiał zrobić dodatkowe dwa zwroty bo był poniżej lay line. Wygrywając ten wyścig pokazałem, że jeszcze nie jest najgorzej ze mną ????. W kolejnym zająłem 3 pozycje, ale mogę awansować, gdyby jutro został pozytywnie rozpatrzony mój protest przeciwko Mattowi, który brutalnie wymusił miejsce przy okrążaniu dolnego znaku. Ścigam się już prawie 50 lat i nikt nigdy czegoś takiego nie zrobił. Zobaczymy co będzie.

W ostatnim wyścigu tego dnia źle oceniłem lay line do górnego znaku i straciłem wiele pozycji. Taki błąd zawsze boli ale zdarza się to w miarę często praktycznie wszystkim, bo wiatr jest zmienny w kierunku i sile, trudno przewidzieć czy akurat nie zmieni kierunku, a że walczymy o każdy metr, to żeglowanie ,,za szeroko” i za daleko owocuje stratą wielu miejsc.

Mimo to był to dla mnie ardzo dobry dzień po niezbyt udanych mistrzostwach świata – jest kontakt z czołówką ???? Tak samo dla Macieja, który żeglował bardzo szybko i poprawnie taktycznie. Jest progres a to jest ważne.

Dzisiaj w czwartek, wieje bardzo silny wiatr i nie żeglowaliśmy. Piątek wygląda dobrze i to będzie raczej ostatni dzień mistrzostw tego kontynentu

Bardzo wyczerpujące dni za mną- mało czasu na regenerację.

pozdrowienia z Fond du Lac

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Mistrzostwa świata – jezioro Winnebago – Wisconsin

Do Chicago przyleciałem z całym polskim teamem w środę wieczorem, ze sporym bagażem, tzn. prawie każdy z nas miał ok. 50 kg płóz, płozownice, bomy i żagle. Kadłuby i maszty musieliśmy wcześniej wysłać cargo i tylko dzięki uprzejmości managera, LOT wyjątkowo zabrał nasze maszty, bez których ta ,,cała wyprawa” nie miałaby sensu. Od samego rana następnego dnia walczyliśmy z urzędem celnym o jak najszybsze wydostanie naszego sprzętu. Proces ten trwał już od poniedziałku i mieliśmy duże obawy, że nie zdążymy na regaty, które zaczynały się w sobotę. Całe szczęście, że w godzinach popołuniowych wszystkie formalności były już załatwione i mogliśmy zapakować sprzęt na wynajęty samochód. Na miejscu od wielu lat pomaga nam Leszek Ziółkowski, wielkie dzięki za wszystko!

Happy po odebraniu sprzętu z Urzędu Celnego

Podróżuję i trenuję wspólnie z Maciejem Żarnowskim, który po raz pierwszy bierze udział w tych mistrzowskich regatach na tym kontynencie.

Na miejsce regat dotarliśmy w piątek około południa i udało nam się pożeglować przy dosyć silnym wietrze. Duże jezioro, tafla lodowa gładka ale bardzo nierówna, ..latanie” mało przyjemne, bardzo trzęsące i męczące ale bardzo szybkie.

u nas brak zimy a tu grubość lodu ponad 50 cm, tak że spokojnie mogą wjeżdżać ciężkie samochody z przyczepami.

 

W niedzielę, pierwszego dnia rozegraliśmy tylko jeden wyścig przy b. słabym wietrze a do tego tylko prawa strona trasy miała wiatr.

Startowałem niestety w lewą i musiałem odrabiać duże straty. Finiszowałem na 6 miejscu co okazało się potem najlepszym wynikiem w tych mistrzostwach.

W poniedziałek wiatr wiał bardzo silnie i wiadomo było, że komisja będzie chciała zrobić jak najwięcej wyścigów, ale nikt nie spodziewał się, że zrobią aż 5 dla naszej grupy. Tym bardziej, że we wtorek zapowiadały się bardzo dobre warunki wietrzne, ale za to z temperaturą około – 10 stopni.

Był to bardzo długi i ciężki dzień w biurze – silny wiatr i jazda na zegary, krótka trasa, która niestety nie dawała mi możliwości taktycznych na nadrobienie strat po wolniejszym sprincie na starcie. Brakowało też odrobinę szybkości i oblatania. Klasą dla siebie był Matt Struble, który w cuglach zdominował te wyścigi, jedynie Łukasz Zakrzewski mógł z nim nawiązać walkę. Ja skończyłem mistrzostwa na 10 miejscu – Niestety wiek daje znać o sobie, co trzeba zaakceptować. Na pocieszenie pozostaje fakt, że wygrałem komfortowo klasyfikację Master czyli + 60 rywalizując jeszcze z najlepszymi na świecie.

team POLSKA na zakończeniu mistrzostw

Od środy mistrzostwa Ameryki Północnej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sezon bojerowy 2025

Uff – znowu minęło sporo czasu – mam jakąś awersję do pisania – zimy u nas nie ma – na bojerach można było polatać jedynie kilka dni w Szwecji i na górskich jeziorach w Szwajcarii i Czechach

@ Karol Jabłoński

Tydzień temu wybrałem się na dwudniowy trening na jezioro Lipno na południu Czech – prawie 1000 km w jedną stronę. Prognoza pogody była obiecująca – silnowiatrowa – a takich warunków potrzebowałem aby przetestować nową płozownicę i nowy żagiel. Dwa intensywne dni testowe z Łukaszem Zakrzewskim i Wojtkiem Baranowskim były bardzo efektywne ale zarazem bardzo wyczerpujące. Każdego dnia ,,zrobiliśmy” ponad 100 km, w krótkich wyścigach, szybkości osiągane to 95 – 105 km/h w zależności od siły szkwalistego wiatru a ta wahała się od 6 do 14 m/s. Powierzchnia lodu była chropowata co powodowało konieczność użycia większej siły potrzebnej do optymalnego ,,prowadzenia” bojera.

Było to moje ostatnie żeglowanie przed …wylotem do USA na mistrzostwa świata. TAK – podjąłem tę decyzję tak prawdę mówiąc za namową mojej żony. Stwierdziła, że jak na mój wiek jestem jeszcze w dobrej formie a taki wyjazd ,,wyrwie” mnie ze strefy komfortu, do której się trochę przyzwyczaiłem :-) . A więc nastała faza mobilizacji – tzn. zorganizowania całej logistyki, przygotowania sprzętu i formy fizycznej.

Dla lubiących statystyki – właśnie mija dokładnie 40 lat od mojego pierwszego startu w MS za oceanem. Miałem wtedy 23 lata i zająłem 5 miejsce. Bogdan Kramer wywalczył brązowy medal, pamiętam doskonale ten cały ,,wyjazd”, smak ,,wielkiej” Ameryki, ale jeszcze bardziej został mi w pamięci powrót do brutalnej rzeczywistości… Ale to już historia, może napiszę kiedyś książkę o tych różnych ciekawych sytuacjach, które przeżyłem w trakcie mojej długiej kariery sportowej – nie tylko na lodzie :-)

Mistrzostwa świata w 1985 roku rozegrane na Zatoce Barnegat w stanie New Jersey wygrał Jan Goegeon. To zdjęcie z dedykacją przysłał mi pocztą do Polski – ma ono dla mnie wyjątkową wartość nie tylko emocjonalną. On był wtedy na topie – jednym z moich idoli – a ja dopiero zaczynałem rywalizować z nimi.

Nie do wiary, że czas tak szybko płynie. I też nie mogę uwierzyć w to, że w moim wieku mogę jeszcze rywalizować z najlepszymi w tym tak wyczerpującym i skomplikowanym sporcie. Niestety odczuwam już coraz wyraźniej skutki tych wielkich obciążeń, braku czasu na regenerację, choć staram się bardzo świadomie ,,zarządzać” swoją energią – siłą – wytrzymałością podczas długich dni na lodzie.

 

Mistrzostwa świata i Ameryki Północnej odbędą się w pierszym tygodniu lutego. W USA panują dobre warunki lodowe – a nawet jest tam za zimno – mam nadzieje, że ta pogoda wykręci kółko i zjawi się jeszcze w Europie. Mistrzostwa Europy zaplanowane są na koniec lutego w Finlandii – w międzyczasie jeszcze mistrzostwa Polski ale najwyraźniej poraz kolejny za granicą – na Litwie… Sporo podróżowania ale z tym musimy się już pogodzić. Moja żona nazywa nas bojerowców – ostatnimi dinozaurami tego sportu – i niestety muszę przyznać jej rację. Ja miałem wielki szczęście i przywilej ścigania się w najlepszych latach bojerów – pod względem organizacyjnym i pogodowym – te czasy już niestety nie wrócą. Jedno jest pewne – ten piękny sport zawsze był pełen poświęceń i wyrzeczeń – warty niezliczonych godzin spędzonych na bardzo precyzyjnym przygotowaniu sprzętu i niezliczonej ilości godzin spędzonych na podróżach w poszukiwaniu idealnego lodu.

Pasja na całe życie – bojery :-)

Pozdrowienia z Majd

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Sezon bojerowy rozpoczęty 🙂 1 miejsce w regatach w Finlandii

Witam po bardzo długiej przerwie letniej, w której też sporo się działo. Napiszę o tym krótko w najbliższym czasie, bo zbliża się przecież koniec roku i dobrze by było zrobić jakieś krótkie podsumowanie i napisać o planach, tych bliższych i dalszych.

 

 

Wczoraj wróciłem z tygodniowego wypadu na pierwsze regaty bojerowe do miejscowości Vaala w Finlandii. Ta miejscowość znajduje się prawie 600 km na północ od Helsinek i tam był… lód i to jaki :-)

Prawie 4 dni w podróży i cztery dni intensywnego latania, dwa treningowe i dwa regatowe. Czy się opłaciło ? Naturalnie że tak. Na to pytanie zwykłem zawsze odpowiadać, że już pierwsza minuta w bojerze po tak długiej podróży daje tyle satysfakcji i zadowolenia, że całe zmęczenie podróżą staje się absolutnie nieważne.

Jak zwykle na początku sezonu najważniejsze jest tzw. oblatanie się oraz przetestowanie nowego sprzętu, którego optymalizacja i ,,dostrojenie” są podstawą do szukania lepszej szybkości. Bojery to bardzo zaawansowany technologicznie i technicznie sport, w którym jakość sprzętu i jego odpowiednie przygotowanie i dobranie odgrywa kluczową rolę w walce o czołowe miejsca. Tu ważny jest każdy detal.

 

Na bojerach latam prawie 50 lat – dokładnie 48 i ten sport nadal fascynuje mnie swoimi niezgłębionymi do końca możliwościami technicznymi. Duże doświadczenie pomaga mi w relatywnie krótkim czasie wybrać odpowiedni maszt i płozownicę, ustawić to optymalnie z żaglem oraz wybrać płozy, które są specjalnie naostrzone na dane warunki wietrzne i lodowe. Wiele kombinacji, wiele elementów i wiele możliwości zmian w trymie powodują, że bojery są dużo bardziej skomplikowanym sportem niż żeglarstwo na wodzie.

 

W Finlandii te dwa dni treningowe poświęciłem na przetestowanie nowej płozownicy i nowego masztu, których ugięcie – elastyczność jest dużo większa niż tych, które używałem do tej pory. Zdecydowałem się na ,,taki zestaw” z kilku powodów –

1. jestem coraz starszy, sił coraz mniej – a taki ,, miękki” zestaw spowoduje mniejsze zmęczenie mięśni podczas wyścigu i wyczerpanie organizmu w trakcie kilkudniowej rywalizacji, kiedy brakuje czasu na ,,recovery”.

2. Szybsze i łatwiejsze przyśpiesznie po starcie i zwrotach.

3. Lżejsza praca szotem grota.

 

Ale najważniejsze jest znalezienie odpowiedzi na pytanie – jaka jest szybkość maksymalna w porównaniu do rywali.

 

A ta była bardzo dobra a nawet bardzo dobra – podczas treningów i regat – szczególnie przy silniejszym wietrze byłem zdecydowanie najszybszy – co dla mnie jest super informacją, bo tej pory miałem przewagę przy relatywnie słabych podmuchach wiatru.

pierwszego dnia było bardzo – bardzo zimno – silny wiatr i – 8 stopni, temp. odczuwalna podczas żeglugi z szybkością ok. 70 – 80 km/h to ok. -30 a organizm jeszcze nie przyzwyczajony :-) . Zmarzłem potężnie i niestety nawet sauna nie ochroniła przed katarem.

Nowe żagle współpracują z masztem też bardzo ładnie – można powiedzieć, że wszystko jest OK.

Ja – a raczej moje ciało mimo kataru zniosło w miarę dobrze wysiłek tych 4 intensywnych dni.

 

Rywalizacja podczas regat była jak zwykle zacięta, szczególnie cieszy udana konfrontacja z Rasmusem – utalentowanym młodym żeglarzem z Estonii oraz moimi młodszymi kolegami z Teamu 1 D.


Następne regaty na początku stycznia – w Szwecji ewentualnie w Estonii. U nas zimy na razie nie widać.

Pozdrawiam z Majd

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone

Zwycięstwo na mistrzostwach Finlandii.

W fińskim czempionacie wystartowało 60 zawodników z 10 państw. Pierwszego dnia rozegraliśmy 2 wyścigi eliminacyjne i 2 finałowe. Wiatr wiał z siłą 4-6 m/s a lód stawał się z godziny na godzinę coraz bardziej miękki. Trasa regat była długa, co dawało mi duże możliwości w nadrobieniu strat po wolniejszym sprincie na starcie. Szybkość mojego bojera była zadawalająca, co ułatwiło mi wywalczenie bardzo dobrych miejsc: 1,1,1 i 2. Niestety cały dzień walczyłem już z potężnym bólem pośladka lewej nogi. Miałem nadzieję, że rozciąganie, sauna i nasmarowanie maścią pomoże odrobinę, ale okazało się, że dokuczający ból nie pozwolił mi spać w nocy. W niedzielę rano ledwo wstałem z łóżka i ,,brakowało” mi około 30 cm aby dosięgnąć do palców lewej nogi. Rozsądniej byłoby się wycofać z rywalizacji, wtedy nie nadwyrężyłbym jeszcze bardziej tej kontuzji a cierpienie i rehabilitacja trwałoby krócej. Postanowiłem jednak ubrać się w kombinezon, przygotować bojera i polecieć na linię startu. Samo schylenie się aby założyć płozę było problemem, a co mówić dopiero o szybkim bieganiu i ekstremalnego wysiłku podczas rywalizacji. Tego dnia trasa była praktycznie o połowę krótsza, nazywam taką sprinterską, która niestety nie zostawia sporo możliwości i czasu na nadrobienie strat. Mimo to poradziłem sobie bardzo dobrze, finiszując na 4 i 3 miejscu za każdym razem awansując o sporo pozycji. Ta walka o każdy metr pozwoliła mi obronić prowadzenie i wygrać te mistrzostwa z przewagą jednego punktu. Z ostatniego wyścigu wycofałem się, bo na pierwszej halsówce potężna zmiana w sile i kierunku wiatru spowodowała, że zawodnicy startujący w lewą stronę trasy uzyskali wielką przewagę i nie było najmniejszych szans dla mnie abym doleciał do mety na 3 miejscu. Ten wyścig był tzw. odrzutką i nie był zaliczany do punktacji generalnej.

już wielokrotnie wspominałem o tym, że rywalizacja na najwyższym poziomie w moim wieku powoduje negatywne skutki zdrowotne. W tym pięknym sporcie, który uprawiam od prawie 50 lat, obciążenia dla organizmu są bardzo duże i tak naprawdę wiedzą o tym tylko Ci, którzy poczuli smak rywalizacji. Ja jestem praktycznie jedynym zawodnikiem na świecie, który w wieku 62 lat rywalizuje jeszcze na najwyższym światowym poziomie. Ale jak widać coraz częściej organizm płaci za to coraz większą cenę :-) . Ale co nas nie zabije czyni nas mocniejszym ! i trzymajmy się tego :-)

wyniki

https://manage2sail.com/fi-FI/event/de6579c4-b9bd-45be-8d7e-5784fda3ab31#!/results?classId=DN

 

pozdrowienia z Olsztyna

 

Opublikowano Bez kategorii | Komentarze są wyłączone